Recenzja filmu Przygoda Nelly (2016)
Dominik Wessely

Uprowadzona

W dziele Dominika Wessely'ego przesłanie jest słuszne, humor - lekkostrawny, stawka zmagań Nelly wydaje się odpowiednio wysoka, a zarejestrowane przy pomocy dronów krajobrazy Transylwanii ...
Filmweb sp. z o.o.
Choć rok szkolny właśnie się skończył, 13-letnia Nelly Klabund (Flora Thiemann) nie skacze z radości. Latem jej koledzy zasypią Instagram fotkami z egzotycznych wojaży, za które zbiorą zapewne milion wirtualnych serduszek. W tym czasie ona umrze z nudów w Rumunii, gdzie jej tata zamierza budować przyjazne dla środowiska elektrownie wiatrowe. Wyjazd od samego początku wydaje się katastrofą. Najpierw samolot, którym podróżują państwo Klabund, zalicza awaryjne lądowanie w szczerym polu. Potem Nelly odkrywa, że pobyt w ojczyźnie Draculi potrwa znacznie dłużej, niż przypuszczała. Karuzela nieszczęść nabiera tempa: po kłótni z rodzicami dziewczynka gubi się w obcym mieście, zostaje okradziona, by ostatecznie wpaść w łapska kidnaperów. Czy może być  jeszcze gorzej?

"Przygoda Nelly" to filmowy produkt typu 3 w 1 dla całej rodziny: po trosze historia sensacyjno-awanturnicza, turystyczny folder, a także lekcja społecznej solidarności oraz porozumienia ponad podziałami kulturowymi i ekonomicznymi. Nieszczęścia, które spotykają tytułową bohaterkę - nastolatkę odchowaną w cieplarnianych warunkach niemieckiej klasy średniej - początkowo zdają się potwierdzać wszystkie najgorsze stereotypy na temat Rumunii. Ubóstwo, zacofanie, bezprawie, korupcja - to nie jest kraj dla przybyszy z sytego Zachodu. Jesteśmy jak łajno na bucie Europy - zauważa gorzko nowa znajoma Nelly, Roxana. Spotkanie z nią oraz jej młodszym bratem Tibim nie tylko uświadomi młodej Niemce rozmiary krzywdy społecznej, ale również pozwoli wyzbyć się szkodliwych uprzedzeń. Z przesądów wyleczą się także Rumuni. Kiedy Tibi zacznie wodzić tęsknym okiem za Nelly, siostra wpierw ostrzeże go: Nie rusz jej, nie jest Cyganką, to przyniesie pecha. Z czasem  jednak Roxana zapomni o swoich przestrogach. Zwłaszcza, gdy dzieciakom stanie na drodze pewien kapitalista-krwiopijca, który dla zysku planuje zatopić rodzinną wieś rodzeństwa.

W dziele Dominika Wessely'ego przesłanie jest słuszne, humor - lekkostrawny, stawka zmagań Nelly wydaje się odpowiednio wysoka, a zarejestrowane przy pomocy dronów krajobrazy Transylwanii wyglądają majestatycznie. To za mało, by "Przygoda Nelly" mogła na dłużej utkwić w pamięci kinomanów. Wystarczy jednak, aby młody widz spędził bezboleśnie półtorej godziny przed ekranem. Wcześniej będzie musiał jednak zaakceptować mało charyzmatyczną główną bohaterkę oraz przedziwne zaniki inteligencji oraz instynktu samozachowawczego u jej rodziców (gdyby nie one, film skończyłby się prawdopodobnie po dwóch kwadransach). Salę kinową opuszcza się z mocnym postanowieniem wizyty w Rumunii oraz przeświadczeniem, że - brzmi to trochę mało wychowawczo - nic tak nie pomaga w znalezieniu wspólnego języka z obcokrajowcami jak butelka czegoś mocniejszego.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? Nikt jeszcze nie ocenił tej recenzji $percent% uznało tę recenzję za pomocną ($review.rating.count głosy).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły