Recenzja filmu Auta 3 (2017)
Brian Fee
Waldemar Modestowicz

Stare, ale jare

Auta wracają na ekrany i prują bez opamiętania. A gdy już zajeżdżają do pit-stopu, nie marnują czasu na błahostki, biorą na warsztat sprawy wagi najcięższej. To nie tylko najlepsza odsłona całej ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Auta 3 (2017)
3…2…1… Start! Auta wracają na ekrany i prują bez opamiętania. A gdy już zajeżdżają do pit-stopu, nie marnują czasu na błahostki, biorą na warsztat sprawy wagi najcięższej. To nie tylko najlepsza odsłona całej serii i przeprosiny po nieudanej "dwójce", ale także mądry film o przemijaniu, na które – nawet w świecie pstrokatych i rozgadanych wyścigówek – nie ma lekarstwa.

photo.title

Twórcy porzucili pastisz kina szpiegowskiego i wrócili do korzeni – nad zakręconą intrygę przedkładają motoryzacyjną mitologię Ameryki, a ważniejszy od ogrywania narodowych stereotypów jest swąd palonej gumy. Scenariusz powiela schemat sportowych opowieści z "Rockym 3" na czele: oto utytułowany rajdowy mistrz, Zygzak McQueen, staje w szranki z agresywnym pretendentem, Jacksonem Sztormem. Sztormowi może i brakuje pokory, ale nadrabia młodzieńczym wigorem oraz nowoczesnym, technologicznym zapleczem. Zygzak tymczasem jest reliktem odchodzącej epoki, powoli obserwuje, jak jego przyjaciele ustępują miejsca wydajniejszym i szybszym rywalom. Z czasem, wciągająca narracja o zderzeniu tradycji z nowoczesnością zmierza w coraz mroczniejsze rejony. Problemom ze starym silnikiem, wysłużonymi tłokami i startymi klockami hamulcowymi nie zaradzi nawet najsilniejsza wola.     

Chociaż Zygzak bije się o rajdowe laury ze Sztormem, to właśnie czas jest jego najgroźniejszym przeciwnikiem – nie da się go pokonać, przekupić, ani ubłagać, koniec końców zatrze pamięć o dawnej chwale. Zaś to, co rozpoczyna się jak historia hartowania ciała i ducha, szybko staje się opowieścią o sztuce mierzenia sił na zamiary. Tradycyjne dla gatunku sekwencje treningów prowadzą więc do konkluzji, że pewnych ograniczeń przeskoczyć nie sposób, zaś spotkania z kolejnymi mentorami ugruntowują bohatera w przeświadczeniu, że definicje najważniejszych pojęć nie zostały wyryte w kamieniu. Miłość, przyjaźń, honor, godność czy wola zwycięstwa –inaczej rozumiał je debiutujący na torze Zygzak, a inaczej bohater szykujący się do sportowej emerytury; kiedyś były nagrodą za silny moralny kręgosłup, dziś są kapitałem, nauką, którą należy przekazać kolejnym pokoleniom.

photo.title

Oczywiście, ani ilość poważnych wątków, ani wyjątkowo ponura kampania marketingowa nie świadczą o tym, że Pixar chce wpędzić dzieciaki i dorosłych w miesięczną depresję. Scenarzyści holują więc bohatera w stronę światła (co zresztą prowadzi do mistrzowskiego fabularnego twistu), a nam podrzucają wystarczającą ilość świetnie napisanych gagów (polski dubbing nie przynosi wstydu) oraz efektownych scen wyścigów, byśmy wyszli z kina uśmiechnięci. Całość wygląda rewelacyjnie, zarówno od strony koncepcyjnej, jak i technicznej: zapasy błotne z udziałem dziesiątek zdezelowanych aut oraz finałowy wyścig przy dynamicznie zmieniających się porach dnia i warunkach atmosferycznych to czysta filmowa radocha. Wspomniane zderzenie "starego ładu" z "nowym porządkiem" ma zresztą swoje odbicie w warstwie wizualnej. Chłodne wnętrza laboratoriów i ośrodków treningowych zestawione są z obrazami surowej, prowincjonalnej Ameryki, a opływowe sylwetki i rozjarzone neonami podwozia pretendentów kontrastują z jaskrawymi karoseriami oraz pordzewiałymi felgami starych mistrzów.

To, co nowe, nie jest w "Autach 3" demonizowane. Zaś tego, co stare, nie otula się woalem nostalgii. Ostatecznie wygrywa bowiem ten, kto zbuduje swoją tożsamość w oparciu o doświadczenia obydwu pokoleń; nie obrazi się na rzeczywistość i nie obróci plecami do postępu, a jednocześnie będzie nosił w sercu mądrości starszyzny. W filmach z innej serii byłaby to jedynie elegancka konkluzja. W przypadku cyklu, który najpierw wpadł w pułapkę nadmiernego sentymentalizmu, a później starał się schlebiać gustom "nowoczesnego" widza, to samokrytyka godna wszelkich pochwał. Przeprosiny przyjęte.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 93% uznało tę recenzję za pomocną (109 głosów).
Michał Walkiewicz
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry