Recenzja filmu Edukatorzy (2004)
Hans Weingartner

Buntownicy z wyboru

Wpadają do luksusowych willi pod nieobecność ich właścicieli. Przestawiają cały dom do góry nogami, budując dziwaczne piramidy z mebli lub wrzucając kanapę do basenu. Nie ginie żaden wartościowy ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Edukatorzy (2004)
Wpadają do luksusowych willi pod nieobecność ich właścicieli. Przestawiają cały dom do góry nogami, budując dziwaczne piramidy z mebli lub wrzucając kanapę do basenu. Nie ginie żaden wartościowy przedmiot. Po wszystkim zostawiają kartkę o treści "dni twojego bogactwa są policzone" z podpisem Edukatorzy.

Jan, Peter i Jule buntują się przeciwko konsumpcjonistycznemu stylowi życia, brutalnemu kapitalizmowi, który na świecie tworzy rozmaite wynaturzenia jak pracujące w chińskich fabrykach dzieci. Pewnego dnia młodzi buntownicy nieopatrznie uruchamiają alarm w jednym z domów, w którym dokonują kolejnego rytuału. Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli, kiedy okazuje się, że samochód właściciela stoi pod domem. Zdesperowani postanawiają porwać bogatego biznesmena i wywieść go do domku w górach. A trzeba dodać, że nieszczęsny bogacz nie jest przypadkowo wybraną ofiarą. Jule ma z nim swoje stare porachunki. Dla całej czwórki przebywającej dość długo w miejscu odosobnienia nadchodzi czas konfrontacji między młodym i starym pokoleniem.

"Edukatorzy" to kino społeczne w dobrym wydaniu, gdzie dyskusja ideologiczna jest równie ważna jak problemy emocjonalne bohaterów. Reżyser sprawnie przemieszał rozmaite gatunki bawiąc się nieco formą obrazu. Mamy tu elementy dramatu, komedii, dreszczowca, romansu.
Częste zmiany nastrojów dobrze zrobiły "Edukatorom", których ogląda się na przemian ze śmiechem, strachem, a przede wszystkim z refleksją.

Jedyne co przeszkadza w sprawnie skonstruowanej całości, to nadmierny dydaktyzm, który czuje się w wielu scenach. W całej tej dyskusji między młodymi idealistami a starym dorobkiewiczem, który dawno juz zapomniał jak w 68 roku buntował się przeciwko wszystkiemu, te same argumenty wykorzystywanie są po wiele razy. Od pewnego momentu przegadane dialogi zaczynają wnosić coraz mniej treści i często niepotrzebnie rozładowują budowane w filmie napięcie.

Okazuje się, że obie strony nie otrzymują odpowiedzi na wiele pytań, ale czy na pewno chodzi im o to, żeby zrozumieć swoje racje? Czy aby wygłupy z przestawianiem mebli to nie jest naiwna zabawa w rewolucję, która nic nie zmieni? Czy nie jest tak, że kultywowane wartości często mają charakter względny, a najbardziej przeciwko pieniądzom buntują się ci, którzy nie mogą albo nie potrafią ich zdobyć? Czy agresja skierowana przeciwko bogaczom to aby nie próba usprawiedliwienia faktu, że nie wszystkim w życiu się udało?

Takich pytań reżyser stawia w "Edukatorach" wiele, a można by ich znaleźć jeszcze więcej, szkoda tylko że ta filmowa rzeczywistość i dyskusja o ideałach jest tu tak przesadnie czarno-biała. Bogaty równa się wróg. Trochę to za proste. Ale film wart obejrzenia. Polecam.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 87% uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).