Recenzja filmu Małe dzieci (2006)
Todd Field

You're my playground love

Mali chłopcy lubią bawić się samochodami i wyruszać na wojnę, dziewczynki - być gospodyniami oraz ubierać lalki. Kiedy dzieci dorastają, robią to samo, z pewną tylko różnicą: zabawa idzie na ich ...
Filmweb sp. z o.o.
Mali chłopcy lubią bawić się samochodami i wyruszać na wojnę, dziewczynki - być gospodyniami oraz ubierać lalki. Kiedy dzieci dorastają, robią to samo, z pewną tylko różnicą: zabawa idzie na ich własny rachunek. Ale oni chyba nie do końca to zauważają.

Todd Field w oparciu o książkę Toma Perrotty wyreżyserował film "Małe dzieci", ciepło przyjęty przez krytykę za to, że jest dobrze zagranym, zgrabnie zrobionym i poruszającym interesujący wątek obrazem. Trzeba się z tym zgodzić, ponieważ po wyjściu z kina czujemy, że zobaczyliśmy coś ciekawego, coś co nie jest nam obce. Field ukazuje nam życie dorosłych, którzy tak naprawdę nie chcą się tymi dorosłymi stać - narzekają, stroją fochy, są leniwi i nieodpowiedzialni. Jak małe dzieci.

Sarah (Winslet) jest magistrem literatury, Brad (Wilson) - po studiach prawniczych próbuje w końcu zdać adwokaturę. Oboje siedzą w domu położonym na cichym przedmieściu, gdy ich małżonkowie ciężko pracują, by im oraz ich dzieciom godnie się żyło. Codziennie wychodzą ze swoimi pociechami na plac zabaw, gdzie nawiązują znajomość. Aby choć na chwilę oderwać się od swojego monotonnego życia, całują się na oczach zgromadzonych w parku matek, co wzbudza ogólne poruszenie - nie tylko w widzach, lecz w nich samych. Dowcip przeradza się w coś poważnego. W pewnym momencie bardzo poważnego.

Niejednokrotnie w amerykańskim kinie poruszany był wątek szarych nieudaczników, mieszkających zazwyczaj na przedmieściu. Oglądając "Małe dzieci", miałam przed oczami także inny film - "American Beauty". Różnica między tymi dwoma obrazami jest jednak taka, że filmowi Fielda brakuje satyry, a reżyser (jak i narrator) po prostu pokazują nam pewną historię i od nas zależy, jak ocenimy bohaterów. Tytułowymi 'małymi dziećmi' nie są kilkuletnie brzdące pływające w basenie, lecz ich rodzice - kochankowie, którzy tylko dzięki swojemu romansowi potrafią uciec od swojego zwykłego życia.

Sarah przychodzi w środku nocy do parku z trzyletnią córką, choć wie, że w okolicy grasuje pedofil. Brad popisuje się przed nastolatkami jazdą na deskorolce, chociaż właśnie ma diametralnie zmienić swoje życie. Życie bez fantazji, w którym jeden dzień zlewa się z następnym. Zachowują się nierozważnie, nie bacząc na konsekwencje i na przyszłość swoich dzieci.

Za główną rolę w "Małych dzieciach" Kate Winslet otrzymała nominację do BAFTY oraz Oscara. Szczerze? Jej kreacja nie wybiła się ponad te wcześniejsze, wydaje mi się jednak, że nie jest to jej wina, ale pewnych ograniczeń, jakie niesie ze sobą scenariusz. Gra Angielki jest bardzo dobra, ale nie jest to rola, którą zapamiętamy przez kolejne lata. Aktorstwo w filmie stoi na wysokim poziomie, ale najbardziej wybija się odtwórca roli pedofila, Jackie Earl Haley, który niezwykle wiarygodnie odtworzył swoją postać. Ronnie jest zagubiony, niedojrzały i zachowuje się tak, jakby to, że jest dorosły go przerażało.

"Małe dzieci" mają kilka mocnych scen - szczególnie ostatnie piętnaście minut może wcisnąć nas w fotel, ponieważ pomimo całej przewidywalności końcówka jest naprawdę bardzo dobra. Klimatyczna muzyka Thomasa Newmana, inteligentny i porządny montaż tworzą film, który może widzem wstrząsnąć i zmusić do refleksji.

,,Kiedy pojawiają się dzieci, Twoje życie się kończy" powiedział Bob w filmie "Między słowami". Pojawia się jednak pytanie, czy kiedy na świat przychodzą nasze pociechy, sami jesteśmy już dorośli.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 90% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
dolly_shiller
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie