Życie za życie

  • recenzja kinowa Nad życie (2012)
Kolejny raz na gdyńskim festiwalu pojawia się film z TVN-owskiego cyklu "Prawdziwe historie". W przeciwieństwie do "Boksera" i "Mojego bieguna" historia życia gwiazdy polskiej siatkówki Agaty Mróz trafi na ekrany polskich kin. Według dyrekcji programowej TVN film "Nad życie" to produkcja na bardzo wysokim poziomie, która zasługuje na szerszą dystrybucję, a nie tylko na świąteczną, telewizyjną projekcję.

Tak naprawdę nie wiadomo za bardzo od czego zacząć, bo już w pierwszych minutach "Nad życie" szokuje i wciska w fotel. Mecz siatkarski o mistrzostwo. Polki grają z Włoszkami. Siatka jest zawieszona niżej, żeby aktorki mogły wykonać jako tako zgrabne bloki. Trybuny to komputerowa porażka - tłum jest nieostry i wygląda sztucznie. Co jakiś czas zbliżenie na grupkę kibiców. Nieustannie te same twarze statystów silących się na spontaniczność. Zwycięstwo i szybki przeskok do atelier fotograficznego, gdzie Agata Mróz (Olga Bołądź) pozuje do rozbieranej sesji. Siatkarka jest seksowna, błyszczy, nie można się jej oprzeć. Stąd zainteresowanie fotografa, który szybko zostaje spacyfikowany. Agata nie jest łasa na byle jaki podryw. Miłość poznaje w górach na stoku. Swojego przyszłego męża musi delikatnie zachęcić. Jacek (Michał Żebrowski) jest milczącym twardzielem, który chodzi własnymi ścieżkami. Gdzieś w tle niepokojące wyniki badań lekarskich, które przekreślą karierę sportową Agaty Mróz.

Nazwanie filmu Anny Pluteckiej-Mejsasz baśnią byłoby komplementem. W tej wziętej z życia historii schemat fabularny to niskiej jakości dramat, w którym widz ma reagować wzruszeniem niczym tresowana małpka – na zawołanie. Wszystko w atmosferze konserwatywnego społecznego spełnienia. Film można potraktować jako instrukcję z cyklu "recepta na godne istnienie". Gwiazda sportu dotknięta chorobą znajduje sens w małżeństwie i macierzyństwie, dla których jest w stanie zaryzykować własne życie. Biografia prawdziwej Agaty Mróz nie ma tu tak naprawdę znaczenia. Wszelkie przemyślenia nad motywacjami bohaterki zostają sprowadzone do jednoznacznej wykładni poświęcenia i walki w imię nienarodzonego. Wątpliwości nie istnieją, przeciwnicy oddania życia dla dobra tego poczętego z gruntu nie mają racji. Modelowy, filmowy manifest ruchu pro life w Polsce za kilka dni pojawi się na ekranach polskich kin. I choć początkowa sesja rozbierana troszkę bruździ w biografii bohaterki, to mimo wszystko dalsza część historii wybiela to potknięcie.

Gdyby chodziło jedynie o kwestie światopoglądowe, można byłoby albo po prostu się nie zgodzić, albo złośliwie obwieścić powstanie polskiej wersji ostatniej części amerykańskiej "Sagi "Zmierzch"". Tam główna bohaterka – poślubiona po bożemu wampirowi – też zachodzi w ciążę dość niespodziewanie. Potem walczy o życie malucha, choć jej ciało rozrywa ból, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że pożegna się ze światem żywych już w trakcie porodu. Mimo wszystko nie odpuszcza. Filmowa Agata również, bo jej choroba, ciąża i życie prywatne to kolejny mecz, w którym twarde matki powinny zawsze z uniesioną głową zwyciężać, bez względu na ofiary. Niestety "Nad życie" rzuca na kolana także na poziomie czysto filmowym. Wbrew zapowiedziom dyrekcji TVN jest on skandalicznie niski. Klucz reżyserski jest dość jednoznaczny: przebitki na ogień w scenach seksualnych, głębokie spojrzenia w oczy jako znak miłości na wieki i nieśmiertelne sceny z głaskaniem brzucha i "łzawym" USG. Punkt kulminacyjny to wyznanie, że życie ma sens w ciąży i szybki finał, który znają w końcu wszyscy.

"Nad życie" w telewizji stanowiłoby jedną z wielu propozycji na spędzenie dziewięćdziesięciu wolnych minut. Można byłoby obejrzeć kawałek, przełączyć i zastanowić się, czy jest sens wracać do tego sztucznego, banalnego światka cukierkowych wojowniczek o życie. W kinie wyjścia nie ma – trzeba siedzieć, choć nogi rwą się do wyjścia już po piętnastu minutach.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 42% uznało tę recenzję za pomocną (291 głosów).

komentarze

pozostało 255 znaków
  • wiktoria_durak1999

    Moim zdaniem film choć nie rewelacyjny jest bardzo dobry. Pokazuje ogromny wkład aktorów. Pan Michał Żebrowski w jednym z wywiadów powiedział, że lubi grać postacie które różnią się od niego samego. Tak właśnie było w tym filmie, sam mówi o sobie, że nie jest typem faceta, który jest nieśmiały. A w tym filmie na początku, moim zdaniem taki się wydawał. Fabuła jest ciekawa. Pokazuje z pozoru piękne życie. Siatkarka odnosząca sukcesy zawodowe w końcu odnajduje tego jedynego, ale życie jest bolesne. Agata dowiaduje się o powrocie choroby co dla niej jest tragedią bo oznacza koniec kariery. Na szczęście ma kochającego męża, który wierzy że uda się jej pokonać białaczkę. Potem dowiaduje się o ciąży, od razu wie że urodzi dziecko ponieważ chce po sobie coś zostawić. W końcu po urodzeniu córki i walce o życie Agata Mróz umiera. Mąż nie może sobie z tym poradzić ale wiem że musi być silny dla ich córki. Film pokazuje historie siatkarki Agaty Mróz i jej rodziny. Każdy z nas wie że Agata była znakomitą siatkarką, że walczyła się z białaczką, że urodziła córkę i że umarła ale nie każdy zna szczegóły tej historii dlatego ten co chce wiedzieć więcej powinien obejrzeć ten film. Prawie w całości zgadza się z rzeczywistością - jak mówi pan Jacek Olszewski. Oczywiście jest to moja opinia na temat filmu ,,Nad życie" i nie wszyscy muszą się z nią zgodzić, nie mniej jednak gorąco zachęcam do obejrzenia filmu.

  • cwaj

    Trafna recenzja. Zgadzam się, że ten film to gniot stacji TVN i nic więcej. Nie zasługuje na wkład w niego włożony - lokalizacje, sprzęt, muzyka. Żal patrzeć.

  • peccator

    Film może nie jest rewelacyjny (choć historia Agaty Mróz sama siebie broni), ale recenzja zdecydowanie gorsza, przesycona lewacką ideologią.

  • Nina281

    Sorki za bledy ale pisze jedna reka, druga chwilowo nieczynna

  • Nina281

    Jestem osoba, ktora beznadziejnie zwrusza sie na filmach i plakalam nawet na Wladcy Pierscieni:-). Po prostu jestem sentymentalna i wzruszlkwa. Najczesciej ja siakam nosem, inni po prostu ogladaja i przezywaja w inny sposob. Normalnie na takim filmie to bym uronila sporo lez natomiast ogladajac to dzielo, nie poczulam nic. Czulam sie strasznie dziwnie w tej roli. Film byl tak sztuczny, ze nie zdolal mnie przekonac do siebie, wiecej prawdy bylo w smierci Boromira niz w filmowej smierci Agaty Mroz. Po drugie, ogladajac film czulam zlosc. Zlosc na kobiete, ktora bezmyslnie zaszla w ciaze. Przynajmniej w filmie byl to przypadek. Chyba bardziej bym rozumiala, gdyby zrobilam to celowo. A tak? Potrafie pojac, ze urodzila, choc dla mniezarodek nie jest dzieckiem i nigdy. Im nie bylo. Ale potrafie zrozumiec, ze inni mysla i czuja inaczej. Ale nie potrafie zrozumiec, jak mogla dopuscic do ciazy wiedzac, ze za kilka tygodni ma sie klac naprzesczep. Byla mloda, miala czas, mogla to inaczej zorganizowac. Zfilmu wynika, ze miala duze szanse na powodzenie zabiegu, na dobre, dalsze zycie. Mogla miec i swoje zycie, i dziecko, a dziecko moglo miec matke, a jej maz, ukochana zone. Ciaza zdewastowala szanse na pomyslny przeszczep. Tak przynajmniej przedstawia to oawiany film.

  • artiosso

    Zgadzam się z recenzją co do filmu . Niestety, film jest słaby. Typowe polskie dłużyzny, słaby scenariusz, "drewnianie" zarysowane postaci . Nie mam nic do Agaty Mróz, choć zgadzam się z niektórymi wypowiedziami, że historia polskiej sportsmenki nie jest jakąś niesamowitą biografią, zasługującą na utrwalenie dla potomnych. Takich wyborów ludzie na co dzień dokonują setki . Recenzja, poza słusznym podkreśleniem słabości filmu jako produkcji , niepotrzebnie ma zarys zaangażowania feministycznego , krytykując wybór bohaterki co do ryzyka decyzji o urodzeniu dziecka . Ludzie mają prawo do takich wyborów, a postawa taka, to niekoniecznie opowiedzenie się po stronie ruchów "pro life" . Niepotrzebnie ideologizujemy ten film . Droga Autorko recenzji : sądzisz naprawdę, że reżyserka filmu miała zamiar manifestować postawę "pro life" ? Przy podpisaniu się co do opinii o filmie, że jest słaby, akurat nie odczułem żadnej ideologizacji fabuły . Film jest słaby filmowo, ale uznanie go za obraz ideologizujący jest chyba nad wyrost. Nie czuć było w tym filmie żadnego zaangażowania, co akurat jest kolejnym argumentem na jego słabość. Nawet muzyka była w tym filmie banalna , zbyt nachalna . Szkoda .

  • berni_

    Ocenia się film, a nie życie Pani Agaty Mróz-Olszewskiej. A film jest katastrofalnie słaby. Spaprano dobry temat, na dobry film..

  • julianna555

    Film słabszy niż reportaż o Agacie Mróz, a to powinno dac do myślenia reżyserce. Obejrzałam bez uczucia przykrości, ale zabrakło mi wielu, wielu scen. Nie wiem, ale dla mnie wszysto było po prostu powierzchowne, kilka scen broniło Olgi Łobądź - widać, że ma potencjał do rozumienia postaci, ale co u licha się dzieje z Żebrowskim...? Jest tak drewniany jak skostniałe wnętrze domu. I ta przypadłość niestety nie minęła mu po zakończeniu tej produkcji...

  • Wyderson

    Taka historia umożliwiała i zasługiwała na film wybitny, a niestety powstał słaby. Wysoka ocena tylko za sam temat, bo realizacja niestety mogła być dużo lepsza.

  • ogorek111

    film dobrze zrobiony. bardzo fajne ze taki film wgl powstał, oparty na faktach . bardzo mi sie podobał ;)

  • nusia09

    Porównanie, że wiele kobiet umiera po porodzie jest właściwie durnowate. Tu nie chodzi o to, że ona umarła, bo owszem mogła wybrać własne życie zamiast życia dziecka. Ale nie zrobiła tego. Zgadzam się, że film nie jest na jakimś strasznie wysokim poziomie. Ale jest on o życiu kobiety, które właśnie było na wysokim poziomie. Była cudownym człowiekiem, a film tylko to potwierdza.

  • Daguchna

    Filmu jeszcze nie widziałam i jakoś szczególnie tego nie pragnę, ale widzę, że gdy ktoś kręci obraz o "bohaterskiej walce z chorobą" - nieważne, jak słaby - to już nie można napisać żadnej krytycznej albo nie daj Bóg negatywnej recenzji, bo już te wszystkie dobrotliwe, świątobliwe duszyczki się oburzają, że ktoś im ich przesłodzony światek narusza...

  • vash_the_slonek

    Niestety trafna recenzja.

  • rolnicky

    Nie widzialem filmu, ale po przeczytaniu tej beznadziejnej recenzji ideologicznej juz wiem, ze pisala ja sfrustrowana feminizujaca kobieta, ktora nie ma nic madrego do powiedzenia wymagajacym widzom. Gawiedz masowa za to bedzie "wlasciwie" nakierowana. Koszmar, portal nie powinien czegos tak slabego publikowac. Agata to przyklad dla wdzystkich, a jej wybor byl JEDYNYM WLASCIWYM! Film niech sobie bedzie slaby, ja go nie krecilem, ale historia wielka!

  • MOPY

    Nie będe orginalny , autor recenzji za to tak. W Życiu nie czytałem gorszej recenzji filmu!

  • taxipompey

    Film jest banalny, historia życia Agaty - nie.

  • kkakai

    Zgadzam się z recenzją . Każdego dnia pewnie daża się taka sytuacja ze matka umiera po porodzie , i jakoś nikt o tym filmu nie nagrywa . I wcale nie zasługuje ona na podziw poprostu zrobiła to co chciała miała inny wybór ale postąpiła jak chciała . Ale po co nagrywać o tym film a moze chciała zachować to dla siebie a nie aby zarabiano na sensacji . KAżdy ma prawo do własnego zdania .

  • toska102

    Niestety nie zgodzę się z recenzją. I zadziwiający jest dla mnie sposób nie tylko negowania całego filmu, ale chyba przede wszystkim postawy Agaty, która ponad swoje życie postawiła życie swojego dziecka. Uważam, że jako kobieta wykazała się ogromnym hartem i niesamowitą odwagą. Wiele z nas postąpiłoby zupełnie inaczej i to też byłaby decyzja, którą należałoby zrozumieć i zaakceptować. Jednak to co zrobiła Agata jest czymś tak wielkim, że chyba nie do pojęcia dla autora recenzji. I raczej nie zrozumiem jakim prawem autor powyższego tekstu szydzi z filmu bo tym samym szydzi z kobiety, która zasługuje nie tylko na podziw, ale przede wszystkim na szacunek.

  • Lothar_5

    beznadziejna recenzja, totalny chaos wypowiedzi, tak naprawdę nie wiadomo o co autorowi chodzi

  • marciakwiat

    W zyciu nie czytalam gorszej recenzji.

  • agata_80

    Filmu jeszcze nie oglądałam. Ale już teraz mogę śmiało wyrazić swoje zdanie na temat niskiego poziomu powyższej recenzji. Skrytykuję, żeby pokazać, jaka jestem światowa i uświadomiona - taki zamysł miała zdaje się autorka. Proponuję rozszerzyć horyzonty przed napisaniem kolejnej recenzji. Homo sum humani nihil a me alienum puto - film opowiada o życiu zwyczajnej kobiety, takiej jak każda z nas. Ona patrzy w oczy, zakochuje się, popełnia błędy i podejmuje decyzje. Jeśli tak banalne ludzkie odruchy mają być powodem do krytyki, to radzę zająć się czymś innym i nie zaśmiecać tekstami, z których nic nie wynika niniejszego forum, ewentualnie skupić się na filmach wyższych lotów, gdzie zwyczajny uśmiech nie może być motywem przewodnim.

  • dzbanusss

    Krytykujecie krytykujecie ale jak dla mnie to jeden z najlepszych filmów Polskich.

  • iwona1510005

    z przykrością z się zgadzam, film jest przerysowany a niektóre wątki są aż żenujące. Ona wpada do niego w środku nocy kiedy ten śpi, w przedpokoju zrywają z siebie ubrania, zaczynają się kochać a ogień w kominku to chyba harry potter im wyczarował. jest więcej takich absurdalnych wątków ale nie chce mi się o tym pisać.....generalnie film nie był zły ale ckliwy aż do bólu i bez szału

  • kwojtowicz

    Nogi się Pani rwały po piętnastu minutach i trzeba było wtedy wyjść z kina i nie pisać potem takich bzdurnych recenzji .

  • Flimko

    Fakt faktem że film nie zachwyca. Moją uwagę zwróciła jedynie muzyka, a poza tym no cóż spodziewałem się czegoś więcej.

  • renaw_2

    Mnie ten film się podobał. Zawierał dokładnie to czego można było się spodziewać. Jedynym zbędnym " elementem " w nim było wystąpienie Jacka - prawdziwego męża Agaty , z córką.

  • mysz.1974

    Powiesiłabym za ten komentarz. Ten idiota nie widział filmu ani przez sekundę. Ocenia na podstawie reklam przed nim a trwają w Złotych Tarasach w Warszawie ponad 40 minut. Szlag by trafił nawet samego Boga. Film jest świetny i tylko pozytywne komentarze chcę o nim filmie czytać. Dziś jest czwarta rocznica jej śmierci, a widziałam go w sobotę w miejscu wspomnianym wyżej. Chętnie obejrzę raz jeszcze i polecę znajomym. Pozdrawiam.

  • woocky

    Mnie film się podobał. Nie uważam go za "manifest pro-life". Widzę to raczej jako dość egoistyczny obraz głównej bohaterki, która najpierw sobie znajduje faceta, a później postanawia sobie urodzić dziecko, zostawiając sobie znalezionego faceta z sobie urodzonym dzieckiem. I mało mnie wzrusza, że zapewne intencja twórców była całkiem inna. Uważam że w swojej klasie (polski dramat) jest zupełnie przyzwoity. Choć sam fakt konieczności tworzenia takiej klasy jest zastanawiający. ;)

  • Rachelcia

    dla kogoś kto zna te historie z zupełnie innej strony - w tym dla mnie - ten film jest porażką.

  • Anecia0805

    Jak dla mnie film jest ok i podobal mi sie bardzo.I nawet juz nie jest to istotne czy jest tysiace podobnych filmow o tej samej tematyce bylo i bedzie na tym to wszystko polega.A jesli komus sie nie podoba to niech nie oglada i nie pisze ze ledwo w kinie wysiedzial.Jak czytam niektore komntarze to az zal za serce sciska ....Ludzie nikt wam nie kaze go ogladac jesli to nie jest w waszym guscie to odpuscie sobie,A przyrownywanie do Zmierzchu to juz wogole jakas porazka..!!!!!!!!!!!!!!!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true