Recenzja serialu Przystanek Alaska (1990)
Dean Parisot
Joshua Brand

Traper w pickupie

Serial "Przystanek Alaska" pojawił się w naszej telewizji w roku 1993, w szczególnej chwili - przemian ustrojowych. Nagle zrozumieliśmy, że na coś możemy mieć realny wpływ, więc obudziło to ...
Filmweb sp. z o.o.
Serial "Przystanek Alaska" pojawił się w naszej telewizji w roku 1993, w szczególnej chwili - przemian ustrojowych. Nagle zrozumieliśmy, że na coś możemy mieć realny wpływ, więc obudziło to inicjatywę i aktywność. Serial pokazywał, jak funkcjonuje mała społeczność, która musi liczyć na siebie, bo wpływ państwa jest niemal nieodczuwalny. I właśnie to, po latach obowiązywania w Polsce zasady, że "co nie jest dozwolone jest zabronione", świetnie pokazywało, jak można żyć w innych warunkach. Klimat serialu do tego stopnia spodobał się naszym telewidzom, że samo określenie "przystanek" jako symbol powinowactwa przewijał się w "Przystanku Dwójka", "Przystanku Olecko", czy wreszcie "Przystanku Woodstock" (gdzie z kolei połączono go z tradycją hippie).
"Przystanek Alaska" jest koncentratem tradycji amerykańskiej. To film o pionierskiej, jakby XIX-wiecznej społeczności, zderzającej się ze współczesnością. Konia z prerii Dzikiego Zachodu zastąpiły wszechobecne pickupy, a na dalszych trasach awionetki. Alaskańska przyroda wciąż jest dzika, pomimo powracających planów zagospodarowywania ośrodkami wypoczynkowymi. Ważnym podmiotem filmu jest ponadto społeczność indiańska. Walczy ona dzielnie o swoje prawa, zarówno rozumiane jako respektowanie tradycji, jak i interesy materialne. Nie sięgają jednak po broń, tylko przychodzą z indiańskimi prawnikami – nowoczesność wciska się wszędzie.

Osią fabuły serialu są losy lekarza Joela Fleischmana (Rob Morrow), który dla sfinansowania swoich studiów zawarł umowę z władzami Alaski i teraz musi odpracować kilkuletni kontrakt. Nowojorski mieszczuch zostaje rzucony do miasteczka Cecily zamieszkałego przez 849-osobową społeczność, gdzie po ulicach chodzą łosie, a wieczorem przy śmietniku można spotkać niedźwiedzia. Jest tu jedynym przebywającym z przymusu, inni bowiem wybrali to miejsce. W dodatku mieszkając w domu wynajętym od zawodowej pilotki Maggie O’Connell (Janine Turner), skazany jest na ciągłe kontakty z nią. Początkowa wielka niechęć i otwarta rywalizacja stopniowo przeradza się w fascynację, a widz się zastanawia, kiedy wreszcie będą parą.

Wielkim atutem serialu jest dobór filmowych drugoplanowych postaci (również znakomicie zagranych), o trochę nieprawdopodobnym nasileniu wyjątkowości. Dla przykładu samozwańczym liderem społeczności jest Maurice Minniefield (Barry Corbin), były astronauta. Z kolei prezenterem miejscowej stacji radiowej jest Chris Stevens (John Corbett), niegdyś przestępca, teraz również duchowny po korespondencyjnym kursie. Natomiast Ed Chigliak (Darren E. Burrows), Metys-podrzutek zaadoptowany przez Indian, to domorosły filmowiec. Postaci takich jest wiele i w każdym odcinku przewijają się zazwyczaj trzy odrębne historie, które czynią serial bardzo barwnym.
 
W serialu wątki realne przeplatają się z magią. Gdy Ed poszukuje swej tożsamości,  pojawi się duch "Tego, który czeka", aby mu dopomóc. Zobaczą go wszyscy Indianie, traktujący duchy jako naturalny składnik świata. Ale też Chris poprzez sny odczuwa więź z niepoznanym jeszcze przyrodnim bratem, który w końcu wsiądzie na motocykl i bezbłędnie trafi do Cecily. A pewien niedźwiedź, gdy wpadnie mu w oko Maggie, przybierze ludzką postać, aby zaprosić ją na kolację przy świecach w jaskini.
 
Społeczność Cecily to pewnego rodzaju utopia, nie ma tam ubóstwa, przestępczości (dlatego jedyna policjantka w tym okręgu, sgt. Semanski mieszka o kilkaset kilometrów), za to jest bezinteresowność i empatia wobec innych. Wciąż dzika przyroda wokół miasteczka, czyste powietrze i woda dopełniają tej idylli. Wszystko razem to marzenie o idealnym świecie, do którego nie przystaje jedynie dr Fleischman – mieszczuch, który w ciszy nie zaśnie. Większość widzów zamieniłaby własną egzystencję wśród nieznających siebie nawzajem ludzi, pośpiechu, hałasu i spalin na pełnię życia w Cecily. Trudno to zrealizować, więc przynajmniej przez 45 minut kolejnego odcinka stawali się gośćmi w miasteczku i tak 110 razy, bo serial ma 6 sezonów.
 
"Przystanek Alaska" pojawił się obecnie jako wydanie kolekcjonerskie na DVD (jako płyta dołączona do niespecjalnie ciekawego wydawnictwa książkowego w stylu tzw. tygodników kobiecych), co zainteresowanym przypomni film. Same płyty nie oferują dodatków, a polska wersja językowa jest z lektorem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 93% uznało tę recenzję za pomocną (59 głosów).