Recenzja filmu Vinci (2004)
Juliusz Machulski

Prawie jak da Vinci

W kraju z takim deficytem dzieł sztuki pędzla zagranicznych mistrzów "Dama z łasiczką" to prawdziwa perła. Więc rodzi się pytanie, czemu tak długo zwlekano z nakręceniem filmu o jej kradzieży. ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Vinci (2004)
W kraju z takim deficytem dzieł sztuki pędzla zagranicznych mistrzów "Dama z łasiczką" to prawdziwa perła. Więc rodzi się pytanie, czemu tak długo zwlekano z nakręceniem filmu o jej kradzieży. Przecież to wymarzony materiał na naprawdę dobry film... Film mogący podbić także zagraniczny box office. Odpowiedz wydaje się prosta: brakowało twórcy zdolnego nakręcić takie dzieło... Ale czy na pewno? Przecież mamy mistrza kina rozrywkowego - Juliusza Machulskiego! Po twórcy "Seksmisji", "Kilera" czy wreszcie "Vabank" można się spodziewać czegoś naprawdę wyśmienitego.

Więc zasiadając przed ekranem, czułam radosne podniecenie. Projekcję zakończyłam jednak z uczuciem sporego niedosytu. Gdzie się podział dawny Machulski? Czemu zmarnował taki materiał? Czy to zasługa scenariusza przykłady schematycznego potraktowania tematu można by mnożyć najbardziej jednak uderzyło mnie skorzystanie z regionalnych stereotypów: jak Ślązak to od razu głupkowaty robol - nie odróżnia "Damy z łasiczką" od Giocondy. A może to przez sztucznie brzmiące dialogi... Czy wreszcie zawiedli aktorzy - Baar ma wyraźne problemy z dykcją, Więckiewicz wypowiada swe kwestie, jakby bez przekonania (czemu zresztą trudno się dziwić)...

Chyba zawiodło wszystko po trochu... Akcja nakręca się długo i ślamazarnie... Niektóre sceny wydają się być nakręcone tylko po to, by "zapchać program"... Widz jest zmuszony śledzić krok po kroku najbardziej prozaiczne czynności wykonywane przez głównych bohaterów. Może gdyby muzyka budowała jakieś napięcie miałoby to sens. Muzyka zawsze stanowiła ważny element filmów Machulskiego dobrym przykładem jest chociażby ścieżka z "Kilera" autorstwa Elektrycznych Gitar - stanowiła element dynamizujący akcję. W "Vincim" jest zaś zupełnie nijaka.

Gdzie się podział ten zachwycający wartkością akcji Machulski? Scenariusze jego filmów cieszyły się kiedyś sporym zainteresowaniem w Hollywood, tymczasem teraz to on czerpie z produkcji Fabryki Snów garściami. Scena z wysadzaniem jezdni pod ciężarówką jest żywcem wyjęta z "Włoskiej roboty" z Charlize Theron i Markiem Wahlbergiem. Czy nazwanie jednego z głównych bohaterów Hagen nie jest czytelnym nawiązaniem do Toma Hagena adwokata mafii i bohatera "Ojca chrzestnego"? Czy już samo nazwisko nie ma nam podpowiedzieć jak dwuznaczną rolę odegra ta postać? Można to nazwać zabawą z widzem, można tez nazwać brakiem pomysłu. Ja przychylam się do tej drugiej opcji.

Szkoda, że znakomity pomysł na film został dobity przez mierne aktorstwo, kiepski scenariusz i wolno tocząca się akcję... Powstał prawie dobry film.

Niestety "prawie" robi wielką różnicę...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 3% uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)