Recenzja filmu Nigdy w życiu! (2004)
Ryszard Zatorski

Życie to jest bajka!

Nigdy w Życiu. Zapewne powie tak każdy mężczyzna, jeśli jego kobieta poprosi go, aby poszedł z nią na film "Nigdy w życiu!". A ja mówię: "Nigdy w życiu nie odmawiajcie". Film powstał na podstawie ...
Filmweb sp. z o.o.
Nigdy w Życiu. Zapewne powie tak każdy mężczyzna, jeśli jego kobieta poprosi go, aby poszedł z nią na film "Nigdy w życiu!". A ja mówię: "Nigdy w życiu nie odmawiajcie".

Film powstał na podstawie bestsellerowej powieści Katarzyny Grocholi pod tym samym tytułem. Judyta to tak naprawdę właśnie autorka książki. Bo Grochola rzeczywiście rozwiodła się z mężem, zakochała się w innym facecie i wybudowała dla siebie i dla swojej córki dom. Autorką scenariusza do filmu jest Ilona Łepkowska. Warto wspomnieć tu, że pani Ilona jest scenarzystką słynnych seriali takich jak "M jak miłość", "Klan" czy "Na dobre i na złe".

Ale wracając do samego filmu. Wielką zaletą "Nigdy w życiu!" jest duża doza humoru. Ja dawno tak nie uśmiałem się na żadnej komedii. Ale same żarty nie czynią tego obrazu dobrym. Uroku nabiera już wtedy, gdy w pierwszych sekundach filmu słychać przyjemną nastrojową muzykę i piękny widok na jeziorko i las. Pierwszy raz widzimy też pełną wdzięku postać Danuty Stenki, czyli filmowej Judyty. Jej gra to coś wspaniałego. Dotąd Stenkę uważałem za twardą kobietę z zasadami lub bez nich, a tu pokazała swoją kobiecość, urok i wdzięk w całej okazałości. Aktorka po prostu tryska na nas z ekranu jak orzeźwiający wiosenny deszczyk. Nie będę nawet wspominał o pięknej urodzie aktorki, bo o tym można by napisać kolejną recenzję (oczywiście na szóstkę). W ogóle w "Nigdy w życiu!" mamy do czynienia z samymi kobietami o niepospolitej urodzie. Mówię oczywiście o Joannie Brodzik, która grała przyjaciółkę Judyty. Jednak w tym przypadku jej uroda górowała nad umiejętnościami aktorskimi, mimo to nie można powiedzieć, że była zła. Grzechem byłoby też nie wspomnieć o odtwórczyni roli córki Judyty, czyli Joannie Jabłczyńskiej. Rodzi nam się chyba wreszcie dobra aktorka, która w przyszłości może zagrać kilka naprawdę świetnych ról. Innym zaś zjawiskiem był Jan Frycz. Zagrał pierdołę do kwadratu i zrobił to tak naturalnie pierdołowato i dobrze, że zacznę lubić takich ludzi. Artur Żmijewski zaś był dobry i nic więcej, może gdybym rzadziej widział go na ekranie telewizora to oceniłbym go jeszcze lepiej.

Film ten też znalazł się u mnie na drugim miejscu wśród takich, w których znajdują się najpiękniejsze pocałunki w historii kina. Nigdy w życiu ustępuje tylko miejsca "Amelii". Pocałunki są tu subtelne i piękne, a nie jak zazwyczaj w aktualnym kinie erotyczne. A pocałunkom wtóruje muzyka skomponowana przez Macieja Zielińskiego. Może trochę baśniowa, ale ten film ma coś z bajki, bo opowiada o kimś, komu życie się szczęśliwie odmieniło i przecież nie jest to naiwne, ponieważ w "Nigdy w życiu!" nie jest tylko ziarnko prawdy, ale cały wór tych ziaren. Całości dopełniają świetnie dobrane piosenki polskich wykonawców ze szczytów list przebojów. To wszystko nadaje dynamiki Judycie i trochę nam, tym, którzy oglądają z drugiej strony ekranu.

Nigdy w życiu nie przypuszczałbym, że taki romans wywrze na mnie, mężczyźnie, tak ogromne, pozytywne wrażenie. Każdy powinien wybrać się na ten film. Da nam tyle uśmiechu i pozostawi w sercu choć trochę ciepła. Ależ się rozczuliłem. A więc zabieram się za czytanie drugiej części książki i nie doczekam się chyba filmowej kontynuacji.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 70% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)