Recenzja filmu Fucking Amal (1998)
Lukas Moodysson

Pierwsze dzieło młodego mistrza

"Fucking Amal" wbrew ostremu tytułowi jest subtelnym filmem opowiadającym o dojrzewaniu w prowincjonalnym szwedzkim miasteczku, do którego "jak coś już wreszcie dotrze, to przestaje być cool", ...
Filmweb sp. z o.o.
"Fucking Amal" wbrew ostremu tytułowi jest subtelnym filmem opowiadającym o dojrzewaniu w prowincjonalnym szwedzkim miasteczku, do którego "jak coś już wreszcie dotrze, to przestaje być cool", jak to ujęła jedna z bohaterek.

Film rozpoczyna się w sposób zaskakujący, ale przykuwający uwagę: piękna, ciemnowłosa nastolatka sporządza na komputerze "swoją sekretną listę", na której obiecuje sobie, że zakocha się w niej koleżanka z klasy - niejaka Elin. Na zakończenie dziewczyna wystukuje na klawiaturze ogromny napis: JAG ALSKAR ELIN!, co po polsku oznacza po prostu: Kocham Elin! Potem na chwile akcja zostaje przerwana, na ekranie pojawiają się napisy, a w tle słychać głośną, dynamiczną muzykę. Potem następuje kontynuacja. Poznajemy Elin - urodziwą, ale wiecznie niezadowoloną z życia 14-latkę. Na zmianę śledzimy losy obu dziewczyn do momentu, gdy ich drogi zetkną się w szkole.

Ciemnowłosa dziewczyna, którą mieliśmy okazję zobaczyć w scenie otwierającej film, nazywa się Agnes i zdecydowanie różni się od swoich szkolnych koleżanek - jest nad wiek rozwinięta emocjonalnie i intelektualnie, przy czym jest także introwertyczką i nie przyjaźni się z nikim poza niepełnosprawną koleżanką z klasy.
Agnes obchodzi właśnie 16 urodziny i za niezbyt delikatną namową ze strony matki przynosi do szkoły ulotki informujące o organizowanym przez nią przyjęciu.
Pogłoski o nim docierają także do Elin, która znudzona monotonią życia w Amalu decyduje się na przeżycie czegoś nowego i wybiera się tam ze starszą siostrą. Po bliższym zapoznaniu się z Agnes, której do tej pory nie zauważała, rodzi się w niej fascynacja nowo poznaną koleżanką, inną niż większość ludzi, których do tej pory spotykała. Jednocześnie odczuje ona do niej coś więcej, ale boi się do tego przyznać zarówno przed otoczeniem, jak i przed samą sobą. Z jednej strony deklaruje: "chce być inna niż wszyscy", ale tak naprawdę nie ma odwagi się wyróżniać.

Czy w tym wypadku zwycięzcy presja ze strony otoczenia czy uczucie?
I czy jest to uczucie warte tak dużego poświęcenia, jakim jest utrata przyjaciół i całego dotychczasowego życia? Po przeczytaniu takiego streszczenia każdy z pewnością zamknąłby ten film w kategorii gay&lesbian cinema, ale tak naprawdę jego tematyka jest znacznie obszerniejsza.

Uczucie, które połączyło te dwie młode osoby jest jedynie pretekstem do ukazania niezwykle trudnego okresu dojrzewania z perspektywy samej młodzieży. Frustracje bohaterów nasila dodatkowo fakt, że mieszkają w małym miasteczku, które znajduje się poza zasięgiem interesujących wydarzeń - nie ma też w nim
żadnych perspektyw na obiecującą przyszłość.

Autentyzm tego filmu jest niezwykle silny, pomimo że jest on ciepły i łagodny, daleki od brutalności. W sposób niezwykły pokazane są tam zdarzenia całkiem zwyczajne, które po opadnięciu emocji z perspektywy czasu wydają się błahostkami. Reżyser nie pokazuje skrajności - w filmie Moodyssona nie znajdziemy narkotyków ani nawet przypadków agresji. Nie ma tam także mocnych akcentów seksualnych jak w "Dzieciakach" Larry'ego Clarka czy w naszej rodzimej produkcji "Cześć Tereska" Roberta Glińskiego.

Naturalna gra aktorów sprawia, że czujemy się, jakbyśmy oglądali film dokumentalny. Na szczególną pochwałę zasługuje Rebecka Liljeberg, odtwórczyni roli Agnes, która była w tym filmie po prostu genialna, operowała jak największą oszczędnością środków wyrazu i potrafiła jedynie spojrzeniem, miną zakomunikować nam, jaka jest i co w danej chwili czuje. Te wszystkie elementy sprawiają, że film ogląda się z radością i przynosi on pokrzepienie. To kolejny dowód na to, że żeby dobrze zilustrować rzeczywistość nie trzeba uciekać się do dosłowności.

Jest to całkiem nowy rodzaj kina młodzieżowego - unikający stereotypów tak chętnie podtrzymywanych przez pozostałe tego typu pozycje. Lukas Moodysson - prawie czterdziestolatek, mąż i ojciec dwójki dzieci zadziwił mnie swoją niebywałą umiejętnością obserwacji i wyczuciem.

Krytycy okrzyknęli film "Fucking Amal" dziełem na miarę pierwszych filmów Formana, a sam Ingmar Bergman nazwał go "Pierwszym dziełem młodego mistrza".
Całkowicie zgadzam się z powyższymi opiniami. Cieszę się, że nareszcie powstał film o młodych ludziach, z którymi mogę się utożsamiać. Bo raczej trudno mi się odnaleźć pośród jednowymiarowych postaci z filmów amerykańskich.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 94% uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)