Recenzja filmu Bliżej (2004)
Mike Nichols

Blisko, coraz bliżej

Alice (Natalie Portman) i Dan (Jude Law) spotykają się przypadkiem na ulicy. Przelotna znajomość przeradza się we wzajemną fascynację. Kiedy dwa lata później pojawia się on w studiu ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Bliżej (2004)
Alice (Natalie Portman) i Dan (Jude Law) spotykają się przypadkiem na ulicy. Przelotna znajomość przeradza się we wzajemną fascynację. Kiedy dwa lata później pojawia się on w studiu fotograficznym Anny (Julia Roberts), chcąc zrobić sobie zdjęcie na okładkę swej nowej książki, okazuje się, że pani fotograf - kobieta silna i świadoma swej atrakcyjności - nie jest obojętna na jego zaloty, więc ich historia będzie ewoluowała. Po jakimś czasie Anna zostaje przypadkiem umówiona na randkę z nieznajomym, zresztą zabójczo przystojnym lekarzem (Clive Owen). Tym, kto zaaranżował spotkanie, był Dan, który podając się za kobietę, "rozpalał" na czacie przypadkowych facetów.

Akcja filmu dzieje się w Londynie. Towarzyszymy czwórce bohaterów w danej scenie, by za chwilę przenieść się wraz z nimi o kilka miesięcy do przodu lub cofnąć się w czasie. Struktura filmu jest precyzyjnie zaplanowana, bo mimo braku wyraźnych sygnałów zapowiadających kolejny przeskok bez trudu orientujemy się w sytuacji.  Postacie w tej uczuciowej mozaice są cały czas te same, zmienia się tylko układ elementów. Ale nie to jest w filmie najważniejsze, kto z kim i kto do kogo bardziej pasuje. Istotne są słowa prawdy, przy pomocy których potrafią zadawać sobie ból kochankowie. Bezpośredniość i szczerość to pojęcia, które królują na ustach bohaterów i w ich wzajemnych zwierzeniach, choć raczej komplikuje im to życie niż pomaga.

Inteligentne dialogi sprawiają, że obserwujemy zmiany partnerów i motywacje tych poczynań z rosnącym zainteresowaniem, ale też z mieszanymi uczuciami. Egoistyczni, zimni, zatracający się w namiętności bohaterowie, są jednocześnie tak piękni i pociągający, że czasami wszyscy przypominają postacie wycięte z żurnala. Nie zapominajmy jednak, że piękno to nie wszystko, bo na ekranie oglądamy czwórkę świetnych aktorów.

Mike Nichols udowodnił niejednokrotnie, że doskonale potrafi analizować emocje, wystarczy przywołać choćby takie tytuły jak "Porozmawiajmy o kobietach" czy "Kto się boi Virginii Wolf". W "Bliżej" według scenariusza Patricka Marbera – autora sztuki pod tym samym tytułem – udało mu się w ciekawy sposób pokazać złożoność współczesny relacji damsko – męskich, choć wielu z pewnością zarzuci mu cynizm i przesadny, spreparowany chłód, który miejscami bije od bohaterów.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (177 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie
o