Recenzja filmu Życie ukryte w słowach (2005)
Isabel Coixet

(Nie)dobór odpowiednich słów

Słowa to takie drobne stworzonka, które żyją swoim własnym życiem. Są niezbędne dla prawidłowego rozwoju człowieka, ich niedo-/prze-syt powoduje dysharmonię w życiu człowieka. Słowa czasami niosą ...
Filmweb sp. z o.o.
Słowa to takie drobne stworzonka, które żyją swoim własnym życiem. Są niezbędne dla prawidłowego rozwoju człowieka, ich niedo-/prze-syt powoduje dysharmonię w życiu człowieka. Słowa czasami niosą prawdziwe zbawienie, czasem zatrzymują człowieka w specjalnie wykreowanym przez niego zamknięciu. Tych i podobnych problemów związanych ze słowami dotyka "Życie ukryte w słowach", film Isabel Coixet.

Hanna (Sarah Polley) żyje swoim własnym życiem. Nie cieszy jej praca, do nikogo się nie odzywa, nocą nawiedza ją dziwny głos (zagubiona dusza, którą wypuszczono z teologicznej Terra Incognita - Otchłani? demony przeszłości?). Zaniepokojony jej postawą szef proponuje jej urlop - kobieta wyjeżdża nad angielskie wybrzeże. Akurat na pobliskiej platformie wiertniczej ma miejsce wypadek, w wyniku którego ciężko ranny i oślepiony zostaje Josef (Tim Robbins). Hanna zgłasza się na ochotnika, by go pielęgnować. Między sanitariuszką a mężczyzną rodzi się nić porozumienia, która z czasem przechodzi w coś większego...

Brzmi jak zarys przeciętnawego romansidła? Tylko tak się wydaje. "Życie ukryte w słowach" jest bowiem przejmującym dramatem, traktującym o otwartości na drugiego człowieka, cierpieniu psychicznym, kalectwie cywilnych ofiar wojen, czy też wreszcie wspomnianej już przeze mnie na początku roli słów w naszym życiu. Więź między dwojgiem głównych bohaterów ukazana jest w niezwykle przekonywujący sposób, w czym tkwi zasługa zarówno reżyserki, jak i dwojga znakomitych aktorów.

Osobny wątek to kwestia tytułu. Polski tytuł został nieznacznie zmieniony w stosunku do oryginału ("Vida secreta de las palabras", czyli "Ukryte życie słów"). O co chodziło reżyserce? Czyżby o to, że wszelkie słowa, nawet te niewypowiedziane na głos (duch przemawiający na początku i końcu filmu), mają swoją moc, swoją złożoną tożsamość podobnie jak ludzie, nie muszą oznaczać tego, co znaczą w pierwotnym kontekście? Słowa są trudne do przeniknięcia, niewielu - tak jak Josef - potrafi dokopać się przez nie do prawdy. Gdy jednak już się to człowiekowi uda, odkrywa przed sobą prawdziwą naturę rzeczy i jest zmuszony ją zaakceptować - nawet jeśli wydaje się bolesna i niemożliwa do zaakceptowania.

Mimo tak ciężkiego balastu w filmie tym nie brakuje lekkości, jaka panuje w przedstawianiu przez reżyserkę pracowników platformy wiertniczej (nawet gdyby sam wątek główny byłby zrealizowany nie za dobrze, film warto byłoby obejrzeć dla tej przepełnionej inteligentnym, ciepłym humorem prezentacji).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (14 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)