Recenzja filmu Porady na zdrady (2017)
Ryszard Zatorski

Zdrada krwi wymaga

Zacznę od dobrej rady – przed seansem "Porad na zdrady" należy całkowicie zawiesić niewiarę i uzbroić się w wyrozumiałość – dla reżysera, scenarzystów, aktorów, producentów, a nawet osób ...
Filmweb sp. z o.o.
Zacznę od dobrej rady – przed seansem "Porad na zdrady" należy całkowicie zawiesić niewiarę i uzbroić się w wyrozumiałość – dla reżysera, scenarzystów, aktorów, producentów, a nawet osób odpowiedzialnych za casting. Bez dobrej woli ze strony widzów tym razem się nie obejdzie. 

photo.title

Kalina (Magda Lamparska) i Fretka (Anna Dereszowska) wyglądają na bardzo szczęśliwe – pierwsza właśnie zmierza przed ołtarz, a druga praktycznie nie wychodzi ze swoim kochankiem z łóżka. Filmowy traf chciał, że obie niemal w tym samym czasie i równie nieoczekiwanie (doprawdy: nieoczekiwanie) zostaną zdradzone. Cóż pozostaje skrzywdzonym kobietom? Oczywiście zemsta. Na fali gniewu i bólu zakładają agencję femmes fatales, w której na zlecenie zaniepokojonych żon i dziewczyn będą prowokować mężczyzn do zdrady i dokumentować ich niewierność. Do czasu, aż na ich drodze stanie piękny, mądry i uczciwy Maciej (Mikołaj Roznerski) z wyrachowaną i zakłamaną żoną u boku (Weronika Rosati). 

Niemal wszystko w najnowszym filmie Ryszarda Zatorskiego (autora "Nigdy w życiu!", "Dlaczego nie!", "Dzień dobry, kocham cię!") to rzadko spotykane w przyrodzie zjawiska – nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, niewiarygodne porywy serca, nieuzasadnione zachowania bohaterów, nieadekwatne do ich sytuacji materialnej majątki czy też lśniące czystością ulice Warszawy. Skoro jednak zdarza się nam uwierzyć w latającego po niebie superbohatera, który po zdjęciu stroju przywdziewa dla niepoznaki mylące wszystkich okulary, może i cuda z filmu Zatorskiego wydadzą się komuś nie takie znowu niedorzeczne. W historii kina znanych jest więcej podobnych przypadków. 

photo.title   photo.title   photo.title

"Porady na zdrady" cierpią jednak na poważniejsze przypadłości niż naiwne rozwiązania scenariuszowe. Fabuła filmu usiana jest nachalnymi, powtarzającymi się reklamami produktów, które na dodatek – oględnie mówiąc – z miłością raczej się nie kojarzą. Konsternacji, które wywołują, nie udaje się zamazać niewłaściwie dobranym do swoich ról aktorom – złe wrażenie robią szczególnie główni bohaterowie, czyli Mikołaj Roznerski jako moralnie krystaliczny obiekt miłości wielu kobiet i Magda Lamparska grająca uwodzicielkę, a także Weronika Rosati wcielająca się w zepsutą krezuskę. Wyjątkiem jest Krzysztof Czeczot grający zdradzonego, notorycznie kłamiącego i szukającego nowej miłości chłopaka. Dzięki naturalnemu vis comica aktor widziany ostatnio m.in. w roli Zupy w "Pitbullu. Nowych porządkach" rozładowuje krępujące – dla widza – momenty i wprowadza do filmu humor, który na krótkie chwile pomaga zapomnieć, że mamy do czynienia z produkcją, która nie dając niemal nic od siebie, tak wiele oczekuje od widza. Podobna sztuka udaje się momentami Annie Dereszowskiej, ale – mimo widocznych starań aktorki – scenariusz nie dał jej szans na popisanie się w tej kwestii. 

Równolegle do zemsty kobiet na niewiernych mężczyznach rozgrywa się w filmie także zemsta przyłapanych na zdradzie mężczyzn. Grupa trenowana przez bohatera Tomasza Karolaka planuje odegrać się na płci pięknej, uwodząc w wyszukany sposób jej przedstawicielki, a następnie okrutnie je porzucając. Ten jak gdyby niezależny od filmu skecz może się wydawać o tyle zabawny, że nie zapowiada się, by którykolwiek z przedstawionych bohaterów poderwał kiedykolwiek kogo-, a nawet cokolwiek. Ale na tym żarty się kończą. Nie przypadkiem w tym wątku pojawia się nieśmiertelna figura rodem z niechlubnych polskich komedii – czyli facet przebrany za babę. I tak właśnie i tym razem tradycji stało się zadość.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (129 głosów).
Dorota Kostrzewa
ocenia ten film na:
1 10 2/10 bardzo zły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)