Recenzja filmu W stronę słońca (2007)
Danny Boyle

"Co to będzie, kiedy zgaśnie nasze słońce..."

"W stronę słońca" dostarcza odpowiedzi na pytanie postawione kiedyś przez kultowy kabaret Tey. Gwiazda gaśnie, a Ziemia zamienia się w skutą lodem planetę. Ludzkość wynajduje sposób na uratowanie ...
Filmweb sp. z o.o.
"W stronę słońca" dostarcza odpowiedzi na pytanie postawione kiedyś przez kultowy kabaret Tey. Gwiazda gaśnie, a Ziemia zamienia się w skutą lodem planetę. Ludzkość wynajduje sposób na uratowanie siebie: wystarczy umieścić w słońcu dostatecznie silny ładunek wybuchowy, który pozwoli mu na nowo rozbłysnąć. Z misją wyrusza jeden statek, potem kolejny. Wygląda na to, że ktoś sabotuje działania ekip ratunkowych...

Mądra krytyka filmowa zdążyła już ustalić, że Danny Boyle nie tworzy kina gatunków. On korzysta jedynie z chwytów w nich podpatrzonych, by stworzyć nową jakość. "W stronę słońca" nie jest tak oryginalne, jakby chciała tego brać recenzencka - na kilometr czuje się inspiracje Boyle'a. Najwięcej zaczerpnięto chyba z "Obcego" Scotta: mroczny statek i załoga, na którą poluje niezidentyfikowany osobnik. Podobny jest też sposób wyłonienia głównego bohatera filmu, który z początku wydaje się drugoplanową postacią bez większego znaczenia.

Warstwa emocjonalna filmu jest przeważnie równie sterylna jak sala operacyjna. Reżyser o wiele bardziej lubuje się w tworzeniu wizualnej pożywki dla oczu niż budowaniu mocnych relacji między bohaterami. Ta pierwsza olśniewa jednak na tyle, że mogę wybaczyć bardzo wiele. Obrazy kosmosu mają w sobie kopa porównywalnego z bombą wielkości Manhattanu, którą nasza załoga ciągnie za sobą w stronę słońca. Końcowe sceny wprowadzają film na tory filozoficznej refleksji. To nie poziom "Odysei Kosmicznej 2001", ale dzieło Boyle'a i tak będzie Wam się śniło po nocach.

Wydanie DVD zawiera książęcy zestaw dodatków. Film możemy obejrzeć z komentarzem reżysera, a także doktora Briana Coxa z uniwersytetu w Manchesterze, który pełnił rolę konsultanta na planie "W stronę słońca". Do tego alternatywne zakończenie z opcjonalnym komentarzem, sceny niewykorzystane, dziennik produkcyjny oraz dwa filmy krótkometrażowe: "Dad's Dead" w reżyserii Chrisa Shepherda i "Mole Hills" Dana Arnolda. Rodzynkiem w cieście są zwiastuny kinowe. "W stronę słońca" możemy obejrzeć zarówno z napisami, jak i polskim lektorem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (128 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie
o