Recenzja filmu LOL (2012)
Lisa Azuelos

Raz jeszcze stracić dziewictwo

Miley Cyrus gra dziewicę. Nie wiem, czy można lepiej zareklamować komedię. Była już młoda gwiazda Disneya, jak wiadomo "can't be tamed", więc po raz kolejny próbuje sił w kinie dla nieco ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja dvd LOL (2012)
Miley Cyrus gra dziewicę. Nie wiem, czy można lepiej zareklamować komedię. Była już młoda gwiazda Disneya, jak wiadomo "can't be tamed", więc po raz kolejny próbuje sił w kinie dla nieco dojrzalszego widza. Może nie takiego powyżej 25 roku życia, ale młodsza cześć nastolatków na pewno była docelowym targetem dla autorów omawianego filmu.

Nazywanie go pełnoprawną komedią to może lekka przesada, bo "LOL" miał ewidentnie aspiracje, żeby stać się poważniejszą opowieścią o pierwszej miłości, długoletniej przyjaźni, różnicach w patrzeniu na świat u obu płci i w głównej mierze konflikcie pokoleniowym. Nietrudno zauważyć, że żaden z wymienionych tematów wybitnie oryginalny nie jest i tak samo ten film Ameryki nie odkrywa. Porusza mimo wszystko całkiem sporą ilość wątków, ma wiele ciekawych postaci, a akcja toczy się szybko i sprawnie, więc ostatecznie mimo swojej wtórności wcale nie nudzi.

Na pewno zasługa w tym odtwórczyni tytułowej roli, piosenkarki Miley Cyrus. Jak już wspomniałem, przez zachrypnięty głos i przesadny makijaż trudno uwierzyć w przedstawianą przez nią niewinność, której utrata bądź co bądź stanowi ważny wątek filmu. Na bardzo chaotycznym poziomie stoi również jej aktorstwo i w momencie, gdy już można się przekonać do autentyczności Loli, zazwyczaj Miley rzuci kwestię tak sztuczną, że uśmiech automatycznie pojawia się na twarzy. Nie sposób jednak negować, że ta dziewczyna ma w sobie pewien rodzaj magnetyzującej atrakcyjności zarówno w urodzie, manierze jak i charakterze, który przyciąga widza przed ekran i nie pozwala się nudzić oglądając ją.

Dodatkowo uwspółcześniono formę i pozwolono bohaterom komunikować się przez telefony komórkowe i komunikatory internetowe. Takie zabiegi też wiele razy już w kinie były, ale tutaj naprawdę one pasowały i udynamiczniły komunikację między postaciami. Być może aż za bardzo, bo film na pewno jest chaotyczny. Wręcz przysięgam, że producenci powycinali sporą ilość materiału, bo nie raz zdarzy się, iż dwie następujące po sobie sceny logicznie się nie łączą.

Aczkolwiek przez to powstał bardzo lekki, mniej lub bardziej celowo zabawny dramat obyczajowy z lekkim pazurkiem, kilkoma ładnymi aktorkami (Demi Moore wciąż się trzyma) i dziwnie zniewieściałymi chłopakami (ale podobno kobiety takich lubią). Jak ktoś umie przymknąć oko na drobne niedociągnięcia i naiwności, to podczas seansu się na pewno zrelaksuje, a może nawet nieco uśmieje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 76% uznało tę recenzję za pomocną (136 głosów).
Roy_v_beck
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)