Recenzja filmu Ciemniejsza strona Greya (2017)
James Foley

Satynowe perwersje

Gdy sielanka dwojga połączonych na nowo gołąbków zaczyna obniżać temperaturę namiętności, z pomocą przyjdą wątki sensacyjne, katastroficzne i ponure reminiscencje, pomagając bohaterom nie znudzić ...
Filmweb sp. z o.o.
Po sukcesie kasowym i frekwencyjnym "Pięćdziesięciu twarzy Greya" spodziewać należy się równie spektakularnej powtórki, a także tego, że krytycy na całym świecie znowu będą pytać z niedowierzaniem "co decyduje o tak niespodziewanej karierze popularnego czytadła i jego ekranizacji?". Z pewnością jednak zdziwieni nie są psycholodzy ewolucyjni. Może z perspektywy męskiej pornografii można naśmiewać się do upadłego z grzecznych wyobrażeń o wyuzdaniu autorki literackiego pierwowzoru. Jednak biorąc pod uwagę odmienność kobiecych fantazji seksualnych – i książki, i filmy świetnie obrazują, z charakterystyczną dla porno wulgarnością i przerysowaniem, zarówno marzenia o księciu z bajki, jak i niedostępnym klasowo i emocjonalnie niegrzecznym chłopcu, który pewnego dnia spotyka wyjątkową kobietę. A ona oczywiście swą miłością zmieni go w potulnego baranka. I to w tych spotęgowanych marzeniach, bardziej niż w scenach erotycznych zabaw, tkwi pornograficzny potencjał filmu. Brzmi zabawnie? Być może, ale nie mniej zabawnie i absurdalnie niż męskie fantazje o drzemiącej w każdej kobiecie wewnętrznej dziwce, która czy to pod postacią pielęgniarki, policjantki czy studentki w okularach, mini i białych podkolanówkach po ultra krótkiej rozmowie zaczyna się rozbierać i wyginać ciało jak kotka w rui.

photo.title   photo.title

Współczesny książę jest oczywiście nieprzyzwoicie bogatym i zblazowanym biznesmenem, a za cały "mrok" muszą mu wystarczyć sadystyczne skłonności w sypialni. Zupełnie nie przeszkadza, że nie bardzo wiemy, czym właściwie zajmuje się Christian, a pytanie po co kupuje na przykład linie lotnicze, jest tu równie zasadne jak pytanie bohaterek XXX czy wygodnie im robić domowe porządki ubranym w obcisły gorset, stringi i pończochy. Wbrew oczekiwaniom pierwsza część "sagi o Greyu" była dość zgrabnie zrealizowaną komedią romantyczną, tyle że z deficytem komizmu i papierowymi postaciami. Jednak miała w sobie trochę uroku, płynącego z historii przemiany nieśmiałej dziewicy w kobietę otwartą na seksualne eksperymenty. Drugiej odsłonie przypadła niewdzięczna rola – aby zachować choć część pikanterii, musi odtworzyć dramaturgiczną konstrukcję oryginału. Niestety zmiana Christiana z faceta o sadystycznych skłonnościach w bardziej czułego partnera wypada nienaturalnie i miejscami po prostu śmiesznie.

Anastasia po zerwaniu z Greyem, któremu zdołała pokazać pazurki, miota się bez pomysłu na życie, próbując szczęścia w literackim wydawnictwie. Nieźle zapowiadającą się karierę asystentki szybko niweczy jednak olbrzymi bukiet róż i najdroższy stek w Seattle skonsumowany wspólnie przy ciepłym blasku świec. Zanim ofiara się spostrzeże, wpadnie w lepką pajęczynę charytatywnych bali, wycieczek prywatnym jachtem i ekscentrycznych wyznań. Pan Niegrzeczny nie tylko zamyka część ulubionych łóżkowych gadżetów w mitycznym czerwonym pokoiku, ale też kreśli czerwoną szminką mapę zakazanych dla dotyku miejsc na swoim ciele, tylko po to by za chwilę wydać delikatnym rączkom Anastasii specjalną wizę. W razie gdyby dziewczyna nadal wątpiła w jego cudowną przemianę, dysponuje dowodami w postaci dziesięciokaratowego diamentu i gorącego serca, którego bicie wyczuć można smukłą dłonią, mimo okazałej muskulatury właściciela. 

photo.title

Gdy sielanka dwojga połączonych na nowo gołąbków zaczyna obniżać temperaturę namiętności, z pomocą przyjdą wątki sensacyjne, katastroficzne i ponure reminiscencje, pomagając bohaterom nie znudzić się sobą na śmierć. Wbrew tytułowi "Ciemniejszej stronie Greya" brakuje jakiegokolwiek mroku. Zabrakło ambicji twórców "50 twarzy" do omijania literackich mielizn powieści E.L.James. Nowy scenarzysta – prywatnie mąż pisarki – postanowił ze szkodą dla filmowej materii pozostać do bólu wierny tekstowi żony; rezultatem są dużo mniej znośne dialogi i wątki, które znikają równie błyskawicznie, jak się pojawiają. Reżyserska realizacja charakteryzuje się iście pornograficzną zgrzebnością, tyle że zamiast udawanych orgazmów musimy wierzyć na słowo, że żarty są tu zabawne, a namiętność między bohaterami – silniejsza od ich życiowych przyzwyczajeń. Tym razem braku chemii między odtwórcami głównych ról – Jamiem Dornanem i Dakotą Johnson – nic nie jest w stanie zatuszować. Nie najciekawsze sceny seksu z poprzedniej części za sterami twórców "Ciemniejszej strony" zmieniają się już w zwykłą pościelówkę, godną co najwyżej reklam luksusowego domu towarowego. Obawiam się, że majacząca już na horyzoncie trzecia część ekranizacji, w której parze jak z baśni o Kopciuszku pozostanie już chyba tylko powiększenie prywatnego królestwa o zastęp młodych królewiąt, może okazać się zbyt hardkorowa. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 76% uznało tę recenzję za pomocną (177 głosów).
Ludwika Mastalerz
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)