Recenzja filmu Monachium (2005)
Steven Spielberg

Błędne koło zemsty

Wiek XX różni się od innych. Wiek XX to wiek rozwoju technologii i wiek globalizacji. Wiek wielkich wojen i jeszcze większych ofiar. Wiek XX to również wiek terroryzmu... Igrzyska olimpijskie w ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Monachium (2005)
Wiek XX różni się od innych. Wiek XX to wiek rozwoju technologii i wiek globalizacji. Wiek wielkich wojen i jeszcze większych ofiar. Wiek XX to również wiek terroryzmu...

Igrzyska olimpijskie w 1972 roku wstrząsnęły całym światem. I to bynajmniej nie z powodu rekordów bitych przez sportowców czy wielkich przegranych faworytów. Igrzyska w Monachium miały zostać zapamiętane z zupełnie innych powodów... Wszystkie zdarzenia, które tak zapadły w pamięć całemu ówczesnemu światu, rozegrały się w ciągu jednej doby, dziesięć dni po uroczystym rozpoczęciu zmagań 7121 sportowców ze 121 krajów.

5 września 1972 roku. Ok. godziny 4 nad ranem grupa palestyńskich terrorystów z "Czarnego Września" wtargnęła do pokojów zajmowanych przez izraelskich sportowców. Wielu z nich, gdy usłyszało strzały, zdążyło uciec. Niestety, część ze sportowców, jedenaście osób, wpadło w ręce zamachowców. 900 milionów ludzi w ponad 100 krajach, dzięki nowoczesnym połączeniom satelitarnym, z zapartym tchem śledziło to, co się dzieje w wiosce olimpijskiej i jak postępują rokowania terrorystów z władzami. Żądania były konkretne - uwolnić ok. 230 działaczy palestyńskich przetrzymywanych w izraelskich więzieniach. Jednak z czasem terroryści zaczęli zdawać sobie sprawę, że wysuwają roszczenia, których żaden rząd na świecie nie spełni. Dlatego, pod wieczór, zażądali samolotu do Kairu. Niemcy, którzy od początku negocjowali z terrorystami i w nieudolny sposób prowadzili sztab kryzysowy, przystali na tą propozycję i poprzez podstawione helikoptery przetransportowali terrorystów z zakładnikami wprost na płytę lotniska. Właśnie to zalane betonem pole na przedmieściach Monachium miało stać się areną dla krwawej jatki, jaką spowodowali Niemcy, próbując odbić zakładników.

Gdy terroryści wylądowali, część z nich udała się do samolotu, by sprawdzić, czy w środku nie ma tajnych agentów. Wtedy zaczęli strzelać niemieccy snajperzy. Gdy Palestyńczycy zorientowali się, że została zastawiona na nich pułapka, zaczęli egzekucje zakładników uwięzionych w helikopterach. Do jednego został nawet wrzucony granat. Efektem, często kwestionowanej, decyzji do rozpoczęcia akcji odbicia zakładników była śmierć 11 izraelskich sportowców, 5 terrorystów i jednego policjanta.

Jednak mimo tytułu filmu głównym jego tematem wcale nie jest sam zamach, tylko działania, jakie podjął izraelski wywiad, na zlecenia ówczesnej premier, Goldy Meir, czyli akcji "Gniew Boży". Głównym bohaterem "Monachium" jest Avner, agent Mossadu, któremu zostaje powierzona ww. akcja, której celem jest zgładzenie ludzi, którzy stali za organizacją zamachu na olimpiadzie. Wraz ze specjalnie wyselekcjonowaną ekipą i nieograniczonymi funduszami Avner rozpoczyna polowanie na zamachowców na terenie całej Europy. Izrael do dziś oficjalnie nie przyznaje się, by coś takiego miało miejsce. Jednak od pewnego czasu pojawiają się przecieki, najprawdopodobniej kontrolowane przez rząd, który na wieść o tym, że Spielberg kręci film bez porozumienia z władzami Izraela, postanowił dostarczyć światowej opinii publicznej jak najwięcej prawdziwych bądź sprzyjających Izraelowi informacji o całej akcji, by w razie krytycznej wizji reżyseria na całą akcje, nie pozostawić światu jedynie informacji z samego filmu.

