Recenzja filmu Świt żywych trupów (2004)
Zack Snyder

Apokalipsa

Ostano w świecie grozy ruszyło. Twórcy starają się wreszcie zainteresować widza tematem. Zrozumieli także, że dziś hektolitry krwi i latające flaki nikogo już nie straszą, lecz wywołują pusty ...
Filmweb sp. z o.o.
Ostano w świecie grozy ruszyło. Twórcy starają się wreszcie zainteresować widza tematem. Zrozumieli także, że dziś hektolitry krwi i latające flaki nikogo już nie straszą, lecz wywołują pusty śmiech. Było to swego rodzaju katalizatorem do próby stworzenia klimatu, czyli w miarę sensownej historii i suspensu. Cała zabawa zaczęła się od tego, że horrory, w których psychologia postaci była (względnie) wiarygodna a temat nie opierał się na zwykłej rzezi, zaczęły przynosić olbrzymie zyski i aprobatę widzów. Wydaje się jednak, że ten gatunek potrzebował zejścia na dno. Jeśli bardziej krwawo i odrażająco już być nie mogło, trzeba było podejść w inny sposób. Dzięki takich hitom (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) jak: "Szósty Zmysł" ; "The Ring" ; "Dark Water" ; możemy znowu zacząć się bać.

Cały świat ogarnęła tajemnicza plaga. Umarli powstają z grobów i wpadają w szał zabijania. Wystarczy jedno zadrapanie by stać się jednym z nich. Nie czują strachu i bólu, więc nie ma dla nich żadnych przeszkód. Ci, którzy jeszcze żyją schronili się w centrum handlowym, ale i tam nie mogą czuć się bezpiecznie...

Przez myśl mi nie przeszło, że remake kultowego "Świtu..." może być aż tak dobry. Przyczyną jest banalna sprawa-poważne potraktowanie sprawy. Reżyser Zack Snyder (choć debiutant) zawarł tu kilka świetnych pomysłów. Po pierwsze "epidemia" przysłodzi nagle, pośród zwykłych codziennych czynności, wydaje się, że nawet godzina, w której się pojawią jest normalna. Nie wiadomo od czego to wszystko się zaczęło i co robić, nawet wyższe władze wyglądają na zdezorientowane (jak u Romero bohaterowie patrzą na to się dzieje przez ekrany telewizorów). Bo czy wiadomo dokładnie kiedy zrodziła się przemoc na świecie? Mamy tutaj bohatera zbiorowego - ludzi, walczących o przetrwanie (ich zawody mają podkreślić ich zwyczajność).

W pierwotnej wersji filmu przewijała krytyka konsumpcyjnego trybu życia. W obecnej wersji bardziej jednak widać negację agresji (trupy są szybkie, zabójcze, wręcz szalone) i przemocy, prowadzącej do zezwierzęcenia, stania się jednym z bezmózgich trupów. Sugestywny klimat pogłębiają jeszcze mroczne zdjęcia oraz scenografia (jest też szczypta czarnego humoru).

Właściwie scenariusz oryginalnego filmu jest tutaj tylko szkieletem, reżyser (co jest bardzo cenne) nie ograniczył się do powielania schematu, lecz do stworzenia czegoś nowego.

Największe wrażenie robi zakończenie, które oglądamy wraz z napisami końcowymi. Jest ono niezwykle pesymistyczne, dopełnia apokaliptycznego wizji reżysera i daje do myślenia. Czy jesteśmy tak przesiąknięci przemocą i agresją, że rodzące się dziecko stanie się takie jak my przejmując od razu przy poczęciu całe zło?

Sebastian Pytel
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 58% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
SQNboy
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o