Recenzja filmu Milczenie (2016)
Martin Scorsese

Ostatnie kuszenie jezuity

Akcja filmu rozgrywa się w siedemnastym wieku. Portugalscy misjonarze szerzą w Japonii wiarę w Jezusa Chrystusa, za co wielu płaci życiem. Dręczeni zarówno psychicznie, jak i fizycznie muszą ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Milczenie (2016)
"Milczenie" trudno określić jako film obrazoburczy, lecz nie można też nazwać go chrześcijańską propagandą i nudnym narzucaniem poglądów. Nowe dzieło reżysera "Chłopców z Ferajny" cechuje przede wszystkim to, że każdą sytuację pokazuje z dwóch stron i pozwala widzowi samemu zdecydować, po której stanie. Toteż w bohaterach filmu możemy ujrzeć zarówno dzielnych bojowników, głoszących prawdę, jak i głupców ściągających śmierć na niewinnych. Jakkolwiek by jednak patrzeć, Martin Scorsese  w swym najnowszym oferuje nam pożywkę dla umysłu. Najbardziej przykuwa uwagę, zadając podstawowe pytanie poruszające kwestie sensu wiary - dlaczego Bóg milczy?


Akcja filmu rozgrywa się w siedemnastym wieku. Portugalscy misjonarze szerzą w Japonii wiarę w Jezusa Chrystusa, za co wielu płaci życiem. Dręczeni zarówno psychicznie, jak i fizycznie muszą zdecydować czy wolą zostać męczennikami, czy też dokonać apostazji i wyrzec się na zawsze wiary. Film zaczyna się, kiedy to dwóch jezuitów dowiaduje się o, że rzekomo jeden z nich - ojciec Ferreira (Liam Neeson) - odwrócił się od Kościoła. Nie wierząc w to, wyruszają w podróż, której celem jest odnalezienie swojego guru. Po przybyciu do kraju Kwitnącej Wiśni zaczynają głosić ewangelię i nawoływać do zaufania Bogu. Wierność głównego bohatera wobec Stwórcy zostanie jednak wkrótce wystawiona na próbę. Z czasem zdaje on sobie sprawę z tego, że zamiast szczęścia przyniósł ze sobą ból i cierpienie. Czy robiąc to, naprawdę idzie drogą wyznaczoną w Biblii? Co powinien tak naprawdę zrobić, aby przypodobać się Wszechmogącemu?


Wbrew temu, co by się mogło wydawać, tematem przewodnim "Milczenia" nie jest wcale to, czy Bóg jest czy go nie ma. Chodzi tu raczej o to, jak należy wierzyć i co w wierze jest najważniejsze. Jednak samą puenta oraz ogólnie nietypowy wydźwięk filmu skłania do zadumy i zastanowienia się. Ostatecznie otrzymujemy pytanie, na które możemy odpowiedzieć na wiele sposobów. Czy więc dokonujący apostazji ksiądz naprawdę odrzuca Boga, czy też zbliża się do niego? Czy postać ta jest tragicznym bohaterem, czy zwyczajnym tchórzem? Nie dostajemy jasnej i pewnej odpowiedzi, a jedynie kolejne pytania. Nie każdemu będzie to odpowiadać, ale prawda jest taka, że tematyka religijna, która już wielokrotnie do znudzenia była tematem filmów i z reguły okazywała się infantylną propagandą bez cienia oryginalności, tu naprawdę intryguje. 


"Milczenie" zostało zupełnie niesłusznie pominięte przez Akademię Filmową. Martin Scorsese dał tu popis swojego kunsztu reżyserskiego i pokazał historię w typowy dla siebie sposób. Dzięki świetnej narracji z offu, dobremu poprowadzeniu aktorów i stopniowemu ukazywaniu swej wizji film mimo bardzo wolnego tempa nie nudzi i cały czas wywołuje refleksje. Całość została ubrana w doskonałe dialogi - jednocześnie poruszają one dogłębnie strefę psychiczną bohaterów oraz dają nam realne postacie z krwi i kości. Ogromnym aspektem scenariusza jest również dobrze przedstawiony rozwój protagonistów. Każda sytuacja zmienia po trochu ich sposób myślenia i odkrywa nowe cechy charakteru, by finalnie pokazać, co wynieśli z swoich przeżyć


Oczy radują piękne zdjęcia Rodrigo Prieta idealnie oddające nastrój filmu i nadające mu klimatu. Wprawdzie w kilku scenach można zarzucić im zbyt szybkie najazdy, czy też lekkie drżenie, ale jednocześnie dodaje to filmowi realizmu. Świat przedstawiony staje się bardziej przekonujący, a każde ujęcie to po prostu osobne dzieło sztuki. Piękne widoki wydają się tu nieco przygnębiające, a operator uczynił obraz niezwykle głębokim i wspaniałym.

Andrew Garfield dał tu popis aktorstwa na wybitnie wysokim poziomie. Swoją rolę uczynił prawdziwą perełką. W każdej scenie okazuje szczere i realne emocje, a jego bohater wypada naprawdę przekonująco. Jego niepewność, chęć szerzenia dobra i ostateczny ból psychiczny są do bólu prawdziwe i emocjonujące. Poza tym na drugim planie wykazał się Adam Driver. Każdy, kto po "Przebudzeniu Mocy" uznał go za słabego aktora, powinien zobaczyć "Milczenie". Pasuje on jak ulał do swojej roli i gra bardzo dobrze. Prezentuje on postawę zupełnie inną niż bohater Garfielda co dobrze kontrastuje ze sobą. Lekkim zawodem okazał się natomiast udział Liama Neesona. W filmie pojawia się na bardzo krótko, przez co nie ma okazji, by się czymkolwiek wykazać. Wprawdzie nie mam jakichś szczególnych zastrzeżeń do jego gestykulacji czy mimiki twarzy, ale w porównaniu z innymi bohaterami jego postać wydaje się zupełnie bezbarwna.


Scorsese po raz kolejny nie zawiódł i zaserwował doskonały i inteligentny dramat historyczny zrobiony bez nadęcia i przesady, w którym główną rolę pełnią sprawy duchowe, przemyślenia i refleksje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (42 głosy).
piotral_2
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)