Recenzja filmu Człowiek słoń (1980)
David Lynch

By poczuć się jak człowiek

David Lynch to nietuzinkowy twórca filmowy. Przed nakręceniem "Człowieka słonia" cieszył się już uznaniem widzów, a to za sprawą filmu "Eraserhead" ("Głowa do wycierania"). Było to jednak chyba ...
Filmweb sp. z o.o.
David Lynch to nietuzinkowy twórca filmowy. Przed nakręceniem "Człowieka słonia" cieszył się już uznaniem widzów, a to za sprawą filmu "Eraserhead" ("Głowa do wycierania"). Było to jednak chyba za mało, aby uznać go za geniusza. Prawdziwy popis Lyncha to cała seria późniejszych filmów, z samym "Człowiekiem słoniem" włącznie - "Blue Velvet", "Dzikość serca", "Prosta historia", aż w końcu "Mulholland Drive".

Jak silne jest pragnienie życia? Jaka cenę trzeba zapłacić, aby choć przez chwilę poczuć się zwykłym człowiekiem, niczym nieróżniącym się od pozostałych tysięcy, milionów? W jakich bólach musi rodzić się nadzieja na lepsze życie? Na te i jeszcze inne pytania widz będzie mógł sobie odpowiedzieć po obejrzeniu przepięknego obrazu Davida Lyncha, pt.: "The Elephant Man" - który otrzymał osiem nominacji do Oscara.

Rzecz dzieje się w Anglii, konkretnie - w Londynie. W klatce cyrkowej przetrzymywany jest człowiek-słoń. "Owa istota" - bo tak przedstawia go właściciel cyrku, to John Merrick. Cierpi on na olbrzymie zdeformowanie ciała. Zainteresowanie jego przypadkiem wykazuje chirurg londyńskiego szpitala, Frederick Treves. To on jest sprawcą nagłych zmian w życiu głównego bohatera filmu. Daje mu schronienie, możliwość życia z dala od nieprzyjaznych mu ludzi oraz, co najważniejsze - nadzieję, chociażby na namiastkę szczęścia, z dala od śmiechów, szydzenia i drwin z powodu jego wyglądu. Między Trevesem a Merrickiem rodzi się więź, która można nazwać przyjaźnią. Cały szpital dąży do tego, aby John funkcjonować tak, jak się to należy osobie ludzkiej.

Okazuje się również, że pod okaleczonym przez los ciałem kryje się wspaniała, czysta dusza. Bohater zna się na sztuce - architekturze, malarstwie, rzeźbie, teatrze. Czyta Biblię. Jest nieśmiałym, spokojnym i niezwykle wrażliwym człowiekiem, który przez ludzi został błędnie skreślony, tylko z powodu uprzedzeń co do jego postury.

Johna Merricka nikt nie miał prawa poniżać ani obrażać. To nie jego wina, że stał się tym, kim był. Niestety, mądrość, jaką on posiadał, nie znalazła odzwierciedlenia w ludziach. Mimo napotykanych przeszkód w postaci ludzi pragnący zarobić na jego wizerunku pieniędzy, John nie rezygnuje ze swoich marzeń o normalnym życiu.

Film jest pozycją obowiązkową dla ludzi nietolerancyjnych. Wywiera olbrzymie emocje na widzu, zmusza do przemyślenia naszych postaw i zachowań. Bogaty w piękne momenty, jak na przykład cytowanie Biblii przez Merricka. Kreśli postać heroicznego bohatera, walczącego nieśmiało o swoje prawa. Piękne słowa można usłyszeć w końcowej części dzieła - kiedy to John targany przez tłum mówi: "Nie jestem słoniem! Nie jestem zwierzęciem! Jestem istotą ludzką! Jestem... człowiekiem!".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).
Grzegorz88
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)