Recenzja filmu Baczyński (2013)
Kordian Piwowarski

Żołnierz, poeta, czasu kurz...

Obawiam się, że dla widzów, którzy poprzez obraz Piwowarskiego będą chcieli Baczyńskiego dopiero poznać, film okaże się mało czytelny.
Filmweb sp. z o.o.
W twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego zakochałam się od pierwszego wiersza, a miłość do poezji pociągnęła za sobą chęć zgłębienia jego życia. Jakiś czas temu obejrzałam film zatytułowany "Dzień czwarty" opowiadający o życiu i śmierci poety. Obraz wyreżyserowany przez Ludmiłę Niedbalską zadebiutował w czterdziestą rocznicę śmierci Baczyńskiego i choć ma już swoje lata, wprawił mnie w prawdziwy zachwyt. Szczególnie wspaniały okazał się odtwórca głównej roli, Krzysztof Pieczyński. Pozytywnie zbudowana pierwszą filmową biografią swojego ulubionego poety, z ciekawością i, nie da się ukryć, niecierpliwością oczekiwałam kolejnej. Obraz w reżyserii Kordiana Piwowarskiego zatytułowany po prostu "Baczyński" (w kontekście dzieła Niedbalskiej niesłusznie reklamowany jako "pierwsza filmowa próba odpowiedzi na pytania dot. K.K. Baczyńskiego") pozostawił jednak we mnie mieszane uczucia.

Fabuła tego stosunkowo krótkiego filmu rozgrywa się na trzech płaszczyznach. Pierwszą jest slam poetycki, zorganizowany w 2011 roku z okazji dziewięćdziesiątej rocznicy urodzin Baczyńskiego. W czasie tej imprezy młodzi ludzie, chcący podzielić się swoimi interpretacjami twórczości poety, recytowali przed publicznością jego wiersze i rozmawiali na temat ich współczesnego odbioru. Druga płaszczyzna rekonstruuje najważniejsze sceny z życia Baczyńskiego. Trzecia to wypowiedzi tych, spośród jego towarzyszy broni i ludzi związanych z AK, którzy jeszcze żyją.


Konwencja ta jest nietuzinkowa i uważam, że Kordian Piwowarski bardzo słusznie ją wybrał, a jego dzieło adekwatnie określane jest jako film poetycki. Całość jest piękną wiązanką obrazów, wspomnień i dobrej muzyki Bartosza Chajdeckiego (ukłony również w kierunku Czesława Mozila i Meli Koteluk za cudowną "Pieśń o szczęściu"). Myślę, że uprawnione będzie nazwanie "Baczyńskiego" małym dziełem sztuki. Problem polega jednak na tym, że na dłuższą metę oglądanie go staje się nieco nużące i w tym kontekście krótki czas trwania filmu staje się jego atutem, bo widz nie zdąży się nim za bardzo zmęczyć.

Trudno oceniać tutaj grę aktorską, bo właściwie jej nie obserwujemy. Sceny z udziałem aktorów są krótkie, utrzymane w artystycznej konwencji. Ot kilka przeciągłych spojrzeń, kilka fragmentów rozmów i wymownych gestów. Myślę, że dla Mateusza Kościukiewicza (Krzysztof), Katarzyny Zawadzkiej (Barbara) i innych aktorów udział w tym filmie nie stanowił żadnego wyzwania. Podejrzewam, że przy doborze obsady kierowano się podobieństwem aktorów do historycznych postaci, w które się wcielają i niczym ponadto.

No właśnie. Niewątpliwą zaletą filmu Piwowarskiego jest dbałość o prawdę historyczną. Choć krótki czas trwania obrazu nie pozwolił na rozwinięcie wszystkich ważnych wątków, to reżyserowi wyraźnie zależało na tym, by każdy z nich został przynajmniej zasygnalizowany. Z dużą przyjemnością stwierdziłam, że do pracy przy filmie zaangażowano w charakterze konsultanta Wiesława Budzyńskiego, najwybitniejszego, w mojej opinii, znawcę życia i twórczości Baczyńskiego. "Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila" oraz "Testament Krzysztofa Kamila" to bardzo wnikliwe opracowania biograficzne, cieszy zatem fakt, że ich autor został przez twórców filmu uznany za autorytet. 

Na zakończenie muszę wyznać, że jeśli idzie o "Baczyńskiego", jestem nieco rozdarta. Z jednej strony otrzymałam przepiękny, zanurzony w mojej ulubionej poezji obrazek, skłaniający do refleksji nad życiem, miłością i bezsensem wojny. Z drugiej jednakże nie jestem pewna, czy będzie on zrozumiały dla przeciętnego widza. Osobiście interesuję się życiem i twórczością Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, znam jego biografię i posiadana wiedza sprawia, że wystarczyło mi wspomniane w poprzednim akapicie "sygnalizowanie" pewnych wątków. Obawiam się jednak, że dla widzów, którzy poprzez obraz Piwowarskiego będą chcieli Baczyńskiego dopiero poznać, film okaże się mało czytelny.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)