Spielberg nigdy nie krył swych izraelskich sympatii. Dlatego też wieść, że ma zamiar nakręcić film o jednym z najbardziej traumatycznych przeżyć dla tego młodego kraju zaskoczyła wielu krytyków i widzów. Zastanawiano się, jak podejdzie do tematu. Czy będzie to krytyka izraelskich poczynań? A może będzie to gloryfikacja palestyńskich narodowowyzwoleńczych poglądów?

Przede wszystkim najnowszy film Spielberga jest dobry, pod względem warsztatowym - prawie że doskonały. Znów zdjęcia do niego zrobił wybitny polski operator filmowy Janusz Kamiński i znów stanął na wysokości zadania.
Znów Spielberg wybrał dobrą obsadę i znów mamy w niej perełkę, na jakiej miano zasługuje Eric Bana, którego kreacja powoli wypalającego się człowieka, dowódcy oddziału izraelskich agentów, wcielających w życie akcje "Gniew boży", śmiało może pretendować do Oscara. I na końcu, znów mamy bardzo dobrze opowiedzianą historię, której narracja jest przeprowadzona płynnie.

Jednak jakie jest, mimo tych wszystkich plusowych "znów...", "Monachium"? Przede wszystkim jest ono, mimo paru momentów jak z dobrego kina akcji, filmem dość ciężkim. Nie trudnym, ale niespodziewanie ciężkim. Reżyser zdecydował się nadać mu taką formę, byśmy wraz z głównym bohaterem popadali w coraz większy marazm, byśmy sami mieli dość tych ciągłych morderstw, byśmy wraz z nim czuli, że to jest już złe, że dalsza zemsta jest bezsensowna i trzeba już się wycofać. I my, tak jak bohater, nie możemy tego zastopować. My musimy wciąż siedzieć w fotelu i patrzeć na ekran, a on wciąż musi jedną ręką naciskać na spust, a drugą skreślać kolejne nazwiska z listy.

Taki wybór formy zaskakuje. Po ostatnich produkcjach Spielberga jak np. "Złap mnie, jeśli potrafisz" czy "Wojna światów", gdzie co prawda zawsze jest jakieś głębsze przesłanie, ale ostatecznie produkcje nadal pozostają kinem rozrywkowym. I tutaj, mimo punktu wyjścia filmu, czyli zamachu w Monachium, przewidywałem inny rodzaj filmu. Zwłaszcza, gdy usłyszałem, że ma być o akcji odwetowej.
Powiem szczerze - spodziewałem się kina lżejszego. Jednak ostateczny kształt filmu okazał się nieporównywalnie bardziej wartościowy, niż gdyby Spielberg postawił na swoje kino a la "Indiana Jones". "Monachium" jest bardzo dobrym studium na temat sensu akcji odwetowych i jaki wpływ może mieć zabijanie dla człowieka, który robi to tylko z zemsty. Spielberg po prostu bezbłędnie pokazał błędne koło zabijania politycznego. Na miejsce jednej ofiary, przychodzi druga, jeszcze gorsza, i ją też trzeba zgładzić. A wtedy na jej miejsce przyjdzie jeszcze inna, i tak w kółko...
"Gniew boży" w kontekście biblijnym ukazuje postawę Boga, który nie może się zgadzać na zło i swą interwencją przywraca porządek tam, gdzie dotąd panowała niesprawiedliwość. Jednak czy da się zwalczyć zło, złem? Spielberg mówi - nie, wręcz przeciwnie. I to jest największa zaleta filmu, który mimo pewnych momentów łopatologiczności, dobrze pokazuje, że terroryzmu nie zniszczymy, walcząc tak jak terroryści...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).
Zidzi
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)