Recenzja filmu Charlie i fabryka czekolady (2005)
Tim Burton
Joanna Wizmur

Słodki tytuł, słodki film, słodka obsada

"Charlie i fabryka czekolady" wywodzi się spod pióra Roalda Dahla, wyśmienitego bajkopisarza, który sam nazywał się mianem dziwaka z chorą wyobraźnią. Chorą czy raczej nieograniczoną? Przez wiele ...
Filmweb sp. z o.o.
"Charlie i fabryka czekolady" wywodzi się spod pióra Roalda Dahla, wyśmienitego bajkopisarza, który sam nazywał się mianem dziwaka z chorą wyobraźnią. Chorą czy raczej nieograniczoną? Przez wiele lat te pytanie zadawali sobie nie tylko jego czytelnicy, ale i krytycy. W końcu przyszedł taki dzień, w którym wierny fan Dahla, a zarazem światowej sławy reżyser, Tim Burton, odpowiedział sobie na to pytanie. Dahl był cudotwórcą! Stworzył świat, którego nie mogły sobie wyobrazić nawet dzieci. Prawda jest taka, że rzadko zdarza się ludziom, a tym bardziej poważnemu mężczyźnie, marzyć o tym, że płynie się różową lukrową łodzią po czekoladowej rzece z tańczącymi stworzeniami zwanymi Oompa Loompasami. Powiecie, że to niemożliwe, prawda? Jednak dziś tę krainę słodkości możemy oglądać na ekranach kin. A wszystko zaczęło się od szalonego producenta słodyczy zwanego Willy Wonka...

Fabryka Czekolady Willy'ego Wonki słynęła na całym świecie ze swej wspaniałości, ale i tajemniczości. Wonka, zdradzony właściciel fabryki, w akcie swej desperacji zwalnia wszystkich pracowników i żyje w osamotnieniu za murami "krainy marzeń". Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia... Oschły i cyniczny Wonka organizuje konkurs. Polega on na tym, że kto znajdzie w tabliczce czekolady złoty kupon, będzie miał okazję zwiedzić fabrykę, a przy odrobinie szczęścia stać się właścicielem majątku Wonki. W końcu przychodzi dzień, w którym grupka dzieci wchodzi za mury królestwa słodyczy. Ten dzień ma zmienić całe ich życie...

Słodki świat, nieprawdaż? Tylko zostaje pytanie, jakim cudem udało się go stworzyć na ekranie? Fakt faktem, było to szalenie trudne, co na pewno może potwierdzić Deep Roy, filmowy odtwórca stworów Ooompa Loompasów. Sekretem nie jest to, że każdy z tych dziwnych postaci nie został stworzony dzięki naszej nadzwyczajnej technice komputerowej, lecz dzięki człowiekowi. Sam Burton przyznał, że to właśnie Roy był najciężej pracującym człowiekiem na całym planie filmowym. W końcu udawanie, że jest się zwariowanym dziwadłem, nie jest wcale takie łatwe, jak się może wydawać. Fabryka nieustannie była przeludniona za sprawą maleńkich, pracowitych stworków, co w rezultacie osiągnęło niesamowity efekt. Nie byłby on tak niesamowity, gdyby nie zastosowanie techniki przechwytywania ruchu ciała i twarzy. Wykorzystując nagrania mimiki i ruchów Roya stworzono podobne do siebie, lecz różniące się Oompa Loompasy. Dla aktora oznaczało to miesiące ćwiczeń. Kiedy scena wymagała, by liczne stworki śpiewały i tańczyły, Roy odgrywał kolejno ruchy każdego z nich, starając się nadać każdemu odmienny wyraz twarzy, nadać indywidualności w ruchach i mimice, by gotowy rezultat wyglądał jak taniec całego grona tych stworów. Stworzenie Oompa Loompasów było na pewno nie lada wyzwaniem. Jednak w filmie moją uwagę przyciągnęło coś znacznie innego, ale podobnie zwariowanego.

