Recenzja filmu Zabójczy Jacques (2016)
Pascal Chaumeil

Szlachetny zabójca

"Zabójczy Jacques" nie jest więc komedią, jakiej można się było spodziewać. Niemniej jednak pozostaje filmem zabawnym, idealnym na pochmurne popołudnie lub wieczór.
Filmweb sp. z o.o.
Po kilku słabszych filmach Pascal Chaumeil sięgnął po asa w rękawie - Romaina Durisa. Opłaciło się. "Zabójczy Jacques" to jego najlepszy obraz od czasu "Heartbreaker. Licencja na uwodzenie", w którym główną rolę grał właśnie Duris.


Punkt wyjścia w obu filmach jest podobny. I wtedy i teraz Duris wciela się w postać, która nie może o sobie powiedzieć, że prowadzi normalne życie zawodowe. Choć w "Zabójczym Jacques'u" zaczynał jako porządny, do bólu uczciwy robotnik w fabryce. Jednak ta została zamknięta dwa lata wcześniej i od tamtej pory bohater pozostawał bez pracy, bez pieniędzy, w końcu także bez dziewczyny. Czas zabija w towarzystwie dwóch kumpli, radzących sobie niewiele lepiej od niego, oraz szychy lokalnego świata przestępczego, z którym pozostaje w przyjaznych stosunkach, ale u którego jest też zadłużony po uszy. Kiedy więc oferuje on Jacques'owi robotę za 20 tysięcy euro, ten nie bardzo może mu odmówić. I to pomimo faktu, że zlecenie brzmi makabrycznie: ma zabić żonę gangstera. Czegóż się jednak nie robi, kiedy jest się przypartym do muru. Tak oto Jacques wkracza na nową drogę życia, pełną trupów i przezabawnych (dla widzów) sytuacji.

Fabuła filmu nie wydaje się zbyt oryginalna. Osoba, która obejrzała w życiu sporo komedii (i to nie tylko francuskich), znając ogólną treść "Zabójczego Jacques'a", może być przekonana, że wie, co ją czeka podczas seansu. Scenariusz aż prosił się, by nakręcić szalony, kipiący od absurdu, akcji i świetnych interakcji między bohaterami film w stylu "21 Jump Street" czy też "Alibi.com". Jednak Pascal Chaumeil postanowił pójść w zupełnie inną stronę. Prowadzi fabułę spokojnie, bez jakichkolwiek ekscesów. Sceny humoru absurdalnego, od których gęsto jest w filmie, pokazuje bez specjalnego ich akcentowania. "Zabójczy Jacques" formą przypomina raczej dramaty obyczajowe, a nie pełnokrwiste komedie kryminalne.


Takie postępowanie reżysera nie przytępia jednak w żadnym momencie humoru scen komediowych. Przeciwnie, nadaje im specyficznego posmaku. To zaś sprawia, że dość sztampowa fabuła nagle zaskakuje świeżością.  Co więcej, niektóre ze scen (jak choćby cała sekwencja pobytu Jacques'a na komisariacie) stają się o wiele zabawniejsze właśnie dlatego, że Chaumeil pokazuje je jako coś zwyczajnego, a nie gag wymyślony specjalnie po to, by rozbawić gawiedź. Absurd i naturalność mieszają się więc bezkonfliktowo, tworząc zupełnie nową jakość.

Oczywiście "Zabójczy Jacques" nie miałby szans powodzenia, gdyby nie świetna kreacja Romaina Durisa. Jako hitman z konieczności jest jednocześnie szarmancki, szlachetny, niespodziewanie sprawny w zabijaniu i równie zaskakująco bezradny w wielu interakcjach z ludźmi. Taka mieszanka z łatwością mogła zmienić się w pokraczną, nieznośnie nachalną karykaturę. Duris, na którym reżyser często skupia całą uwagę kamery, potrafił nad tym galimatiasem zapanować. Jacques w jego interpretacji jest postacią, którą lubi się od pierwszej do ostatniej sceny, a nad jego decyzjami i nietypowymi umiejętnościami (których przecież nie miał gdzie szkolić) przechodzi się do porządku dziennego bez mrugnięcia oka. Tylko prawdziwy aktorski mistrz mógł "sprzedać" widzom taką postać.


"Zabójczy Jacques" nie jest więc komedią, jakiej można się było spodziewać. Niemniej jednak pozostaje filmem zabawnym, idealnym na pochmurne popołudnie lub wieczór.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 90% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry