Recenzja serialu Peaky Blinders (2013)
Otto Bathurst
Tom Harper

British gangsters

"Peaky Blinders", choć nie zostało wyprodukowane przez amerykańskich gigantów HBO czy przez Showtime, które dominują na rynku serialowym, ale Brytyjczyków ze stacji BBC (odpowiedzialnej również ...
Filmweb sp. z o.o.
"Peaky Blinders", choć nie zostało wyprodukowane przez amerykańskich gigantów HBO czy przez Showtime, które dominują na rynku serialowym, ale Brytyjczyków ze stacji BBC (odpowiedzialnej również za "Sherlocka"), okazuje się  całkiem solidną pozycją.

Dzieje tytułowego gangu nie mają może epickich zwrotów akcji na miarę Nucky’ego i spółki z "Zakazanego Imperium", ale mimo tego przykuwają naszą uwagę. Fabuła kręci się wokół działalności rodziny Shelbych, którzy postanawiają zaistnieć w angielskim półświatku poprzez zdobycie bukmacherskiej licencji. Głównym bohaterem, a zarazem głową rodu jest Cillian Murphy (aktor znany jak na razie z drugiego planu hitów Christophera Nolana). Niestety, choć jest on bardzo charyzmatyczny, to jego Tommy z trudem zdobywa naszą sympatię, a to przecież główne zadanie serialowego leadera. Jakkolwiek wdzięku Tony'ego Soprano mu brak, ale na szczęście z odcinka na odcinek w tym zniszczonym wojną ponuraku odnajdujemy duszę. Mało przyjazny na pierwszy rzut oka, ale to najlepiej zagrana postać serialu. Pola ustępuje mu nawet dosyć karykaturalny Sam Neill ("Park Jurajski"), który świetnie wpasowuje się w wizerunek nieustraszonego i zasadniczego szefa policji. Na drugim planie dobrze wypada jeszcze Paul Anderson ('Sherlock Holmes"), który jako rodzinny nieudacznik kradnie większość scen ze swoim udziałem. Annabelle Wallis – grająca główną postać kobiecą (poza niewątpliwym wdziękiem) aktorsko zawodzi. Jej braki nadrabia za to znana w Wielkiej Brytanii – Helen McCrory. Wykreowana przez nią twarda postać matki Shelbych mogłaby z pewnością dostać więcej czasu antenowego.
 
Jednakże główna zaleta serialu leży w jego klimacie. Dzielnice Birmingham dosłownie ociekają brudem industrialnego angielskiego przemysłu. Bohaterowie przechadzający się w kaszkietach po ulicach z pewnością zapadną wam w pamięć. Atmosfera brytyjskiego baru zostaje podana na tacy. To niewątpliwa zaleta - tu nic nie trzeba wyjaśniać. W tle mamy zarazem IRĘ i komunistów, ale wypadają oni gorzej niż główny wątek gangsterskich porachunków.
 
Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie brutalnym, gdzie nie ma dobrych bohaterów, a są same szare postaci, to "Peaky Blinders" jest z pewnością dla was. Atmosferę i klimat epoki podkreśli specyficzna i rewelacyjna muzyka. Rodzina Shelbych nie jest aż tak szalona, jak bohaterowie filmów Martina Scorsese. Jednakże członkowie ich gangu to wyrafinowani Brytyjczycy, których żyletki (ukryte w czapkach) zadbają o waszą satysfakcję.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 24% uznało tę recenzję za pomocną (115 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)