Recenzja filmu Underworld: Evolution (2006)
Len Wiseman

Powrót pięknej wampirzycy

Pisanie o takich filmach, jak "Underworld: Evolution" zawsze wydaje mi się dość kontrowersyjne. Jak ocenić film, który z jednej strony daje bardzo dużo zabawy i przyjemności z oglądania, a z ...
Filmweb sp. z o.o.
Pisanie o takich filmach, jak "Underworld: Evolution" zawsze wydaje mi się dość kontrowersyjne. Jak ocenić film, który z jednej strony daje bardzo dużo zabawy i przyjemności z oglądania, a z drugiej - jest pełny nielogiczności i nieścisłości, które zwyczajnie rażą? Po seansie byłem bardziej niż zadowolony, że miałem okazję poznać kontynuację przygód Seleny (Kate Beckinsale) i Michaela (Scott Speedman). Jednak po kilku dniach naszły mnie chwile refleksji i zdałem sobie sprawę, że kilka rzeczy do siebie kompletnie nie pasuje.

Jako się rzekło, film jest kontynuacją produkcji z roku 2003 w reżyserii Lena Wisemana. Selena pomaga Michaelowi w opanowaniu nowych umiejętności związanych z byciem hybrydą i równocześnie prowadzi krucjatę przeciw wampirom, które ją zdradziły. W tym samym czasie budzi się z wiekowego snu Marcus (Tony Curran) - pierwsza istota, która została zarażona wampiryzmem. Jego celem jest odnalezienie brata - Williama (Brian Steele) - który dla odmiany jest ojcem wszystkich wilkołaków. Jak się szybko okazuje - kluczem do wypełnienia tej misji jest nie kto inny, jak właśnie piękna Selena.

Pomysł, według mnie, bardzo przeciętny - w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że dwóch braci zapoczątkowało dwie zupełnie różne nacje, które szybko zaczęły ze sobą brutalną wojnę. Całe szczęście, fabuła jest w tym przypadku jedynie pretekstem do dużej ilości widowiskowej akcji. A możecie mi wierzyć, że tej nie brakuje! Ciągle ktoś biega, skacze i strzela. Towarzyszą temu całkiem niezłe wybuchy oraz bardzo ciekawie zaimplementowane zwolnienia czasu (które wyglądają szczególnie efektownie, gdy dotyczą akrobacji wykonywanych przez Selenę). Efekty specjalne stoją niemalże na najwyższym poziomie - mogę mieć jedynie uwagi do kilku nie najlepiej animowanych Lykan na samym początku filmu.

Muszę przyznać, że byłem pozytywnie zaskoczony rolą Kate Beckinsale. Świetnie do niej pasowała - zimna, opanowana wampirzyca. Trochę gorzej wypadł Scott Speedman, który teoretycznie powinien być choć trochę skonsternowany sytuacją, w której się znalazł. Nic jednak z tego - był nie mniej spokojny od Seleny, a wszelkie zawiłości związane ze zmianami w swojej sferze fizycznej opanował w jeden wieczór. Ponadto, kompletnie nie rozumiem, dlaczego reżyser wybrał Tony'ego Currana do roli Marcusa. Aktor najwyraźniej z niego żaden - kwestie wymawiał niezwykle sztucznie, a o mimice chyba w ogóle nie słyszał. Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że jest to przecież jedna z kluczowych postaci w filmie.

Jak już wspomniałem - "Underworld 2" jest najeżony nielogicznościami. W szczególności może rozbawić widza widok helikoptera, który, ściągany w dół przy pomocy liny, przebija kolejno: sklepienie jaskini i kamienną kładkę, a mimo to - nie wybucha. Śmiech na sali. Niestety, takich przykładów można by było mnożyć w nieskończoność... Co najgorsze - te wszystkie sceny bardzo kontrastują z raczej mrocznym, poważnym nastrojem całego filmu.

I tu ocenę pozostawiam już Tobie, drogi Czytelniku. Jeśli chcesz mieć nieskalaną niczym przyjemność oglądania pani Beckinsale w obcisłym lateksie (tudzież trochę mniej atrakcyjnego pana Speedmana, co jest oczywiście skierowane do czytelniczek), to możesz śmiało się wybrać do kina. W przeciwnym wypadku lepiej sobie odpuścić i przejść się na spacer. Radzę mieć też na uwadze fakt, że obejrzenie pierwszej części "Underworld" jest raczej niezbędne, by cieszyć się w pełni kontynuacją.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 63% uznało tę recenzję za pomocną (59 głosów).
KoZa
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)