Recenzja filmu Milczenie (2016)
Martin Scorsese

"Ceną twojej chwały jest ich cierpienie"

Przywykłam już do filmów o męczennikach oddających swe życie za wiarę i stających się wzorem dla współwyznawców ku rozgoryczeniu ich wrogów. A co jeśli ci przeciwnicy okazaliby się ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Milczenie (2016)
Przywykłam już do filmów o męczennikach oddających swe życie za wiarę i stających się wzorem dla współwyznawców ku rozgoryczeniu ich wrogów. A co jeśli ci przeciwnicy okazaliby się inteligentniejsi i umieli wyciągać wnioski ze swoich błędów? Co jeśli cena byłaby o wiele wyższa niż własne życie? No właśnie, co wtedy? Co jest wtedy dobre a co złe? Czy jest na to rada w Biblii? Czy ktokolwiek byłby w stanie sprostać takiemu wyzwaniu? Według bohatera granego przez Liama Neesona, nawet sam Jezus Chrystus nie dałby rady.

Dwóch jezuitów, Ojciec Garupe (Andrew Garfield) i Ojciec Rodrigues (Adam Driver) wyruszają do Japonii w poszukiwaniu swojego mentora Ojca Ferreiry (Liam Neeson) który według plotek porzucił swoją wiarę i ożenił się z Japonką. Ich przewodnikiem ma być pochodzący z Nagasaki Kichijiro (Yôsuke Kubozuka). Po przybyciu do kraju obaj muszą się ukrywać z powodu prześladowań chrześcijan prowadzonych przez gubernatora Inoue-Samę.


W rozmowie z Ojcem Rodriguesem Inoue Sama opowiada pewną interesującą historię o mężczyźnie mającym zazdrosne i kłótliwe żony, który wypędza je a w jego życiu ponownie zapanowuje spokój. W odpowiedzi na słowa Rodriguesa że musiał być on bardzo mądrym człowiekiem, odpowiada że mężczyzna to Japonia a jego cztery żony to Hiszpania, Portugalia, Holandia i Anglia. Porównanie nie bezpodstawne. Podstawą tego konfliktu jest to że owe kraje zaczynają się coraz bardziej wtrącać w sprawy Japonii, nie tylko religijne. Mimo że okrutność prześladowań religijnych w tym filmie jest porażająca, w głębi duszy czuję, że może gdyby nie taka natrętność ze strony mieszkańców europy którą gubernator porównał do natrętnej miłości brzydkiej kobiety, sytuacja nie stałaby się tak dramatyczna. A ze słowami Inoue ciężko się nie zgodzić.

photo.title photo.title
Na uwagę widza na pewno zasługują cudowne zdjęcia. Pokazują w pełni piękno Japonii, kontrastujące z okrucieństwem wyjątkowo dobitnie i wyraźnie pokazywanym. Raz zasnute mgłą, raz bardzo przejrzyste kadry odpowiadają tu w zasadzie w głównej mierze za budowanie klimatu i napięcia. Zazwyczaj jest to głównie rola muzyki, jednak tutaj jak podpowiada tytuł nie ma jej zbyt dużo. Nawet na napisach końcowych zamiast niej słychać coraz głośniej cykające świerszcze które w połączeniu z rozterkami z jakimi film zostawia widza, niemal rozsadzają głowę.

photo.title photo.title photo.title photo.title

Aktorzy zostali dobrani do ról idealnie. Andrew Garfield jako będący już na granicy szaleństwa, jeśli nie za nią Ojciec Rodrigues wypada niesamowicie. Myślę, że jest to nawet lepsza rola niż w "Przełęczy ocalonych". Mimika twarzy jest bezbłędna. Na pewno niektórzy mogą uznać że nieco przedobrzył, bo w pewnych momentach jest to dość przerysowane np. scena nad rzeką kiedy w tafli wody widzi swoje oblicze zamieniające się w wizerunek Chrystusa, jednak jak dla mnie świetnie się sprawdza jako podkreślenie stanu jego psychiki którą dość dobrze poznajemy zwłaszcza że przez sporą część filmu słychać jego narrację z offu, a później nawet wewnętrzny dialog z Bogiem. Postać Adama Drivera jest przeciwwagą do postaci Garfielda. Widać to wyraźnie np. w scenie kiedy wieśniacy pytają co mają zrobić gdy każą im podeptać wizerunek Chrystusa, skoro dopóki tego nie zrobią nikt w wiosce nie będzie bezpieczny, Rodrigues odpowiada żeby nadepnąć, ale Garupe wyraźnie się sprzeciwia. Mimo wielu różnic charakterów podkreślana jest często silna więź między nimi. Przez pierwszą część filmu Garupe jest tak samo ważną postacią jak Rodrigues, jednak później gdy się rozdzielają, to ten drugi wychodzi bardziej na pierwszy plan, a Garupe odsuwa się w cień. Szkoda, bo postać jest bardzo ciekawa i świetnie zagrana. Na drugim planie za to pojawiają się niesamowici japońscy aktorzy na czele z Tadanobu Asano w roli tłumacza cechującego się dość specyficznym poczuciem humoru, Issei Ogata w roli okrutnego, lecz także mądrego Inoue-Samy i Yôsuke Kubozuka w roli Kichijiro, chrześcijanina który już nie jeden raz zdradził swoją wiarę, ubolewającego nad swoją słabością a ciągle popełniającego podobne błędy. Z jego ust padają słowa że niesprawiedliwym jest to że urodził się w takich czasach, bo gdyby żył dawniej, w czasach gdy nie było prześladowań, umarłby jako dobry chrześcijanin. Zawsze wraca mimo okazanej wcześniej słabości po rozgrzeszenie. Czy robi to z formalności żeby wymazać grzech i móc znów robić to samo do następnego rozgrzeszenia, byleby być "czystym"? A może naprawdę żałuje? Pewnie się nigdy nie dowiemy. Co do bohatera Liama Neesona to mógłby być bardzo ciekawą postacią, gdyby została ona nieco bardziej rozbudowana.



Pytań jest wiele, ale jedno, to najważniejsze, jest najtrudniejsze ze wszystkich. Czy wyrazem poświęcenia dla Boga może być wyrzeczenie się go, jeśli w ten sposób można uratować kogoś innego? Czy jeśli wtedy się go nie wyrzeknie, to nie będzie to zwykłą samolubnością? Jeśli "Ceną twojej chwały jest ich cierpienie" czy można to nazwać chwałą? Czy można to nazwać męczeństwem? A może wyrzeczenie się Boga również może być rodzajem męczeństwa? Nie przystawałoby to do powszechnej definicji, ale czy można w takim wypadku postąpić inaczej? A co jeśli słychać tylko milczenie, bo odpowiedzi nie ma? A może nikt nie słucha? Jeśli lubicie filozofować w sprawach na które i tak nie macie szans znaleźć jednoznacznego rozwiązania, to może was ten film zainteresować. Za to na pewno nie polecam filmu osobom bardzo wrażliwym, bo jest on brutalny, ciężki, dołujący i niesamowicie smutny. Raczej nie wyjdziecie z kina z uśmiechem. Ale mimo to "Milczenie" jest w stanie Was zachwycić.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 80% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
Dora132
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)

o