Recenzja gry Detective Pikachu (2016)
Naoki Miyashita

Zgubiony trop

Nie dość, że gra odcina się od gatunku, na którym bazuje cała seria, to jako pierwsza w historii stawia na zdecydowaną, filmową narrację. Przy okazji daje też głos maskotce marki, elektrycznej ...
Filmweb sp. z o.o.
"Detective Pikachu" to jeden z najdziwniejszych eksperymentów ostatnich lat. Nie dość bowiem, że gra odcina się od gatunku, na którym bazuje cała seria, to jako pierwsza w historii stawia na zdecydowaną, filmową narrację. Przy okazji daje też głos maskotce marki, elektrycznej myszy Pikachu, a efektu dopełnia fakt, że w drodze jest też adaptacja filmowa. Kluczowe jest jednak pytanie: czy jest tu co ekranizować?

photo.title

W grze kierujemy poczynaniami Tima Goodmana – nastolatka, który poszukuje swojego ojca – oddanego sprawie detektywa. Chłopiec szybko spotyka na swej drodze Pikachu należącego do zaginionego rodzica. Osobnik obdarzony jest nieprzeciętną inteligencją oraz imponującymi zdolnościami wokalnymi (niestety, Danny DeVito nie uległ namowom internautów i odmówił przyjęcia roli). Na przekór namowom współpracowników ojca, para bohaterów postanawia poprowadzić własne śledztwo, a sprawa zaginięcia okazuje się mieć (a jakże) podłoże kryminalne. 

photo.title

Trzeba przyznać, że ta pozornie sztampowa historyjka detektywistyczna zyskuje sporo uroku dzięki umiejscowieniu jej w świecie Pokemon. Odnajdując kolejne nitki intrygi, będziemy przesłuchiwać nie tylko ludzi, ale i Pokemony (Pikachu sprawdza się tu w roli tłumacza). I jeśli miałbym wskazać główny atut opowieści, byłby to właśnie ciekawie zobrazowany świat stworków. Dotychczas w głównym nurcie serii niewiele uwagi poświęcano życiu tych istot. "Detective Pikachupokazuje, że stworki mają całkiem bogate życie prywatne – pełne intryg i wzajemnych interakcji.

photo.title

Gatunkowo gra jest podręcznikowym przykładem przygodówki. Rozgrywka pełnymi garściami czerpie z dorobku "Phoeniksa Wrighta", stawiając przed nami szereg spraw do rozwikłania. Poruszając się po zamkniętych lokacjach, odnajdujemy tu kolejne dowody i spisujemy zeznania, by następnie z pomocą naszego pulchnego kompana ustalić logiczny ciąg wydarzeń. Oczywiście często początkowy trop okazuje się fałszywy, jednak dzięki niezawodnej intuicji Pikachu, bohater bez najmniejszego problemu dochodzi do prawdy. To wsparcie jest też niestety dla rozgrywki olbrzymim kamieniem u szyi. Nie da się ukryć, że twórcy traktują odbiorcę zbyt ulgowo. Rozumiem, że w przypadku gry skierowanej do młodszego odbiorcy nie może tu być mowy o łamigłówkach z prawdziwego zdarzenia, jednak większość rozwiązań jest podawana na talerzu. "Dual Destinies" udowodniło, że da się ułatwić graczowi życie, dostarczając jednocześnie wyzwań dla chętnych. W "Detective Pikachu" zwyczajnie tego brakuje. 

photo.title

1/3 czasu z "Detective Pikachu" spędzamy na oglądaniu cutscenek i trzeba przyznać, że widać przyłożenie twórców na tym polu. Wrażenie robią przede wszystkim bardzo dobrze zrealizowane dialogi, co w przypadku produkcji ze stajni Pokemon jest zupełną nowością. Znacznie gorzej twórcy radzą sobie niestety ze scenami akcji. Nie dość, że gra ma ewidentny problem z utrzymaniem właściwego tempa, to nieudolnie usiłuje przetykać flegmatyczne sceny mało pomysłowymi sekwencjami QTE. Efekt jest odwrotny do zamierzonego – intensywność akcji nijak nie przekłada się na napięcie, a nawet najbardziej efektowne sceny robią zaledwie średnie wrażenie. 

photo.title

Jeżeli chodzi o stronę techniczną, nie ma co owijać w bawełnę: "Detective Pikachu" to ścisła czołówka najładniejszych gier z 3DS-a. By wycisnąć z konsoli jak najwięcej, pod nóż poszedł nawet trójwymiar – flagowy efekt handhelda Nintendo. Mimo to efekty są na tyle dobre, że brak tej opcji nie uwiera. Na każdym kroku widać olbrzymie przywiązanie do detali, a prawdziwym popisem są animacje postaci pierwszoplanowych. W grze jest cała masa scenek z wykorzystaniem motion capture, co jeszcze parę lat temu stanowiło na przenośnych sprzętach Nintendo rzadkość. Modele są na tyle dobre, że twórcy niewielkim kosztem mogliby wydać grę na Switcha – wystarczyłby drobny lifting tekstur, wyższa rozdzielczość i garść efektów, na które nie stać 3DS-a. Efektu dopełnia wydajny silnik graficzny, który bardzo rzadko schodzi poniżej ustalonego pułapu 30 klatek.


photo.title

"Detective Pikachu" to gra niełatwa w ocenie. Z jednej strony olśniewa wysokiej jakości oprawą i zaskakującymi założeniami. W przeciwieństwie do rewelacyjnego "Ultra Sun/Ultra Moon" "Detective Pikachu" nie przemówi jednak do starszego odbiorcy. Fabuła ma niezłe momenty, jednak jest okrutnie przewidywalna, a rozgrywka przez większość czasu prowadzi nas po sznurku. Wszystko to sprawia, że początkowa ekscytacja szybko przechodzi w znużenie. Boli to tym bardziej, że częściowo można było tego uniknąć. Wierzę, że studio Legendary przekuje tą opowieść w znakomity film. Jako gra "Detective Pikachu" pozostaje niestety w średniej stawce.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
Jacek Borowski
ocenia tę grę na:
1 10 6/10 niezła