Recenzja filmu Wszystko gra (2005)
Woody Allen

Allen jakiego nie znacie

Na początku podziękowanie dla tłumaczy – naprawdę ich wena w spolszczaniu polskich tytułów czasami mnie powala na łopatki. Ale nie będę na razie rozwijać tego wątku, bo to temat na dłuższy wywód. ...
Filmweb sp. z o.o.
Na początku podziękowanie dla tłumaczy – naprawdę ich wena w spolszczaniu polskich tytułów czasami mnie powala na łopatki. Ale nie będę na razie rozwijać tego wątku, bo to temat na dłuższy wywód. Skupmy się lepiej na samym filmie [person=615569]Allena[/person].

Allen swoim najnowszym filmem zaskoczył i widzów i krytykę. Po pierwsze zrezygnował ze swojego ulubionego gatunku filmowego, jakim jest komedia. Po drugie, jest to drugie z rzędu, po „Melindzie i Melindzie”, dzieło artysty, w którym nie zdecydował się na swój aktorski występ, co chyba wyszło filmowi na dobre, a po trzecie, miejscem akcji nie jest ukochany przez [person=615569]Allena[/person] Manhattan, tylko kraina deszczu i mgły – Londyn.

O czym w ogóle jest sam film? Historia wydaje się banalna, niczym z taniego romansu słynnej serii wydawniczej. Jest młody chłopak, Chris - niespełniony tenisista, który niespodziewanie dla siebie staje się członkiem „wielkiego świata”. Dzieje się to najpierw za sprawą jednego ze swoich podopiecznych, którego uczy gry w tenisa i z którym szybko nawiązuje bardzo dobrą znajomość (Alec), a potem za sprawą siostry wspomnianego adepta tenisa (Chloe), z którą wdaje się w romans. Rodzeństwo to jest przedstawicielem Uczucie tych dwojga kwitnie w najlepsze, gdy pojawia się „ta trzecia” (Nola). Co gorsza – jest ona narzeczoną Chrisa. Mamy więc już nawet nie klasyczny trójkąt, ale wręcz czworokąt. Nasz bohater staje więc przed trudnym wyborem – czy wybrać Chloe, z którą coraz mniej zaczyna go łączyć, ale związek ten zapewnić mu dostatnie życie dzięki sponsoringowi bogatego teścia, czy też oddać się porywowi serca i zdecydować się na skromne życie u boku Noli.

Oj, ileż razy mieliśmy okazję oglądać podobne historie. Czym więc wyróżnia się film [person=615569]Allena[/person], o ile w ogóle się wyróżnia? Przede wszystkim Allen „wyposażył” swoich bohaterów w bogatą osobowość. Nie są to postacie jednowymiarowe – zwłaszcza Nola i Chris.

Zauważamy też wyraźne nawiązanie [person=615569]Allena[/person] do klasycznych dzieł literatury i swoistą polemikę z autorami tych wiekopomnych woluminów. Dość wyraźne jest nawiązanie do Dostojewskiego i jego „Zbrodni i Kary”. Jest to książka, w której namiętnie zaczytuje się Chris, nieświadom, że sam wkrótce będzie uczestnikiem podobnych zdarzeń, jakich doświadczył Raskolnikow.

Nie przypadkowo też filmie pojawia się też nazwisko innego wybitnego twórcy – Augusta Strindberga, w którego to dramatach: „Ojciec” i „Panna Julia” ich bohaterowie są poddani sprzecznym siłom, których źródło znajduje się w erotycznych fascynacjach i kompleksach. W ogóle jednym z głównych motywów twórczości Strindberga jest walka płci, a jego głównym tematem stała się degradacja osobowości mężczyzny pod wpływem kobiety.

Dokładnie tak samo jest u [person=615569]Allena[/person]. Gdy poznajemy Chrisa, jest on skromnym, trochę nieśmiałym i zagubionym w wielkim mieście chłopakiem. Wraz z rozwojem akcji obserwujemy rozwój osobowości bohatera. Niemożność wyboru miedzy dwoma kobietami prowadzi do kłamstw i intryg, a ostatecznie do zbrodni.

Z kolei w innym dziele mistrza – „Synu służącej” mamy obecny również u [person=615569]Allena[/person] motyw mezaliansu. Allen czerpał więc z dorobku Strindberga, by stworzyć własne, niepowtarzalne dzieło

Mamy również morderstwo. Podobnie jak u Dostojewskiego. Zbrodnia Chrisa nie była spontanicznym wybuchem. Była starannie zaplanowana. Jej plan rodził się z głowie bohatera od jakiegoś czasu – nie mógł on sobie pozwolić na błąd. Czyż nie podobnie było z Raskolnikowem? To jednak nie koniec podobieństw; Chris nie zaplanował jednego – reakcji swojego sumienia. Widać, że walczy ze sobą przed ostatecznym krokiem. Jednak udaje mu zagłuszyć ten rozpaczliwy krzyk sumienia. Jakiś czas potem nawiedzają go w nocy ofiary zbrodni – niewinna staruszka i Nola. Chris jednak zwalcza w sobie te koszmary i sam sobie tłumaczy, że wybrał mniejsze zło. Chyba nawet sam zaczyna w to wierzyć. Dopiero końcowe sceny pokazują, że może jednak jest inaczej. Kiedy cała rodzina cieszy się narodzinami dziecka, Chris gdzieś błądzi myślami. O czym myśli? Czy beztroska radość jeszcze do niego powróci? Czy raczej piętno zbrodni do o sobie znać? Na to już sami musimy sobie odpowiedzieć.

Match Point” jest filmem przemyślanym i inteligentnym. Mnie osobiście zastanawia jeden mało istotny zapewne element. W pewnej scenie podczas rozmowy ze swoją sekretarką – Samantą, widać tylko Chrisa, a głos kobiety wydobywa się troszkę zza kadru. To byłoby ciekawym chwytem, gdyby w dalszej części filmu Samanta się nie pojawiła w kadrze. Wtedy można by to potraktować jako swoisty symbol. To przecież telefonami od swojej sekretarki, Chris tłumaczył swoje nagłe wyjścia. Mogłaby ona pozostać taką nieokreśloną powierniczką Chrisa, gdyż to ona organizowała czas Chrisowi, była łącznikiem z klientami, ale równocześnie mogła być tą osobą, która odkryje kłamstwa naszego bohatera. Zabieg głosów spoza kadru z powodzeniem w swoich filmach stosował chociażby Abbas Kiarostami w „Smaku wiśni”, czy choćby „Uniesie nas wiatr”. Brak konsekwencji u [person=615569]Allena[/person] w tym zabiegu zdaje się troszkę psuć ogólne wrażenie. Zresztą podobnie niekiedy mocno irytujące wydają się niektóre zabiegi montażowe, stwarzające wrażenie nerwowości czy przypadkowości. No ale może to miało swój ukryty cel, którego prosty umysł plebejuszy nie jest w stanie pojąć.

Reasumując, nowe dzieło [person=615569]Allena[/person] jest zdecydowanie nową jakością i zdecydowanie filmem godnym polecenia. Obrazem, które prowokuje do intelektualnych przemyśleń. Oby więcej takich dzieł w naszych kinach.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 56% uznało tę recenzję za pomocną (25 głosów).
dr_strangelove
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)