Recenzja filmu Billy Elliot (2000)
Stephen Daldry

Billy Elliot: piękna opowieść o dążeniu do celu

Billy to jedenastolatek, półsierota pochodzący z górniczej rodziny. Jego dzieciństwo przypada na czasy reform "Żelaznej Damy" Margaret Thatcher, znanej z masowego zamykania kopalń. Z tego powodu ...
Filmweb sp. z o.o.
Billy to jedenastolatek, półsierota pochodzący z górniczej rodziny. Jego dzieciństwo przypada na czasy reform "Żelaznej Damy" Margaret Thatcher, znanej z masowego zamykania kopalń. Z tego powodu starszy brat i ojciec Billy'ego zajęci są strajkami i niewiele poza nimi jest dla nich istotne. Porażka jedynie pogłębiła ich frustrację. Chłopiec uczęszczał na lekcje boksu, jednak zdecydowanie nie ten sport był jego pasją. Kątem oka obserwował dziewczynki trenujące balet w sąsiedniej sali. Pewnego dnia, powodowany ciekawością, przyłączył się do ich zajęć. Nauczycielka, niespełniona balerina, odkrywa w chłopcu niesamowity talent i postanawia pomóc mu w rozwinięciu pasji, nie dając mu się poddać. Na drodze stają stereotypy i archetypy dotyczące męskości, konserwatywny ojciec pragnący wychować syna na "twardziela", problemy spotykające dziecko z biednej prowincji. Billy jednak nie zamierza zrezygnować z tańca.

Film jest pokrzepiającą opowieścią o spełnianiu marzeń, jedną z tych, które dają wiarę w możliwość pokonania wszystkich przeszkód i wzbicia się wysoko dzięki talentowi i ciężkiej pracy. Warto zwrócić uwagę na tło historyczne, ponieważ jest ono bardzo istotne dla zrozumienia postaw niektórych postaci. Wtedy Anglii jeszcze daleko było do tego stopnia liberalizmu obyczajowego, jaki prezentuje w dzisiejszych czasach. Klimat tamtych lat został też skutecznie wprowadzony przez ścieżkę dźwiękową, czyli popularne w latach 70-tych i 80-tych zespoły takie jak T-Rex i The Clash. Piosenki "Children of the revolution" i "I love to boogie" już pewnie zawsze będą się ludziom kojarzyć z chłopcem w balerinkach.

Miejsce, w którym wychowywał się Billy, może kojarzyć się z ukraińskim Donieckiem lub polskim Śląskiem. Tam zarówno synowie i ojcowie zostawali górnikami, z braku jakichkolwiek innych perspektyw i pomysłów na życie. Billy’emu udaje się wybić ponad to, nie tylko dzięki talentowi i samozaparciu, ale także dzięki pokonaniu lęku przed tym, co nietypowe. Dla zaściankowej społeczności, której przedstawicielami byli też ojciec i brat Billy’ego, każdy tancerz był mięczakiem, czyli gejem, czyli najgorszą łajzą. Od tych samych uprzedzeń nie jest wolny też Billy, co udowadnia na przykład bijąc chłopca, którego posądził o homoseksualizm.

Mimo iż film pokazuje, że nawet najpiękniejsze marzenia można spełnić, nie ukrywa też faktu, że sukcesy trzeba okupić ogromnym wysiłkiem i walką. Pod tym względem "Billy Elliot" przewyższa o głowę wszystkie ckliwe bajeczki pt. "Od pucybuta do milionera".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (44 głosy).
WrednyMotylek
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o