Recenzja filmu Pętla (2016)
Sun-ho Cho

W piekle zemsty i winy

Zapnijcie pasy, chwyćcie się poręczy i uważajcie, bo Jo Seon-ho przygotował dla Was przygodę pełną niespodzianek. Opowiadana przez reżysera historia nieustannie się przekształca, pozostając ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Pętla (2016)
Zapnijcie pasy, chwyćcie się poręczy i uważajcie, bo [person=2504277]Jo Seon-ho[/person] przygotował dla Was przygodę pełną niespodzianek. Opowiadana przez reżysera historia nieustannie się przekształca, pozostając jednocześnie intrygująco niezmienną. Do tego wszystkiego "Pętla" składa się z wielu typowych dla koreańskiego kina elementów. Jest mieszanką stylów, konwencji i gatunków. W rękach debiutującego reżysera ławo mógł powstać z tego bajzel. [person=2504277]Jo Seon-ho[/person] mimo braku innych tytułów na koncie potrafił zapanować nad rozgardiaszem i przygotował dzieło proste i zarazem bardzo satysfakcjonujące.

photo.title   photo.title

Pierwsze minuty "Pętli" zapowiadają przesłodzone kino familijne. Zapracowany ojciec przekomarza się z córką. W wymienianych sms-ach wyczuwamy miłość, ale też głębokie pokłady zawiedzionego zaufania. W tle rozbrzmiewają słodkie dźwięki k-popu. Po takim początku należałoby się spodziewać filmu o zakopywaniu przepaści między ojcem a córką, którą to ten przez lata zaniedbywał. Reżyser nie kłamie, ale jednocześnie zwodzi widzów, ponieważ owa walka przybierze nieoczekiwaną formę. Już chwilę później jesteśmy bowiem świadkami tragedii. Dziewczynka zostaje potrącona na przejściu dla pieszych przez taksówkę. Ojciec nie zdążył jej uratować. Radosny klimat pryska jak bańka mydlana.

Zanim widz dojdzie do siebie po szoku, jaki wywołał kontrast między słodkim początek a tragicznym wypadkiem, reżyser zaskoczy kolejną woltą. Oto wracamy do początku i bohater znów przeżywa ten sam dzień – z tym samym tragicznym finałem w postaci śmierci córki. I tak w kółko. Przez kilkanaście minut [person=2504277]Jo Seon-ho[/person] pokazuje nam desperackie próby zmienienia przez ojca biegu zdarzeń tak, by dotrzeć do dziewczynki na czas i zapobiec wypadkowi. Sekwencja ta nie jest może tak widowiskowa, jak w "Na skraju jutra", za to emocjonalnie sprawdza się doskonale. Reżyser bezbłędnie uchwycił paradoksy pętli czasowej i to jak z pozoru banalnie prosta próba zmienieniami przebiegu wydarzeń w rzeczywistości jest czymś niemożliwym do wykonania.


A to dopiero pierwszy akt filmu! Zanim "Pętla" dobiegnie końca, reżyser zdąży zaserwować widzom jeszcze sporo niespodzianek, zarówno dotyczących fabuły, jak i formy. Elementy SF stanowią dla niego jedynie pretekst, by zabrać widzów do piekła, by poruszyć egzystencjalne tematy zbrodni, kary, zemsty i odkupienia. "Pętla" to kino dynamiczne i stonowane zarazem, pełne akcji oraz scen rodem z klasycznego melodramatu. Doświadczymy mroku na dnie ludzkiej duszy i poznamy, czym jest światło nadziei. Film [person=2504277]Jo[/person] przypomina misteria – religijne doświadczenie oferujące jego uczestnikom katharsis.

Jest w tym wszystkim jeden haczyk. Aby móc w pełni zachwycić się "Pętlą", trzeba zaakceptować formę, która europejskiego widza może odstręczać nadekspresyjną grą aktorską w najpoważniejszych emocjonalnie momentach, oraz ckliwość, którą nasz krąg kulturowy utożsamia raczej z kiczem niż artyzmem. Warto jednak oswoić się z tym, jak film został nakręcony, by odkryć, że "Pętla" to dzieło naprawdę świeże i – co najważniejsze – poruszające.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry