Recenzja filmu Shrek Trzeci (2007)
Chris Miller
Raman Hui

"I żyli długo i szczęśliwie"

Shrek doczekał się swojego trzeciego filmu kinowego. I to w miesiącu, w którym w Stanach boxoffice rozsadzą razem z nim dwie inne produkcje będące drugim sequelem serii, a mianowicie "Spider-Man ...
Filmweb sp. z o.o.
Shrek doczekał się swojego trzeciego filmu kinowego. I to w miesiącu, w którym w Stanach boxoffice rozsadzą razem z nim dwie inne produkcje będące drugim sequelem serii, a mianowicie "Spider-Man 3" i "Piraci z Karaibów: Na krańcu świata". Który z nich odniesie największy sukces kasowy, wzbudzi największe emocje i przypadnie widzom do gustu? Niestety, nie będzie to "Shrek".


Nowa historia zaczyna się niedługo po zakończeniu poprzedniej. Shrek z Fioną mieszkają na zamku Zasiedmiogórogrodu, gdzie z pomocą Kota w butach i Osła starają się pełnić swoje nowe nadworne obowiązki. Nowy styl życie ani trochę jednak nie odpowiada Shrekowi, który marzy jedynie o powrocie na swoje bagno, gdzie będzie mógł żyć w spokoju ze swoją małżonką. Sprawy komplikują się, kiedy król Harold umiera, a nowymi władcami królestwa ma być para ogrów. Na szczęście jest jeszcze jedna osoba, która może objąć rządy w królestwie - książę Artie. Shrek bez zastanowienia wyrusza z Osłem i Kotem, w celu sprowadzenia przyszłego następcy tronu na zamek. W tym czasie Książę z bajki, żądny zemsty po upokorzeniu go przez Shreka postanawia wykorzystać zaistniałą sytuację i mianować się nowym panem Zasiedmiogórogrodu...


"Shrek Trzeci" po zmianie reżyserów w dużym stopniu zmienił swój charakter. Nowicjusze Raman Hui i Chris Miller nie potrafili odtworzyć najlepszych zalet poprzednich części, robiąc z nowej typowy film dla dzieci - z naiwnym i niestety sporadycznym humorem, natrętnie moralizatorski oraz ani trochę oryginalny. Historia nie ma w sobie świeżości pierwszej części, nie zaskakuje też tak pozytywnie, jak "dwójka". Twórcy po prostu odtworzyli scenariusz, nie mając żadnego pomysłu na to, jak zaserwować go widzom, aby po raz trzeci zakochali się w zielonym potworze i jego przyjaciołach. Nowy Shrek na pewno nie przypadnie do gustu dorosłym odbiorcom w takim stopniu, jak poprzednie części animacji - nie ma w nim odniesień do czasów współczesnych (no może poza scenami w szkole Artiego, ale to tylko pod względem otoczenia), brak też jakichkolwiek parodii klasyki kina, co wytyczyło nowe trendy we współczesnych animacjach, a zostało zapoczątkowane przez Andrew AdamsAndrew Adamsona w pierwszym "Shreku".

Także główni bohaterowie wydają się być zmęczeni kolejną podróżą i najchętniej chcieliby, aby wreszcie dano im spokój. Shrek za bardzo się ucywilizował, Osłowi utemperował się język, a Kot stracił pazury. Na nowego bohatera - Artiego twórcy widać nie mieli w ogóle pomysłu. Nie wykorzystali faktu, że głosu użycza mu nowy król muzyki pop Justin Timberlake, który ostatnio w filmie "Alpha Dog" udowodnił, że nie tylko śpiewać potrafi. Także czarodziej Merlin wydaje się, że został wsadzony do fabuły tak jakby na siłę, a skutki uboczne czaru, jaki rzuca na bohaterów (Kot i Osioł zamieniają się ciałami) nie jest raczej zabawny i od razu przychodzi widzowi na myśl część druga, w której również pojawił się podobny kawał.

Na szczęście o ile część podróży mocno kuleje, o tyle sytuacja na zamku jest całkiem ciekawa. Głównie za sprawą Księcia z bajki, którego charakter znacznie się zmienił w porównaniu z poprzednią częścią filmu. Nie jest już maminsynkowatym lalusiem, lecz pragnącym zemsty złym bossem. Nie może znieść faktu, że został upokorzony przez Shreka i jego ferajnę, którzy zabili jego matkę i wygnali go z Królestwa. Jednoczy wokół siebie resztę wygnańców i postanawia zaprowadzić swoje własne "żyli długo i szczęśliwie". Książę stał się prawdziwym dyktatorem, jednak na swój osobliwy styl. Bo oprócz zamykania w celach swoich przeciwników czy, obalania symboli starego Zasiedmiogórogrodu zajmuje się też sztuką, a dokładniej teatrem, co czyni go postacią wielowątkową i wiele osób znajdzie w nim coś swojego.

Warta uwagi jest także żeńska część bohaterów, czyli Królowa Lilian, Fiona, Śnieżka, Śpiąca Królewna, Raszpunka, Kopciuszek i Brzydka siostra, na co dzień bezbronne damy, lecz w chwilach niebezpieczeństwa maszyny do bicia. Na pewno spodobają się u nas pani Szczuce, oraz innym pragnącym większej swobody kobietom. Mimo wszystko brakuje w filmie drugoplanowej gwiazdy, jaką w pierwszej części był Ciastek, a w drugiej Pinokio.

Animacja się poprawiła (choć nie jakoś nadzwyczajnie), otoczenie jest lepiej odwzorowane, widoczna jest również większa dbałość o szczegóły (jak np. paznokcie u stóp Shreka). Muzyka w filmie jakoś nie porywa, brak hitów, jakimi w poprzednich częściach były "All Star", czy też "Accidentally in love". Zakończenie nie jest tak spektakularne (no może poza sceną ataku walecznych dam, o których wspominałem wcześniej), jak byśmy mogli się spodziewać, przez co cały film ogląda się z takim samym entuzjazmem. Scena finałowa, która powinna budzić duże emocje, kończy się suchym morałem, o tym, że mamy wszyscy prawo do szczęścia i dążenia do niego, jednak nie można go wywalczyć siłą. Taki dosłownie wypowiedziany morał czyni film na styl produkcji stajni Walta Disneya, od których właśnie Andrew AdamsonAndrew Adamson chciał się odciąć i wyśmiać, reżyserując w 2001 roku "Karaoke Shreka z Bagien (2001)Shreka".

Trzecia część przygód zielonego ogra na pewno przyniesie zyski, jednak głównym motorem napędzającym będzie tytuł, a nie treść i wykonanie. Liczę po cichu na to, że w Polsce uratuje choć w pewnym stopniu dubbing autorstwa pana WierzbiętyBartosz WierzbiętaBartosz Wierzbięta, jednak od czasów "Madagaskaru", kiedy to ludzie z DreamWorksa zaczęli kontrolować dubbingi pod względem zgodności z oryginałem, pole do popisu naszego tłumacza może być bardzo okrojone.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
han_lecter
ocenia ten film na:
1 10 1/10 nieporozumienie

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie