Recenzja filmu Gnijąca panna młoda (2005)
Tim Burton
Mike Johnson

Żywy wśród umarłych, umarli wśród żywych

"Gnijąca Panna Młoda" to kolejny dowód na to, że Tim Burton jest reżyserem wybitnym. Film w niezwykły sposób łączy iście diabelski humor z romantyczną historią młodego Victora. Bohater zaręczony ...
Filmweb sp. z o.o.
"Gnijąca Panna Młoda" to kolejny dowód na to, że Tim Burton jest reżyserem wybitnym. Film w niezwykły sposób łączy iście diabelski humor z romantyczną historią młodego Victora. Bohater zaręczony z uroczą Victorią, przypadkowo poślubia zmarłą Emily i wkracza do Podziemi, które wcale nie są tak mroczne, jak można by się tego spodziewać…

Zresztą oba światy - żywych i umarłych - zostały w filmie bardzo ciekawie przedstawione.  Paradoksalnie to ten drugi jest weselszy, bardziej kolorowy. No bo co mamy w Podziemiach? Bilard, śpiew i taniec. Tymczasem na powierzchni ludzie spętani są ograniczeniami finansowymi i żelazną etykietą. Jak słusznie zauważa jeden z mieszkańców Podziemia: "Po co pchać się na górę, gdy ludzie oddają życie, żeby trafić tutaj?".

Ogromną zaletą filmu są bardzo pomysłowe postacie. I nie chodzi tylko o Gnijącą Pannę Młodą, która będąc – mówiąc wprost – rozkładającym się trupem, jest jednocześnie pełna niezaprzeczalnego wdzięku… Jest cała masa niezwykle barwnych postaci pobocznych, spośród których najlepsze to, moim zdaniem, demoniczny pastor Galswells i czarnoksiężnik Gutknecht. Uwagę zwracają też trochę odpychający Emil oraz Kostuś, który nie może wykonać polecenia "zdechł pies".

Bardzo ważna w kształtowaniu atmosfery filmu jest muzyka skomponowana przez Danny'ego Elfmana. Na powierzchni jest ona ponura, prym wiedzie klawesyn i smyczki, tymczasem w podziemiach króluje jazz. Ładny jest melancholijny temat przewodni filmu, jednak chyba najbardziej uwagę zwraca jazzowy kawałek w wykonaniu szkieletów… Schrypnięty głos Elfmana, dynamiczny podkład instrumentalny w połączeniu z niezwykłym obrazem robi swoje.

"Gnijąca Panna Młoda" jest też świetnie zrealizowana pod względem technicznym. Jest to wyjątkowo pracochłonna animacja poklatkowa, która polega na tym, że po zrobieniu zdjęcia, fotografowany obiekt jest minimalnie przesuwany. Potem znowu fotografowany i tak w kółko… Przesunięcie. Zdjęcie. Przesunięcie. Zdjęcie. Ten jakże żmudny proces dał jednak wspaniałe efekty, których nie dałoby się osiągnąć w oparciu o animację komputerową. Śliczne lalki i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach zdjęcia sprawiają, że film jest wizualnie doskonały.

Podsumowując, mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że "Gnijąca Panna Młoda" mnie zachwyciła. Mimo to nie każdemu musi się podobać. Jest utrzymana w stylu typowym dla Burtona, który jest na tyle specyficzny, że może wywołać kontrowersje. W końcu nie wszyscy lubią czarny humor, a swobodne traktowanie tematów związanych ze śmiercią nie zawsze jest mile widziane. Tym jednak, którzy mają w tej dziedzinie pewien zakres tolerancji polecam obejrzenie tego - w gruncie rzeczy romantycznego - filmu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 96% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).
tomelisse
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie
o