Biała legenda admirała Kołczaka

  • recenzja kinowa Admirał (2008)
Twórcą filmu "Admirał" jest już dość znany reżyser rosyjski Andrei Kravchuk. Największe jego dotychczasowe dzieło "Italianiec", okrzyknięte zostało na międzynarodowym festiwalu Berlinale w Berlinie w 2005 roku najlepszym filmem, zdobywając w ten sposób Kryształowego Niedźwiedzia oraz Nagrodę Specjalną. "Italianiec" ponadto był wyróżniany na innych znaczących festiwalach filmowych. Od tego momentu Kravchuk jest postacią rozpoznawaną w świecie filmowym.

"Admirał" według intencji jego twórców miał być dziełem, które wzbudzi międzynarodowy rozgłos oraz przyniesie krajowy sukces. Rosyjskiej superprodukcji miały służyć nazwisko reżysera oraz wspaniałe role gwiazd rosyjskiego kina: Konstantina Khabenskyego, Sergeia Bezrukova, Elżbiety Bojarskajej i Anny Kovalchuk. Warto zwrócić uwagę na Konstantina Khabenskyego, który zdążył zasłynąć rolą Antona Gorodetskjego w cyklu ekranizacji powieści Siergieja Łukjanienko.

"Admirał" przedstawia historię ostatnich czterech lat życia jednego z najwyższych dowódców carskiej armii admirała Kołczaka, który aż do swojego uwięzienia, walczył o przywrócenie prawowitej carskiej władzy. Po ogłoszeniu Rządu Tymczasowego i abdykacji Mikołaja II Kołczak nie przyjął propozycji bolszewików, aby poprowadzić Armię Czerwoną. Uformował oddziały tzw. białej armii i rozpoczął wojnę z rewolucją.

Film składa się z dwóch równorzędnych wątków. Oprócz heroicznej walki z bolszewikami, Kravchuk kreśli obraz Kołczaka nie tylko patrioty, ale również niespokojnego romantyka. Obrazy wojny domowej przewijają się z historią, właściwie idealnej miłości admirała Kołczaka i pięknej Anny.

Dzieło Kravchuka już od samego początku przyciąga oczy widza wspaniałymi scenami batalistycznymi zarówno na pełnym morzu, jak i na lądzie. Zainteresowanie również wzbudzić mogą pięknie odwzorowane, pełne szyku kostiumy wojskowe oraz dość dobrze zrekonstruowane obrazy życia towarzyskiego warstw wyższych. Zabrakło zaś w filmie wysiłku wojennego i ofiary społeczeństwa rosyjskiego w czasie wojny. Ten wątek jest jakby wytłumiony, gdyż to film w rzeczy samej o jednym człowieku, a nie o narodzie rosyjskim.

I tak "Admirał" skupia się głównie na przeżyciach Kołczaka, na jego bezwarunkowej wierności do dawnych zasad. W filmie kilkakrotnie pada hasło spłacania długu wobec ojczyzny, które Kołczak traktuje jako swego rodzaju paradygmat i najwyższe dobro. Nie zobaczymy w tym filmie ciężkich obrazów okropności wojennych i ociekających krwią scen bitew. Zamiast tego reżyser proponuje widzowi poprawny wojenny romans i kieruje uwagę na człowieka posłusznego, jakże zdyscyplinowanego wobec prawowitej władzy. Nic dziwnego w tym, że film musiał obejrzeć każdy rosyjski żołnierz, a ceny biletów podczas ostatnich dni projekcji obniżono kilkakrotnie, by dzieło i jego przesłanie mogło dotrzeć do każdego Rosjanina.

"Admirał" jest dziełem starannie dopracowanym. Jego wartość polega na tym, że dotyka dość drażliwego tematu tzw. białej armii i samego Kołczaka. Historia Kołczaka przez lata zapomniana i demonizowana przez władze radzieckie doczekała się  rehabilitacji. Propaganda radziecka budowała wokół niego czarną legendę kontrrewolucjonisty, zdrajcy i wroga narodu rosyjskiego. "Admirał" pokazuje wręcz inną legendę, podszyta białą barwą, obleczoną nimbem heroizmu, historię bohatera narodu rosyjskiego admirała Aleksandra Wasyljewicza Kołczaka.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (30 głosów).

komentarze

pozostało 255 znaków
  • Golicyn

    Całkiem poprawny politycznie komentarz. W dobie politycznej zawieruchy należy Ci się mirk33 medal:) Otóż jest to film propagandowy o czym napisałem, ma na celu wychowanie Rosjanina i co do tego nie ma wątpliwości, jednak nikt nie wmawia Polakom, że to film dla nas wartościowy.

  • mirk33

    Widzieliśmy chyba zupełnie inne filmy! ""Admirał" jest dziełem starannie dopracowanym"??? Toż to komiks, z nielogiczną fabuła, brakiem dbałości o prawa logiki, psychologii i fizyki. Całkowita "kiszka". W Rosji "naród" masowo oglądał tę prymitywną mieszaninę melodramatu i dramaty historycznego? Aż trudno uwierzyć. Ale być może putinowska propaganda była w stanie wmówić Rosjanom, że to wartościowy film. Próba wmawiania tego Polakom jest jednak - m.zd. - skazana na niepowodzenie.

  • bazie0

    Trochę okropności wojennych jednak jest, choćby w otwierającej film scenie walki z krążownikiem.

  • rulezo620

    dobra recenzja, ta jak i dobry jest ten film. Polecam.!!!!!!!!!!!

  • CyboRKg

    To jest chore!

  • Golicyn

    Klekine, jeżeli Ci się nie podoba pisownia, to ja na to nic nie poradzę. Musisz wiedzieć, że jest to pisownia "filmwebowa" - inaczej się nie da:/ Poza tym jest różna możliwa pisownia. A rosyjski znam dobrze, co nie znaczy, że jestem imperialistą w jakimkolwiek rozumieniu.

  • klekine

    Golicynie, tragiczna pisownia! Mając takie nazwanije powinienieś pisać (raczej: masz obowiązek!) normalnie: Krawczuk, Chabeński, Sergiej Biezrukow. Co ty, niekumaty czy imperialista?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: