Recenzja filmu Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej (2017)
Maria Sadowska

"O tych rzeczach..."

Życie Michaliny Wisłockiej bez wątpienia nadaje się na interesującą fabułę. Za scenariusz filmu odpowiada mający już na swoim koncie niewątpliwy sukces ("Bogowie") Krzysztof Rak, który tym razem ...
Filmweb sp. z o.o.
Doktor Michalina Wisłocka – wydawać by się mogło, że to kobieta znana każdemu, chociażby tylko ze słyszenia. Jej "Sztuka Kochania" wydana w drugiej połowie lat 70. po dziś dzień jest bestsellerem, po który sięgają kolejne pokolenia. Sama zwykła mawiać, że "ślepy o kolorach nie napisze". Jej życie prywatne i zawodowe było kontrowersyjne i przepełnione ciągłą walką o siebie samą i o wydanie blokowanej przez PRL-owską cenzurę książki, tym bardziej może więc stanowić smakowity kąsek dla filmowców i nie lada wyzwanie dla aktorów.

photo.title

Lata 70. XX wieku, Polska Rzeczpospolita Ludowa w pełnej krasie dba o moralność i obyczajowość narodu. Tymczasem pojawia się doktor Michalina Wisłocka (Magdalena Boczarska), ginekolog, która swoją praktykę lekarską prowadzi w Poradni Świadomego Macierzyństwa, gdzie podczas licznych rozmów z pacjentkami pomaga im zrozumieć własne potrzeby. Wyniesione stamtąd doświadczenia w połączeniu z własnym kontrowersyjnym życiem pozwoliły jej napisać poradnik o seksualności, który nie mieści się w kanonie kulturowym ówczesnej władzy ludowej. Przecież o "tych rzeczach" się nie mówi! Rozpoczyna się walka z bezwzględną cenzurą, oporem Kościoła i męskim środowiskiem lekarzy ginekologów o wydanie "Sztuki Kochania".

photo.title

Życie Michaliny Wisłockiej bez wątpienia nadaje się na interesującą fabułę. Za scenariusz filmu odpowiada mający już na swoim koncie niewątpliwy sukces ("Bogowie") Krzysztof Rak, który tym razem również stanął na wysokości zadania. "Sztuka Kochania…" to doskonałe połączenie prywatnego życia bohaterki z jej praktyką zawodową i trwającą latami walką z komunistycznym systemem. Wszystkie te elementy zgrabnie składają się na całość, żaden z nich nie jest nachalnie eksponowany. Koniecznie należy zwrócić uwagę na dialogi i fantastyczną charakterystykę realiów PRL-u, który niejednokrotnie zostaje bezkompromisowo wyśmiany ze względu na swoje absurdy. Dodatkowo nad wszystkim czuwa nie byle jakie oko reżyserskie – Maria Sadowska.

photo.title

W główną bohaterkę wcieliła się Magdalena Boczarska, która wprost emanuje energią i magnetyzmem z ekranu. Postać Wisłockiej jest niejednoznaczna, z jednej strony kontrowersyjna żyjąca w trójkącie z mężem Stanisławem (Piotr Adamczyk) i najlepszą przyjaciółką Wandą (Justyna Wasilewska), a później wdająca się w romans z żonatym Jurkiem (Eryk Lubos), z drugiej w pewnym stopniu konserwatywna w swoim wyobrażeniu miłości i małżeństwa. Boczarska miała nie lada zadanie, śmiało można powiedzieć, że wywiązała się z niego doskonale. Jej Wisłocka to kobieta, której nie sposób nie kibicować, z zapartym tchem obserwujemy jej walkę z władzą i momenty z prywatnego życia kipiące emocjami i erotyzmem. Przebojowa, energiczna, a jednocześnie wrażliwa i delikatna kobieta, pełna sprzeczności prawdziwa Wisłocka. Partnerujący jej aktorzy drugoplanowi (Adamczyk, Wasilewska, Lubos oraz Arkadiusz Jakubik, Wojciech Mecwaldowski i Artur Barciś jako przedstawiciele komunistycznych urzędników) także zaprezentowali wysoki poziom aktorski.

photo.title photo.title photo.title

Kto jeszcze nie widział, powinien zobaczyć. "Sztuka Kochania…" to film pełen humoru, pięknej scenografii i naprawdę dobrego aktorstwa dodatkowo okraszony nutką wpasowującej się w całość obrazu muzyki Radzimira Dębskiego. Kto jest bardziej ciekawy samej Wisłockiej powinien zostać na sali kinowej do końca napisów filmowych, w trakcie bowiem twórcy prezentują nam dodatkowo fragment wywiadu z autorką "Sztuki Kochania".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (19 głosów).
skeepek
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)