Recenzja filmu Metropolis (1927)
Fritz Lang

"Rozum i siła potrzebują rozjemcy. Tym rozjemcą jest serce"

"Metropolis" to film jedyny w swoim rodzaju. Wielu uważa go za początek poważnych produkcji science fiction. Opowiada on ponadczasową historię , która nie tylko doskonale trzyma w napięciu, ale i ...
Filmweb sp. z o.o.
"Metropolis" to film jedyny w swoim rodzaju. Wielu uważa go za początek poważnych produkcji science fiction. Opowiada on ponadczasową historię , która nie tylko doskonale trzyma w napięciu, ale i przekazuje ważny morał, pouczenie ważne do dnia dzisiejszego. Efekty mogą się przeterminować. Treść nie.

Piękna opowieść o pokoju i sile dobra połączona z opowieścią o miłości osób z dwóch innych warstw społecznych ukazana w futurystycznym świecie owianym nawiązaniami do religii chrześcijańskiej jest jednym z największych dzieł fantastyki naukowej w historii gatunku. Ogromną zaletą filmu jest brak określonego czasu wydarzeń. Dzięki temu niezależnie od roku, w którym się ogląda "Metropolis" zawsze będzie nadal aktualną wizją przyszłości. Poza tym nad śmiesznymi dzisiaj efektami specjalnymi góruje robiąca wrażenie scenografia. Poza tym w znakomity sposób pokazano tu postać robota, który ani trochę nie wygląda kiczowato ( w czasie gdy w powstałej wiele lat później "Zakazanej planecie" robot z współczesnego punktu widzenia wygląda przekomicznie).

Obraz Fritza Langa opowiada o Frederze (Gustav Fröhlich), synu władcy Metropolis, który uznaje, że żyjący pod ziemią robotnicy są zbytnio wykorzystywani i pracują w nieludzkich warunkach. Postanawia "zamienić się na życia" z jednym z nich. W świecie zupełnie odmiennym od tego, który zamieszkuje bierze udział w religijnym obrzędzie prowadzonym przez Marię (Brigitte Helm). Głosi ona o rozjemcy, który nadejdzie, by pogodzić ze sobą świat na górze i świat na dole. Jednak inne plany ma szalony naukowiec chcący zemścić się na ojcu Fredera.

Aktorstwo w kinie niemym jest czymś bardzo trudnym do ocenienia. Charakteryzuje się ono przerysowanymi postaciami wykonującymi przesadnie teatralne gesty. Jednakże w "Metropolis" można zauważyć jedną osobę wyróżniającą się niesamowitym poziomem aktorstwa. Mowa tu o Brigitte Helm, która musiała wcielić się w dwie postacie będące niemal swymi przeciwieństwami – dobroduszną Marię oraz bezwzględną i okrutną, a jednocześnie i bezwstydną kobietę – robota Futura. Jej gesty i mimika twarzy (zwłaszcza w wypadku tej drugiej postaci) są czymś godnym podziwu.

Jednak co najbardziej zaskoczyło mnie w tym filmie to symbolika związana z Biblią. Nie jest to w najmniejszym stopniu propaganda wiary, lecz wątek nadający filmowi głębszy sens. Zmusza on widza do "uruchomienia mózgu". Jeżeli ktoś nie wie o co chodzi to podam parę przykładów – syn władcy żyjącego na górze, apokalipsa, potop, siedem grzechów głównych... "Metropolis" jest obrazem przepełnionym niejednoznacznością i między innymi dzięki temu wciąż robi wrażenie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 57% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
piotral_2
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o