Recenzja filmu Jestem przy tobie (2004)
Farah Khan

Bollywoodzki Matrix-masala

Kolejny film z mojej prywatnej kolekcji, który widziałam już nie raz. Po raz pierwszy - w kinie. Pamiętam, że wywarł wtedy na mnie duże wrażenie. "Jestem przy tobie" to reżyserski i scenariuszowy ...
Filmweb sp. z o.o.
Kolejny film z mojej prywatnej kolekcji, który widziałam już nie raz. Po raz pierwszy - w kinie. Pamiętam, że wywarł wtedy na mnie duże wrażenie. "Jestem przy tobie" to reżyserski i scenariuszowy debiut Farah Khan, która do tej pory zasłynęła jako wielokrotnie nagradzana choreograf. Za ten film na pewno należy jej bić pokłony.
 
Major Ram (Shahrukh Khan), po tym jak terroryści zabili jego ojca, a powodzenie tajnej misji wisi na włosku, zostaje oddelegowany do szkoły, w której uczy się córka generała, Sanjana (Amrita Rao). Trzydziestoletni oficer armii ma zostać... uczniem i mieć na oku młodą dziewczynę, a przy tym może odszukać swojego przyrodniego brata, Laxmana (Zayed Khan), o którego istnieniu dowiedział się z ostatnich słów ojca. Ram spodziewa się kogoś takiego jak on, a tymczasem "Lucky" i on to dwa różne światy. Major cały czas wpada w tarapaty, zwłaszcza, kiedy zakochuje się w nauczycielce chemii, Chandni (Sushmita Sen). 
 
"Jestem przy tobie" to klasyczny masala movie. Mieszanka wszystkiego, dla każdego. Można tu zauważyć sceny z najbardziej popularnych gatunków filmowych. Jest to Bollywood, więc wiadomo, że wątki musicalowe muszą być. Znaleźć tu można film akcji, gdzie sceny charakterystyczne dla takiego gatunku przypominają najlepsze filmy amerykańskie, a efekty specjalne są jakby wyciągnięte z "Matrix'a". "Jestem przy tobie" jest jednak przede wszystkim dobrą komedią, przy której każdy, kto odważy się film obejrzeć, ubawi się do łez. Znajdzie się tutaj także miejsce na klasyczny romans. Po prostu miks filmowy.
 
Najsławniejszy aktor Bollywoodzki, Shahrukh Khan, wystąpił tutaj u boku trochę mniej znanej, ale popularnej aktorki indyjskiej. On i Sushmita Sen zagrali parę, dzięki której nastrój może się człowiekowi poprawić w stu procentach. Dzięki nim można podziwiać wiele komediowych scen, które rozbawią nawet największego ponuraka. Polacy mogą kojarzyć Sushmitę głównie z roli Basanti, kurtyzany w filmie "Iskry miłości". Jednak porównując obie role, bardziej przypadła mi ona jako Chandni właśnie w "Jestem przy tobie". Jeżeli porównywać jej grę aktorską, to w obu tytułach jest na takim samym poziomie, to znaczy niezbyt przypadajaca mi do gustu.
 
Jeżeli natomiast chodzi o młodsze pokolenie, Amrita Rao zachwyciła mnie swoją rolą. Zarówno ona, jak partnerujący jej Zayed Khan nie mają jeszcze zbyt wiele ról na swoim koncie (porównując do wielkich gwiazd współczesnego Bollywoodu), jednak ich kariera nabiera rozpędu. Wkrótce będzie można ich postawić obok największych obecnych sław, takich jak Kajol, Saif Ali Khan czy właśnie Shahrukh Khan.
 
Muzyka odgrywa tutaj bardzo ważną rolę. Piosenki na pewno stałyby się wielkimi hitami, gdyby ten rodzaj filmów był u nas popularny, jak hollywoodzkie produkcje. Zasługują na uznanie, gdyż są melodyjne, taneczne, wesołe. Ten, kto szuka nastrojowych, smętnych melodii, tutaj ich nie znajdzie. Sceny tańca również zapierają dech, ale to już zapewne tylko dla koneserów, czyli fanów takich produkcji. 
 
Ktoś powie, że "Jestem przy tobie" to kiczowaty Bollywood. A czy ta sama osoba będzie w stanie przyznać, że "Matrix" jest równie kiczowaty? Sądzę, że nie. Każdy film ma swój urok, a omawiane można postawić obok siebie chociażby dzięki efektom specjalnym i scenom walk. Mój brat, w przeciwieństwie do mnie, nie znosi kina indyjskiego. On zdecydowanie woli te w stylu "Matriksa" czy filmy akcji. "Jestem przy tobie" oglądał bite trzy godziny, nie odrywając oczu od telewizora od początku do końca. Powiem więcej - ubawił się co najmniej tak dobrze jak ja. I zaryzykuję nawet stwierdzenie, że z chęcią obejrzy go razem ze mną kolejny raz. 
 
Zapierające dech w piersiach, momentami komiczne pościgi i sceny walk - to naprawdę warto zobaczyć. Ten film z całą pewnością polecam tym osobom, którym do tej pory nie zdarzyło się mieć styczności z produkcjami największej wschodniej wytwórni filmowej. Są tutaj elementy typowo indyjskie, ale jest on bardziej zamerykanizowany niż inne produkcje Bollywoodzkie. Można pokochać ten film, można znienawidzić. Przy "Jestem przy tobie" na pewno nie można zostać obojętnym.
 
Joanna K.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 80% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
jenny777
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry
o