Recenzja filmu Disco Polo (2015)
Maciej Bochniak

Bawmy się!

Choć wielu ludzi na wzmiankę o "Disco Polo" ze snobistyczną dezaprobatą stwierdza, że „nie słucha”, to jednak kiedy odpowiednia muzyka płynie z głośników, nogi same zaczynają im wesoło ...
Filmweb sp. z o.o.
"W odległych latach 90, Polska tchnięta wolnością, śniła swój wielki amerykański sen. Wśród szalonej gorączki złota eksplodowało disco polo. Nagle wszystko stało się możliwe" – brawurowy debiut Macieja Bochniaka rozpoczyna tymi słowami sam Tomasz Knapik – król wideokasetowych lektorów. "Disco Polo" to z jednej strony klasyczna podróż od kelnera do bohatera z krótką przerwą na wodę sodową. Z drugiej, szalony, westernowo-surrealistyczny obraz polskiej mentalności utkany z hollywoodzkich klisz. Połączenie dotąd w polskim kinie nieznane.


Rudy (Piotr Głowacki) – geniusz muzyczny z przyczepy kempingowej i Tomek (Dawid Ogrodnik) – śpiewający kelner, łączą siły i tworzą zespół o syntetycznie brzmiącej nazwie - Laser. Z pomocą Miksera (Aleksandra Hamkało) – technicznie uzdolnionej chłopczycy i Gensoniny (Joanna Kulig) – tajemniczej gwiazdy estrady wyruszają na podbój discopolowej branży, gdzie karty rozdaje ekscentryczny i porywczy producent Daniel Polak (Tomasz Kot). Po drodze wkurzą wielu ludzi i wyjdą cało z niejednej opresji.

"Disco Polo" momentami przypomina notowanie listy przebojów, nie opowiada jednak historii tej muzyki ani nie poddaje ocenie jej kontrowersyjnych walorów artystycznych. Nasz rodzimy gatunek muzyczny posłużył za symbol ponadczasowych marzeń Polaków o sukcesie i dobrobycie na miarę prawdziwego amerykańskiego snu w polskim wydaniu. Tomek i Rudy uczą nas wiary we własne możliwości, wychodzenia poza utarte schematy i wytrwałego dążenia do celu. Wchodzą oknem tam, gdzie wyrzucono ich drzwiami, na każdym kroku uzmysławiając, że "moc jest w każdym z nas", a szczęście jest w zasięgu ręki. Bochniak, w odróżnieniu chociażby od Marka Koterskiego, nie pastwi się nad narodowymi przywarami i "polaczkowatością" - obśmiewa ludzi, którzy to robią i kpi ze sztucznego naśladowania "zachodu". Nie toleruje wzajemnej pogardy, radośnie opowiadając o tym co w Polakach najlepsze.


Na ekranie jest kolorowo i baśniowo jak u Wesa Andersona, a dużą część scenerii żywcem wyjęto z westernów. Groteska i surrealizm bywają jednak nieco przesadzone – podróżując luksusowym jachtem po piaszczystej pustyni twórcy sięgnęli szczytów artystycznego kiczu. Efektowna forma wizualna, choć miejscami odrobinę plastikowa i tandetna jak na polskie standardy została wykonana niespotykanie dobrze. Aby podkreślić obecność amerykańskiego snu w polskiej świadomości Bochniak sięgnął po motywy wyjęte z mniej lub bardziej popularnych produkcji, twórców takich jak chociażby Spielberg, Haneke, czy Paul Thomas Anderson. Ich wyszukiwanie może stanowić dodatkową rozrywkę dla wprawionego widza. Mimo hollywoodzkich odniesień film jest mocno osadzony w polskich realiach i naszej mentalności. Nie stroni przy tym od celnych nawiązań do najnowszej historii Polski.

Na planie zgromadzono mieszaninę młodości i doświadczenia, wspartą gwiazdami disco polo i celebrytami. Młode gwiazdy potwierdziły swoją przynależność do aktorskiej ekstraklasy, z kolei Tomasz Kot po ostro nakreślonej, "odtworzeniowej" ,roli profesora Religi miał tym razem szerokie pole do interpretacji granej postaci i aktorskiego wyszumienia. Z relacji artystów wynika, że podczas pracy nad filmem świetnie się bawili – czując bijący z ekranu optymizm trudno zarzucić im nieszczerość.


Choć wielu ludzi na wzmiankę o "Disco Polo" ze snobistyczną dezaprobatą stwierdza, że "nie słucha", to jednak kiedy odpowiednia muzyka płynie z głośników, nogi same zaczynają im wesoło podrygiwać. Film Bochniaka dowodzi, że disco polo to coś więcej niż "pipidówkowe motywy", a w naturze Polaków leży nie tylko "zazdrość, nienawiść i od czasu do czasu jakieś powstanie". Zamiast wstydzić się tej muzyki, bawmy się! Zamiast ze sobą walczyć, współpracujmy – w końcu wszyscy jesteśmy jedną rodziną. A, że zdarza się nam nadużywać słowa na "k", pomylić "fana" z "idolem", czy toczyć bitwy w strażackich remizach? Cóż, nikt nie jest idealny.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
Loszo
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)