Recenzja serialu Skazany na śmierć (2005)
Fred Gerber
Brett Ratner

Prison Break, czyli jak uciec z więzienia w trzy tygodnie

Jeżeli oglądaliście takie filmy, jak "Skazani na Shawshank", "Ucieczka z Alcatraz" czy "Zbieg z Alcatraz", to musicie wiedzieć, że dotychczasowe osiągnięcia filmowych zbiegów są niczym przy ...
Filmweb sp. z o.o.
Jeżeli oglądaliście takie filmy, jak "Skazani na Shawshank", "Ucieczka z Alcatraz" czy "Zbieg z Alcatraz", to musicie wiedzieć, że dotychczasowe osiągnięcia filmowych zbiegów są niczym przy planie, jakiego podjął się główny bohater serialu "Prison Break", Michael Scofield.

Akcja zaczyna się w chwili, kiedy na ciele wspomnianego Michaela powstaje ostatni z całej galerii tatuaży. Po wizycie w salonie tatuażu Scofield chwyta za broń i napada na bank, by po oddaniu strzału natychmiast się poddać. Za ten wyskok skazany zostaje na 5-letnią odsiadkę w więzieniu stanowym Fox River. Ktoś pomyśli, że to jakiś pomyleniec - na własną prośbę dał się zamknąć. Jednak to, co dla innych wydaje się szczytem głupoty, dla innych, którzy poznają prawdziwe zamiary Michaela, jest przypływem geniuszu.

Oto bowiem brat bohatera, Lincoln, został wrobiony w morderstwo brata wiceprezydenta, a przez to skazany na śmierć. Żadne apelacje nie pomogły, egzekucja odbędzie się za trzy tygodnie. No dobra, ktoś powie, co z tego, że dostał się do więzienia, skoro i tak z niego nie wyjdzie. 

I tu pojawia się główny sens tego serialu. Genialny plan wytatuowany na całym ciele, z pozoru wydający się zwykłymi dziarami, a w rzeczywistości dokładną kopią planów więzienia, które Michael pomagał projektować. Z odcinka na odcinek realizuje swoje zamiary - wydostać siebie i brata z Fox River, zanim ten skończy na elektrycznym krześle.

Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych seriali w dziejach amerykańskiej telewizji. Jeżeli telewizja jest narkotykiem to "Prison Break" to najczystsza kokaina na rynku. Fabuła serialu wciąga z odcinka na odcinek, postacie żyją własnym życiem, akcja zmienia się jak w kalejdoskopie, a scenarzyści co raz mylą tropy, zaskakując widzów oryginalnymi rozwiązaniami. Nie wiadomo, co w tym serialu jest lepsze, scenariusz czy aktorstwo. Najlepiej prezentuje się główny bohater Scofiled, z którego twarzy bije w widzów jego 150 IQ (co najmniej). Nie wystarczy w serialu nazywać się Einstein lub Stephen Hawkins, by widz uznał, że faktycznie aktor gra geniusza. Trzeba też mimiką, gestami, zachowaniem oddać stan umysłu bohatera, a Millerowi wychodzi to wyśmienicie. Nie ustępuje mu para czarnych charakterów - szef mafii John Abruzzi i skazany za pedofilię morderca T-Bag. Pierwszy w swojej kreacji mafiozo czyni swoją postać cwaniackim łotrzykiem, mafijnym bossem pozbawionym jednak majestatu ojca chrzestnego Brando, drugi to bezwzględny psychopata, na którego sam widok przechodzą ciarki.

Obsada ma też słabe punkty (Lincoln - wyglądający jak barowy osiłek pobity przez Stevena Seagala) i Veronica (sceny z jej udziałem sprowadzają serial do pionu "Słonecznego patrolu").

Pierwszy sezon składa się z 22 odcinków i niemal każdy trzyma równy poziom. To, czy więźniom udało się uciec, pozostawiam waszym domysłom. Zdradzę, że problemów w ucieczce ma Michael tyle co tatuaży na ciele i nie wszystko wyjdzie tak, jak zaplanował. Ale żeby o tym się przekonać, musicie zobaczyć "Prison Break".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 85% uznało tę recenzję za pomocną (93 głosy).
Abruzzi
ocenia ten serial na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)