Recenzja filmu Posejdon (2006)
Wolfgang Petersen

"Tragedia" Posejdona?

Zrealizowany za 160 milionów dolarów "Posejdon" Wolfganga Petersena jest remakiem słynnego filmu z 1972 roku pt. "Tragedia Posejdona". Chociaż pierwowzór był wielkim hitem i cieszy się dużą ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Posejdon (2006)
Zrealizowany za 160 milionów dolarów "Posejdon" Wolfganga Petersena jest remakiem słynnego filmu z 1972 roku pt. "Tragedia Posejdona". Chociaż pierwowzór był wielkim hitem i cieszy się dużą popularnością aż do dnia dzisiejszego, nowa wersja legendarnego przeboju nie zachwyciła ani krytyków, ani widzów. Film okazał się klapą. Na czym więc polega "tragedia" Posejdona?

Tytułowy statek to luksusowy, trzynastopokładowy liniowiec, płynący po Oceanie Atlantyckim. W Nowy Rok, kilka minut po północy, Posejdon napotyka samotną, 45-metrową falę, która wywraca statek do góry nogami. Grupka osób postanawia wydostać się na zewnątrz przez turbiny. W podróż przez wnętrze olbrzyma wyrusza m. in. były burmistrz Nowego Jorku razem z córką, samotna matka z dzieckiem oraz dziewczyna płynąca na gapę.

Posejdon sprawdza się bardzo dobrze jako typowy film akcji. Wstęp trwa raptem 15 minut, potem oglądamy już tylko tragedię statku i ludzi, pragnących za wszelką cenę się z niego wydostać. Niestety, to właśnie m. in. zbyt krótkie wprowadzenie zdecydowało o klęsce filmu. Zaledwie kilka zdań wypowiedzianych przez bohaterów na początku nie wystarcza, abyśmy ich poznali. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi: co się stało z ojcem Conora? Jak wyglądały relacje pomiędzy Robertem Ramseyem a jego córką? Bohaterowie są jednowymiarowi, a nie poznawszy ich, nie możemy się z nimi utożsamić. Dlatego postaci poruszających się na ekranie postrzegamy jako nierealnych, niemających nic wspólnego z nami, a więc i z prawdziwym życiem. Być może reżyser nie wiedział, jak ciekawie opisać głównych pasażerów? A może to wina aktorów, którzy nie potrafili wykreować swoich bohaterów?

Brak pomysłu na przedstawienie bohaterów rekompensuje nam jednak tempo filmu. Właściwie od samego początku, kiedy statek zostaje wywrócony, aż do napisów końcowych akcja nie ustępuje nawet na krok. Scenarzyści serwują nam różne pułapki i niebezpieczne przejścia, które czyhają na bohaterów na drodze ku "wolności". Wiele z nich wymaga nie tyle siły fizycznej, co psychicznej (np. przezwyciężanie fobii).

Muzyka skomponowana przez Klausa Badelta bardzo dobrze komponuje się z obrazem. Utwór otwierający film, "The Poseidon", należy do jednych z najlepszych utworów ścieżki dźwiękowej. Główny motyw pojawia się jeszcze wiele razy podczas całego seansu, przez co staje się trochę oklepany. W filmie usłyszymy także dwa utwory, śpiewane przez znaną piosenkarkę Stacy "Fergie" Ferguson.

W kilku słowach muszę też wspomnieć o efektach specjalnych. W końcu "Posejdon" był nominowany w tej kategorii do Oscara. Największy podziw budzą pierwsze minuty filmu, w których możemy zobaczyć jak wspaniały, ogromny i imponujący jest liniowiec. Jest to również najdroższe, najdłuższe i najbardziej skomplikowane ujęcie w historii kinematografii. Równie widowiskowa jest scena, w której fala wywraca statek. Bez wątpienia efekty specjalne to jeden (jeśli nie jedyny) z najmocniejszych punktów obrazu.

Posejdon był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów 2006 roku. Jednak po takiej reklamie i reżyserze, który przecież stworzył "Okręt" i "Gniew Oceanu" czuję pewien niedosyt, a nawet lekki głód. Film rozczarowuje marną i nijaką grą bohaterów oraz lukami w scenariuszu. I choć dla mnie jest to nie najgorsze kino katastroficzne, film zostanie zapamiętany jako "tragedia" Posejdona, w każdym możliwym znaczeniu tego słowa.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 63% uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Sparkling1986
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)