Recenzja filmu Projekt: Monster (2008)
Matt Reeves

Potwór na Manhattanie

"Cloverfield" aka "Projekt: Monster" - co to jest? Polski tytuł daje jakieś pojęcie, o czym będzie film, ale jednocześnie wprowadza potencjalnego widza w błąd - nic nie wskazuje na to, że jest to ...
Filmweb sp. z o.o.
"Cloverfield" aka "Projekt: Monster" - co to jest? Polski tytuł daje jakieś pojęcie, o czym będzie film, ale jednocześnie wprowadza potencjalnego widza w błąd - nic nie wskazuje na to, że jest to "projekt", ale zostawmy kwestię tytułu. Do obejrzenia tego obrazu skłoniła mnie nagroda Saturn dla najlepszego filmu science-fiction w 2008 roku. Czy "Projekt: Monster" otrzymał ją słusznie?

Raczej nie za fabułę. Impreza pożegnalna Roba (Michael Stahl-David) zapoznaje nas z bohaterami i relacjami między nimi. W chwili ataku wiemy więc, co i jak i razem z nimi ruszamy przez Manhattan (i pod nosem potwora) uratować ukochaną Roba... Tak naprawdę nie jest to nic szczególnie porywającego, chociaż za scenariusz odpowiada Andrew Goddard ("Zagubieni"). Pozostaje nadzieja, że to tylko wprawka w pełnego metrażu przed "Robopocalypse". Skoro nie fabuła, to może sposób, w jaki została ona przedstawiona?

Rzeczywiście, obraz charakteryzuje się ciekawym ukazaniem akcji: jest zapisem nagrania stworzonego bohaterów (przez większość czasu jednego). Widza umieszczono więc bliżej roli uczestnika wydarzeń niż zwykłego obserwatora. Wrzucony w środek zamieszania, wie niewiele więcej niż bohaterowie. Owo podejście nie jest jednak niczym nowym w kinie - użyto go już wcześniej, m.in. w "Blair Witch Project" czy "Rec". Teoretycznie pomaga to budować napięcie, bo człowiek z reguły bardziej boi się tego czego nie widzi lub tego czego nie zna, ale tu napięcie pojawia się tylko miejscami i bardzo szybko opada. Czemu? Wydaje mi się, że sam potwór został pokazany zbyt szybko, podczas gdy można było pobawić się trochę cieniami, wstrząsami, etc. Poza tym, wydaje mi się, że operator-amator trochę zbyt pewnie trzyma kamerę (pomimo np. biegu), ale nie razi to jakoś szczególnie mocno.

To, co irytuje najbardziej, a zarazem to, co moim zdaniem kieruje ten potencjalnie interesujący film w stronę słabizny, to towarzyszące niemal od początku dziwne zachowanie bohaterów, którzy szlachetnie wyruszają na ratunek prawdopodobnie nieżywej już dziewczyny, a którzy zdają się niemal niewzruszeni śmiercią innych, również bliskich osób. Uderza również nieprawdopodobna wytrzymałość zarówno potwora jak i głównych uczestników.

Niestety, albo stety, jest to po prostu kolejny przeciętny film o potworach. Dostarcza trochę rozrywki, jednak potencjału nie udało się wykorzystać w pełni, być może zarówno twórcy, jak i bohaterowie poszli w odwrotnym kierunku, niż zapowiadali w zwiastunie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 56% uznało tę recenzję za pomocną (27 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie