Recenzja filmu Hollywoodland (2006)
Allen Coulter

Śmierć Supermana

George Reeves był jedną z największych gwiazd telewizyjnych lat 50. Rola w serialu "Adventures of Superman" przyniosła mu ogromną popularność i, niestety, z racji kojarzenia z komiksowym ...
Filmweb sp. z o.o.
George Reeves był jedną z największych gwiazd telewizyjnych lat 50. Rola w serialu "Adventures of Superman" przyniosła mu ogromną popularność i, niestety, z racji kojarzenia z komiksowym bohaterem, uniemożliwiła dalszą karierę. W 1959 George Reeves zginął w tajemniczych okolicznościach w wyniku rany postrzałowej. Policja oficjalnie stwierdziła samobójstwo, jednak do dnia dzisiejszego w sprawie jest tyle tajemnic, że wiele osób podejrzewa, iż aktor mógł zostać zamordowany. "Hollywoodland" jest próbą odpowiedzenia na pytanie, co mogło doprowadzić do śmierci George'a Reevesa.

Akcja filmu rozpoczyna się 16 czerwca 1959 roku. Po przybyciu do domu gwiazdora policja znajduje jego zwłoki i orzeka samobójstwo. Jednak matka aktora nie zgadza się z tą decyzją. Przekonana, że za śmiercią jej syna może kryć się coś więcej, wynajmuje prywatnego detektywa Louisa Simo. Ten odkrywa, że Reeves był długoletnim kochankiem pięknej Toni Mannix - żony niekryjącego swoich powiązań ze światem przestępczym wiceszefa wytwórni MGM.

"Hollywoodland" został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków za oceanem. Dziennikarze opiniotwórczych "The Wall Street Journal" i "Vanity Fair" nazwali film odkryciem na miarę "Tajemnicy Brokeback Mountain" w 2005 roku. I trudno im się dziwić. Obraz Allena Coultera w atrakcyjnej oprawie filmu noir łączy ze sobą historię aktora, analizę statusu gwiazdy telewizyjnej oraz mroczny wizerunek krainy snów jako miejsca, w którym marzenia mogą kosztować ludzkie życie.

George Reeves nie jest postacią specjalnie znaną w naszym kraju. Aktor debiutował co prawda w głośnym "Przeminęło z wiatrem" jako jeden z ubiegających się o rękę Scarlett O'Hary braci Tarletonów, ale wybuch II Wojny Światowej i przymusowa służba w wojsku pokrzyżowały jego dalsze plany zawodowe. Kiedy powrócił z frontu okazało się, że nikt już o nim specjalnie nie pamięta, a żadne ze studiów nie jest zainteresowane podpisaniem z nim kontraktu. Chcąc się z czegoś utrzymać zdecydował się na udział w serialu "Adventures of Superman". Rola ta przyniosła mu co prawda sławę, ale - jak się niebawem okazało - uniemożliwiła dalszą karierę.

Ben Affleck brawurowo wcielił się w postać aktora, którego popularność stała się jednocześnie przyczyną klęski. Reeves nie chce grać w "Adventures of Superman" uważając produkcje telewizyjne za rzecz niepoważną. Walczy o role w dużych filmach, ale nikt z nim nie chce współpracować, gdyż aktor zbyt kojarzy się z rolą superbohatera. W "Hollywoodland" znalazła się genialna scena z przedpremierowego, testowego pokazu "Stąd do wieczności", w którym Reeves zagrał niewielką rolę. Widząc go na ekranie publiczność zaczyna głośno krzyczeć "Superman", a reżyser Fred Zinnemann daje do zrozumienia, że sceny z jego udziałem zostaną z filmu wycięte.

Ten fragment to jedna z wielu legend otaczających Reevesa, która znalazła się w filmie. Osoby interesujące się Hollywood i znające biografię aktora będą zachwycone tym, jak wiele wydarzeń dotyczących gwiazdora trafiło do obrazu Coultera. Autor scenariusza, Paul Bernbaum w bardzo umiejętny sposób połączył ze sobą fakty i fikcję tworząc historię, która z jednej strony jest w stanie przykuć nas do ekranu na dwie godziny, z drugiej jednak skłania do głębszego zastanowienia się nad konsekwencjami jakie niosą ze sobą sława i popularność.

Obraz Coultera to również gorzki portret Hollywood z czasów, kiedy studia rozpoczynały rywalizację ze zdobywającą coraz większą popularność telewizją. Aktorzy uzależnieni byli od właścicieli wytwórni, którzy decydowali o tym kto może, a kto nie może zostać gwiazdą oraz, niekiedy w niezgodzie z prawem, dbali o wizerunek swoich pracowników. Fabryka snów przedstawiona w "Hollywoodland" do złudzenia przypomina mafijną rodzinę, której członkowie co prawda zajmują się produkcją filmów, ale jeśli interes tego wymaga nie cofną się przed pobiciem i zastraszeniem.

Precyzyjnie skonstruowany i pełen błyskotliwych dialogów dał szansę pokazania się aktorom od najlepszej strony. Ben Affleck, o czym już pisałem, doskonale wypada w roli Reevesa. Jednak to nie on jest najjaśniejszą gwiazdą filmu. Ten tytuł bezsprzecznie należy się Diane Lane brawurowo wcielającej się w postać Toni Mannix. Nie wiem jak to się stało, że jej rola nie została zauważona przez inicjatorów różnego rodzaju nagród filmowych. Doskonale wypadli również Adrien Brody w roli pozującego się na aktora detektywa Louisa Simo oraz Bob Hoskins, jako bezwzględny Eddie Mannix.

Rzadko na ekrany naszych kin wchodzi film, który potrafi zachwycić widzów aktorstwem, precyzyjnym scenariuszem i wyjątkowym klimatem. Do takich produkcji zalicza się właśnie "Hollywoodland". Jeśli szukacie niebanalnego, a jednocześnie trzymającego w napięciu obrazu, ten film jest właśnie dla was.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (48 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)