Recenzja filmu Historia Roja (2016)
Jerzy Zalewski

Szczytna idea, mierne wykonanie

Choć film niewątpliwie miał potencjał, to niestety został on zaprzepaszczony przez płytkich głównych bohaterów, kulejącą realizację i mało interesującą historię. Dobry pomysł i chęci to za mało, ...
Filmweb sp. z o.o.
Przyznam szczerze: nie ma drugiego polskiego filmu, na który czekałem równie mocno jak na "Historię Roja". Od około 2010 roku wierzyłem, wspierałem jak się da i czekałem, bo temat Żołnierzy Wyklętych wydawał mi się na tyle ważny, że aż zasługujący na godny film. Po seansie stwierdzam drugą rzecz: nie ma drugiego polskiego filmu, który tak mocno by mnie rozczarował.

Mówi się, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie, jakie film wywrze na widzu. "Historia Roja" wywarła najgorsze od lat. Pierwsze 20 minut to istna anarchia sztuki montażu i prowadzenia fabuły, oraz prawdziwa męka dla widza. Film rzuca w nas bohaterami nie zadając sobie trudu by wyjaśnić kto jest kim, sceny są pocięte bez ładu i składu, pojawiają się postacie, które znikają potem z fabuły bez wyjaśnienia, filmowi mylą się nazwiska etc. Na szczęście po wspomnianych dwudziestu minutach Zalewski jakoś wyprowadza fabułę na prostą i od tego momentu jest tylko lepiej, choć niestety nie oznacza to "dobrze".

Nie chodzi o to, że "Historia Roja" to katastrofalnie zły film, niedająca się oglądać szmira pokroju "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć", czy tym podobnych. To film niesamowicie wręcz nierówny.  Zacznijmy od zdjęć Tomasz Dobrowolskiego, które w scenach akcji są karygodnie złe, kamera trzęsie jakby na planie nastąpiło nagłe trzęsienie ziemi, skutecznie odbierając jakąkolwiek przyjemność. Wiem, że ten tytuł powstawał w czasach, gdy nikomu nie śniło się to, że polski film wojenny może wyglądać jak "Miasto 44", lub chociażby "Karbala", ale ukrywanie małego budżetu za kamerą z padaczką jest niesamowicie tanim chwytem. Z drugiej strony, gdy kamera się uspokoi to możemy podziwiać sporo naprawdę pięknych ujęć, a niektóre sceny są naprawdę urzekające. 

Ten sam skok poziomów dotyczy również muzyki Michała Lorenca, gdy film nabiera spokojnego tonu to utwory temu towarzyszące są naprawdę miłe dla ucha, ale gdy w jednej z poważniejszych scen z udziałem czarnego charakteru w tle było słychać skoczną, komediową melodyjkę sala nie mogła powstrzymać się od parskania śmiechem. 

No i zostaje też kwestia aktorstwa, nierównego jak wszystko w tym filmie. Spora część obsady wypada dobrze: Mariusz Bonaszewski jako "Młot" daje świetny popis i jego kreacja najbardziej pozostała mi w pamięci, Marcin Kwaśny sprawia, że pierwsze 20 minut filmu boli trochę mniej, a trio złych: Piotr NowakJacek Kawalec i Tomasz Dedek kradną film, a sceny z ich udziałem należą do moim zdaniem najlepszych w filmie. Na plus wypada też epizod Sławomira Orzechowskiego, mała rola, ale zagrana całym sercem. Niestety, na drugim końcu skali zostają bohaterowie pozytywni. Owszem, Krzysztof Zalewski-Brejdygant robi co może, ale reszta Wyklętych wypada co najwyżej średnio. 

Jednak tym, co jest naprawdę złe w tym filmie, jest to, jak powierzchownie przedstawił tak interesujący temat. Mówimy tu o przeszło dwuipółgodzinnym seansie, z którego przeciętny widz, który wcześniej o Roju i reszcie Żołnierzy Wyklętych nie słyszał, wyciągnie tyle, że po wojnie chowali się po lasach i zabijali komunistów, w większości nieuzbrojonych. Serio, w tym filmie Roj i reszta wykonują więcej egzekucji, niż walczą. Prawie wszyscy członkowie oddziału są jednowymiarowi, poza tytułowym bohaterem, bo gdzieś tak po dwóch godzinach Zalewski przypomina sobie, że przydałoby mu się dać jakąś głębszą motywację, dlatego serwuje nam scenę koszmaru sennego (swoją drogą, całkiem klimatycznie nakręconą).


"Historia Roja" ma parę dobrych stron: część ujęć, niektóre role i w większości dobra muzyka. Problem w tym, że nie rekompensują one wad: szalejącej kamery, koszmarnego początku i źle napisanych głównych bohaterów. Sprawia to, że trudno polecić ten film komukolwiek poza najbardziej cierpliwym fanom gatunku. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 84% uznało tę recenzję za pomocną (44 głosy).
Pechowiec
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)