Recenzja filmu Charlie i fabryka czekolady (2005)
Tim Burton
Joanna Wizmur

Be delicious

Żył w Anglii pisarz obdarzony talentem i wielką wyobraźnią. Tworzył książki zabawne i pouczające, a zarazem mroczne, miejscami okrutne, a na pewno wieloznaczne. O kim mowa? O Roaldzie Dahlu, ...
Filmweb sp. z o.o.
Żył w Anglii pisarz obdarzony talentem i wielką wyobraźnią. Tworzył książki zabawne i pouczające, a zarazem mroczne, miejscami okrutne, a na pewno wieloznaczne. O kim mowa? O Roaldzie Dahlu, którego "Karol i fabryka czekolady" stanowi kanwę niezwykłego filmu Tima Burtona.

Historia jest prosta, ale opowiedziana w ciekawy i przemyślany sposób. Otóż ekstrawagancki Willy Wonka ogłasza konkurs, w którym nagrodą jest możliwość zwiedzenia jego fabryki czekolady. Szczęśliwym zrządzeniem losu jeden ze zwycięskich biletów trafia w ręce ubogiego Charliego. Chłopiec wraz ze swoim dziadkiem wyrusza w podróż przez trzewia fabryki. Zwieńczeniem tej wycieczki jest dodatkowa, owiana tajemnicą nagroda.

Z góry wiadomo komu owa nagroda przypadnie, jednak to nie przeszkadza w odbiorze filmu. Ważne jest to, co wydarzy się wcześniej, a wydarzy się sporo, zważywszy, że wraz z Charliem do fabryki trafiła czwórka innych dzieciaków. Każde z nich, wspomagane przez rodziców, pała żądzą wygranej. Swoim karykaturalnym zachowaniem starają się przypodobać Wonce, co prowadzi do niebezpiecznych sytuacji. Tu ujawnia się czarny humor, którym przesiąknięty jest film. Niektórzy bohaterowie znajdują się o krok od śmierci, ale to nie przeszkadza właścicielowi fabryki. Wręcz przeciwnie - Wonka zdaje się czerpać radość z wypadku kolejnego dziecka. Wychodzi na wierzch jego destrukcyjna natura; okazuje się niezrównoważonym szaleńcem, ale dzięki temu film zyskuje dodatkowy smaczek.

Pozornie prosta bajka okazała się trudnym do sfilmowania materiałem. Świadczy o tym pierwsza adaptacja popełniona przed laty przez Mela Stuarta, a o której sam Dahl powiedział, że nie ma wiele wspólnego z jego książką. Jej największym grzechem był Gene Wilder w roli Willy'ego Wonki, spłyconego do postaci dobrego wujka. W swojej wersji Burton pokazuje właściciela fabryki czekolady takim, jakim stworzył go na kartach książki autor. Zagranie szalonego geniusza było nie lada wyzwaniem, któremu podołał Johnny Depp. Wonka w jego wykonaniu jest świetny - raz jest opiekuńczy, a chwilę później uśmiechający się na widok tonącego w morzu czekolady chłopca. Naprawdę niesamowita kreacja, w której Deppa trudno rozpoznać, zarówno pod względem charakteru, jak i wyglądu: tony makijażu, niemodna fryzura i nienaturalne uzębienie (a co za tym idzie również i mowa) skutecznie maskują hollywoodzkiego przystojniaka.

Depp jest niewątpliwą gwiazdą filmu, ale nie należy zapominać o Freddiem Highmore, grającym tytułowego Charliego. Zagrał on niezwykle naturalnie i jest ewenementem wśród drewnianych "gwiazd" najmłodszego pokolenia. Cieszą również epizody, w których Burton obsadził swych ulubieńców. Przez ekran przewija się Helena Bonham Carter jako mama Charliego i Christopher Lee w naprawdę małej, ale za to kluczowej roli. Oboje nie mieli wiele do zagrania, ale ze swoich ról wyciągają ile się da, dzięki czemu jeszcze bardziej uprzyjemniają seans.

Od strony technicznej dzieło Burtona jest istnym majstersztykiem. Umiejętne połączeniem cyfrowych efektów specjalnych (stosowanych w nielicznych przypadkach) z ujęciami analogowymi stworzyło na ekranie prawdziwą ucztę dla oka. Fabryka wygląda niczym "sen wariata śniony nieprzytomnie", a dużą zasługę w tym mają karkołomne zdjęcia Philippa Rousselota. Spływ czekoladową rzeką czy lot szklaną windą zapadają na długo w pamięci widza. Podczas oglądania tych scen uszy pieszczą niesamowite melodie skomponowane przez Danny'ego Elfmana, ale to w filmach Burtona standard. Początkowy utwór daje widzowi przedsmak szaleństwa, jakie czeka go za chwilę.

Ogólnie film sprawia świetne wrażenie. Styl, w jakim został nakręcony, przypadnie do gustu zarówno wielbicielom prozy Roalda Dahla, jak i przypadkowym widzom. Wierzę, że Burton nakręci w przyszłości kolejny film na podstawie jego "bajek", które wydają się być stworzone dla tego niekonwencjonalnego reżysera.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 92% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).
ukwial
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o