Recenzja filmu Projekt: Monster (2008)
Matt Reeves

Realistyczna wizja... końca świata

„Cloverfield” lub jak kto woli "Projekt: Monster" to jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów tego roku. Dlatego, kiedy tylko dowiedziałem się o możliwości wcześniejszego obejrzenia go ...
Filmweb sp. z o.o.
Cloverfield lub jak kto woli "Projekt: Monster" to jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów tego roku. Dlatego, kiedy tylko dowiedziałem się o możliwości wcześniejszego obejrzenia go na pokazach przedpremierowych, od razu ustawiłem się w kolejkę do kasy, aby wykupić bilet.

Film opowiada historię szerzej nam nieznanych ludzi, których poznajemy dzięki nagraniu zrealizowanym przez kamerę. W ten sposób poznajemy bohaterów filmu, o których nie wiemy nic więcej (ani co robili w przeszłości czy też jakie mają plany na przyszłość). Akcja filmu rozpoczyna się tak naprawdę w momencie, kiedy podczas przyjęcia pożegnalnego Roba Hawkins słyszymy ogromny hałas i trzęsienie. Następuje chwilowa niepewność: trzęsienie ziemi, zamach terrorystyczny czy też coś innego. Następnie akcja toczy się już szybciej, dowiadujemy się o potworze atakującym miasto, o panice, szoku i przerażeniu.

Najpierw chciałbym napisać o plusach tego filmu. To, co na mnie zrobiło największe wrażenie, to realistyczny przekaz katastrofy. Jeszcze nigdy przed tym filmem nie czułem się tak, jakbym sam uczestniczył w tych wydarzeniach. Czuje się przerażenie głównych bohaterów, niepokój i strach, kiedy idąc ciemnym tunelem, widzi się uciekające szczury. Kamera jest tak jakby naszym okiem. Dzięki temu mamy taką samą wiedzę jak bohaterowie, nie wiemy, z której strony zostaniemy zaatakowani, dopóki autentycznie nie "spojrzy" się w określone kierunki. Nie mówiąc już o ogromnym wrażeniu, jakie robi "uczestnictwo" w katastrofie lotniczej. Czegoś takiego chyba nikt nie przeżył. To robi na widzach wrażenie!

Kolejny ogromny plus to realistycznie zaprezentowany stwór. Nie widzimy go do końca, nie mamy możliwości szerszego przyjrzenia się, dzięki czemu nie razi nas np. nadmiar efektów specjalnych czy też śmieszny wygląd potwora (często w filmach o potworach zamiast obawiać się monstrum po prostu uważamy go za zabawną postać). Dlatego doceniam fakt, iż autentycznie się go boimy. W końcu człowiek najbardziej obawia się tego, czego nie zna.

Największym minusem filmu jest to, że tak krótko trwa. Akcja mimo wszystko rozwija się powoli, a kiedy coś zaczyna się dziać i czujemy, jak narasta w nas napięcie, szybko zbliżamy się do końca filmu. Przez to czujemy niedosyt. Wiele osób w kinie nie wierzyło, że to koniec filmu i że już trzeba wyjść z sali. Ja, przyznam szczerze, również żałowałem, iż tak świetna opowieść trwa zaledwie 85 minut (choć z moich wyliczeń wynika, że jedynie około 75).

Mimo wszystko, szczerze zachęcam wszystkich na pójście do kina naCloverfield. Czytałem wiele negatywnych głosów, że to nieudana kopia "Blair Witch Project", ale nie szedłbym tym tropem. Dzięki temu filmowi mamy niepowtarzalną okazję poczuć się jak uczestnicy końca świata lub przynajmniej końca miasta. Zachęcam.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 77% uznało tę recenzję za pomocną (30 głosów).
Micho
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie