Recenzja filmu Życie na podsłuchu (2006)
Florian Henckel von Donnersmarck

Żyjąc życiem innych

Nietrudno się domyślić, jak wyglądało życie w byłej NRD, bo przecież rzeczywistość wszystkich państw byłego bloku socjalistycznego była podobna. Film "Życie na podsłuchu" ukazuje nam jedną z ...
Filmweb sp. z o.o.
Nietrudno się domyślić, jak wyglądało życie w byłej NRD, bo przecież rzeczywistość wszystkich państw byłego bloku socjalistycznego była podobna. Film "Życie na podsłuchu" ukazuje nam jedną z najmroczniejszych stron tej rzeczywistości, jego akcja rozgrywa się bowiem w środowisku agentów Stasi, którzy zajmowali się inwigilacją ludzi, a przede wszystkim tych związanych ze sztuką i Kościołem.

Młody, zaledwie trzydziestodwuletni reżyser "Życia" dotknął tematu, który w Niemczech wywołał istną lawinę i zapoczątkował szereg dyskusji. Pojawiły się różne opinie - niektórzy mówili: "to bajka, tak nigdy nie było", inni zaś twierdzili: "dokładnie tak było". I choć wydawałoby się, że wiek reżysera daje dodatkowy argument przeciwnikom filmu, a samemu dziełu może odbierać wiarygodność, obraz ten jest tak sugestywny i realistyczny, że w Niemczech uznano go za najważniejszy film mijającego roku.

Jego największym atutem są postaci bohaterów, bardzo wyrazistych, ale jednocześnie balansujących na granicy dobra i zła, pomiędzy słusznym i niesłusznym wyborem. Trudno powiedzieć, która z nich jest najbardziej tragiczna. Czy jest to boleśnie samotny agent Gerd Wiesler, który żyje życiem innych i zakochuje się w podsłuchiwanej przez siebie artystce? Czy Christa-Marie Siegler, aktorka natrętnie adorowana przez ministra, który ją szantażuje? Czy wreszcie pisarz, który, by tworzyć, musi zgadzać się na szereg kompromisów oraz patrzeć na zdradę ukochanej kobiety? Paradoksalnie sympatyzujemy nie tylko z inwigilowanymi artystami, ale także z agentem Wieslerem, który wydaje się nieco zagubiony w świecie, gdzie kontroluje się wszystkich i wszystko. W miarę rozwoju akcji filmu, obserwujemy powolną przemianę Wieslera, odkrywamy, że on także ma duszę i serce, a w imię miłości - chociaż może zabrzmi to banalnie - gotów jest do rezygnacji ze swoich ideałów i poświęcenia samego siebie.

Sposób, w jaki Donnersmarck ukazał owe postaci, a także fenomenalna gra trójki głównych aktorów sprawiają, że choć żaden z bohaterów nie jest jednoznaczny, chcemy, aby wszystkim się udało, zdajemy sobie jednak sprawę, że to niemożliwe. My mamy nad nimi pewną przewagę - wiemy, że komunizm upadnie, że podporządkowanie się reżimowi nie ma sensu, że walka z nim już wkrótce zostanie nagrodzona. Oni tego nie wiedzieli. I dlatego często musieli podejmować decyzje, które dziś mogą wydawać się niezrozumiałe.

Film nie tylko porusza istotny temat, znakomicie ukazuje też dramatyzm ludzi, którzy żyli w tamtym systemie, czy w niego wierzyli czy nie. "Życie na podsłuchu" wpisuje się więc w nurt ważnych dyskusji społeczno-politycznych, lecz jest również poruszającą opowieścią o miłości, samotności, walce z własnymi słabościami i próbie odnalezienia właściwej drogi w świecie, który kaleczył ludzkie dusze.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie