Recenzja filmu Pająk (2002)
David Cronenberg

(nie)Piękny Umysł

Niezbyt znane i w gruncie rzeczy już nawet trochę zapomniane dzieło Davida Cronenberga opowiada o losach byłego pacjenta zakładu psychiatrycznego Dennisa "Pająka" Clega, który po opuszczeniu ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Pająk (2002)
Niezbyt znane i w gruncie rzeczy już nawet trochę zapomniane dzieło Davida Cronenberga opowiada o losach byłego pacjenta zakładu psychiatrycznego Dennisa "Pająka" Clega, który po opuszczeniu kliniki próbuje powrócić do "normalnego" życia. Powoli jednak zaczyna na nowo zatracać się w swojej ciemnej przeszłości i wizjach tragicznych sytuacji, których był świadkiem i uczestnikiem jako mały chłopiec.

Główną przyczyną niechęci szerszej widowni do tego filmu jest trudność jego odbioru. Reżyser postawił na pełny realizm sytuacji. Zdjęcia są chropowate, muzyka przygnębiająca, sceny, w których Ralph Fiennes majaczy i pisze do siebie znanym tylko sobie językiem, komentując otaczającą go rzeczywistość, trwają kilka minut. Po dodaniu do tego jeszcze całkowicie zaburzoną chronologię wydarzeń, otrzymujemy bardzo hermetyczny produkt dla dość wąskiej grupy odbiorców. Wystarczy zderzyć "Pająka" z hollywoodzką opowieścią o problemie schizofrenii, czyli "Pięknym Umysłem" Rona Howarda, który, co prawda jest bardzo ciekawym filmem o sile ludzkiego ducha i potędze miłości, jednak w temacie choroby jest zbyt wygładzony. Cały kosmos myśli kłębiący się w głowie Dennisa jest niemożliwy do ogarnięcia i zrozumienia. Bohater gubi się w tym wszystkim i przez cały czas nie wie, co tak naprawdę dzieje się przed jego oczyma, tym samym jakiekolwiek przebłyski pełnego stanu świadomości są niemożliwe. Co dopiero efektywna próba oddzielenia osób i zjawisk istniejących od niematerialnych. Bohater tka pajęczynę zdarzeń i sytuacji, zapętlając się w niej i nie odróżniając prawdy od fikcji, postaci autentycznych od zmyślonych, krzywdząc nieświadomie wszystkich wokół. Bezrefleksyjna obserwacja swoich poczynań prowadzi donikąd, gdyż tak naprawdę nie wiemy czy wszystko dzieje się we śnie czy na jawie.

Czy cały, tragiczny splot wydarzeń, to tylko schizofreniczna pajęczyna niemająca początku ani końca, czy jedyną prawdą są zapisywane przez Spidera we własnym języku notatki? Schizofrenia to choroba nieuleczalna i ostateczna, zapętlająca umysł i ciało. Nie potrafimy (zarówno widzowie, jak i reżyser) odpowiedzieć na, z pozoru, oczywiste pytania, na przykład, co się stało z matką bohatera? Czy zabił ja mąż? Czy uciekła od niego, nie wytrzymując jarzma zdrady? Może w ogóle nie zginęła? Może jej zmieniająca się twarz to tylko wytwór chorej wyobraźni? Jak odróżnić to, co produkuje mózg, z tym, co widzą oczy? Czy jest to tylko jedna płaszczyzna?

David Cronenberg z mistrzowską precyzją ukazuje nam całkowite zagubienie Dennisa, jego płynne poruszanie się między przeszłością a teraźniejszością. Ukazując ten obłęd z pozycji obserwatora, reżyser stara się (na ile to możliwe) zbadać struktury takiego nie-pięknego umysłu. Jednak nie zapędza się zbyt daleko, będąc w świadomości, że do zakamarków tego umysłu nie ma wstępu. W ten sposób udało się uniknąć narracyjnego bełkotu, jednocześnie pokazując nam bolesną prawdę, że egzystencja schizofreników pośród zdrowych ludzi jest niemożliwa.

Sebastian Pytel
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 39% uznało tę recenzję za pomocną (36 głosów).
SQNboy
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o