W większości filmów wszelkie efekty specjalne czy latające przedmioty, a nawet sami aktorzy są robione w tle niebieskiego i zielonego ekranu, lecz nie u Burtona. Reżyser, aby uzyskać jak najlepszy efekt, postanowił, iż stworzy jak najwięcej dekoracji. Oprócz tego została zastosowana metoda 3D. Otaczała ona grających aktorów, którzy - jak to skomentował Burton - "całkowicie wkroczyli w świat geniusza słodyczy, Willy'ego Wonki". Pomimo wszystkich starań przeniesienie wyobrażeń Burtona dotyczących fabryki było dość trudne i męczące. Fabryka Czekolady składała się z dużych sal, zawierających zarówno elementy środowiska, jak i będących miejscem życia rozmaitych stworów. Dobrym przykładem może być sala, w której mieszkały i żyły Oompa Loompasy, był w niej czekoladowy wodospad i czekoladowa rzeka, rosły cukierkowe drzewa, na których rosły niejadalne gębostopery, nawet trawa była jadalna. Tajemnicza, jedyna w swoim rodzaju maszyneria produkowała wspaniałą mieszankę Wonka, a w innych, równie wspaniałych salach pracowano nad nowymi smakami i nowymi słodkimi wynalazkami. Podróżowanie po fabryce wiązało się z koniecznością spływu po czekoladowej rzece na pokładzie cukrowej łodzi, trzeba też było skorzystać ze szklanej windy pędzącej z olbrzymią prędkością nie tylko do góry i w dół, lecz także, jak mówił tekst książki, "na boki i uskoki i w każdym kierunku, jaki można sobie było wyobrazić", łącznie z wystrzeleniem przez dach niczym rakieta.
Trzeba przyznać, że technicy musieli się tu naprawdę dużo napracować, ale w rezultacie osiągnęli niewiarygodne efekty. Uroczym dodatkiem tych "cudów" była muzyka Danny'ego Elfmana. Jest ona wesoła i zwariowana. Towarzyszy nam od samego początku filmu, kiedy wkraczamy w krainę Pana Wonki. Jest ona tak bardzo wspaniała choćby dlatego, że została stworzona przez geniusza muzyki. Elfman był twórcą m.in. ścieżki dźwiękowej do takich filmów jak: Batman (1989)"Czarny książę", "Dowód życia", czy też "Chicago". Muzyka Danny'ego za każdym razem pomaga we wczucie się w klimat przedstawianych filmów.

Wszystko rodem z bajki. Tajemnicze miejsca, dziwne stwory i mnóstwo słodyczy. Jednym słowem raj dla łasuchów. Jednak w trakcie oglądania w oczy rzucają się nie tylko krainy czekoladą płynące, ale i główny bohater, jego odtwórca oraz niesamowite dzieciaki, które przedstawiły swój talent aktorski w najjaśniejszych barwach. Tytułowego Charliego zagrał Freddie Highmore. Młody aktor już wcześniej współpracował z Johnnym Deppem w roku 2004 podczas realizacji filmu "Finding Neverland". Kiedy rozpoczynała się produkcja filmu, Highmore miał dwanaście lat i w swojej karierze występował już w głównych rolach w familijnych filmach, takich jak "Five Children and It" i "Two Brothers", zagrał też młodego Króla Artura w mini serialu TNT "Mgły Avalonu". Oprócz Highmore'a w filmie zagrali młodzi aktorzy, tacy jak np.: Jordan Fry, Annasophia Robb czy też Julia Winter.

Jednak "wizytówką" filmu z pewnością można nazwać odtwórcę Willy'ego Wonki. Wyśmienicie i z gracją odegrał go Johnny Depp, aktor światowej sławy i bożyszcze nastolatek. Wielu krytyków uważa, że to właśnie Depp jest perełką w całym przedsięwzięciu. Jego wyśmienity talent aktorski i poświęcenie filmowi spowodowała, że wszyscy, pomimo charakteru pana Wonki, pokochali go. Prawdą jest to, że gdyby nie ten wspaniały gwiazdor, film nigdy by nie powstał. Burton uparł się, że to Depp ma zagrać rolę Wonki i nikt inny. W razie gdyby odmówił, moglibyśmy pogrzebać marzenia o tym, że kiedykolwiek ujrzymy tę cudną krainę na własne oczy.

Chciałabym na koniec podkreślić, że moim zdaniem jest to film, który powinien dostać owacje na stojąco i zebrać wiele nagród. Jego magia urzeka nawet dorosłych. Jest to ekranizacja cudownej bajki, która jest hołdem dla miłości, dobroci, wielkiej dawki fantazji i nieograniczonej przyjemności wcinania słodyczy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 87% uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
claudia_4
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)