Recenzja filmu Persepolis (2007)
Vincent Paronnaud
Marjane Satrapi

Cena wolności

Obecnie kino przeżywa niesamowity zalew filmów animowanych tworzonych techniką komputerową. Cyfrowe kreskówki spod znaku Disneya i Pixara pojawiają się w naszych kinach praktycznie co miesiąc, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Persepolis (2007)
Obecnie kino przeżywa niesamowity zalew filmów animowanych tworzonych techniką komputerową. Cyfrowe kreskówki spod znaku Disneya i Pixara pojawiają się w naszych kinach praktycznie co miesiąc, niestety ilość ta nie ma pokrycia w jakości. Fani tradycyjnej animacji, do których niżej podpisany się zalicza, zgrzytają zębami i dostają białej gorączki, gdyż po prostu w tym nieuzasadnionym szaleństwie czują się pominięci. Dzięki Bogu nie wszystko stracone. Rok 2007 zaowocował dwiema produkcjami wykonanymi drogą rysunkową. Pierwsza z nich to pełna absurdalnego humoru kinowa wersja "Simpsonów". Drugi film to absolutna perełka – "Persepolis", francuski majstersztyk traktujący o dorastaniu małej dziewczynki, a później również młodej kobiety, w targanym wojną Iranie.

Nigdy jeszcze nie miałem do czynienia z animacją będącą jednocześnie osobistą autobiografią. Bohaterką "Persepolis" jest Marjane Satrapi będąca jednocześnie jednym z dwojga reżyserów, jak też twórczynią francuskiego komiksu pod tym samym tytułem. Poznajemy małą Marjane urodzoną i wychowywaną w Teheranie w cieniu kolejnych wojen, rewolt i przewrotów. Dziewczynka jest bardzo energiczna i ciekawska, chłonie wiedzę przekazywaną jej przez dorosłych, dzięki czemu my, odbiorcy, możemy się co nieco dowiedzieć na temat ówczesnej sytuacji politycznej w tym jakże odległym i obcym dla nas kraju. W następnych scenach spotykamy nastoletnią już Marjane – młodą buntowniczkę, niegodzącą się z zastaną sytuacją, słuchającą zakazanej muzyki z kaset kupionych na czarnym rynku. Po pewnym czasie dziewczyna zaczyna rozumieć, że we własnym kraju nie ma dla niej żadnej przyszłości. Z ciężkim sercem decyduje się opuścić Iran w poszukiwaniu lepszego życia, zostawiając za sobą swoich bliskich, których, być może, nigdy już nie zobaczy. Taka jest cena wolności.

Film chwyta za serce swoją prawdziwością. Autorka nie stara się niczego ukrywać, pokazuje swoją historię w sposób bardzo wiarygodny, naznaczony okrucieństwem dyktatury i wojny. Nie znaczy to jednak, że przez cały film będziemy siedzieli zapłakani z pudełkiem chusteczek w ręku. W filmie momenty dramatyczne mieszają się z momentami pełnymi czarnego humoru. Nie raz i nie dwa wybuchałem głośnym śmiechem, niemal rykiem, śledząc perypetie Marjane związane z dorastaniem, które niczym nie różni się od wchodzenia w dorosłość każdego z nas. Wszystko dlatego, że Satrapi potrafi podejść do własnej osoby z ogromnym dystansem. Wydarzeń wyciskających łzy jest tu jednak więcej i radzę przygotować się na to, gdyż, powiedzmy sobie szczerze, mimo wątków humorystycznych film jest bardzo poważny.

Technika animacji może być ogromnym zaskoczeniem dla widzów przyzwyczajonych do przesyconych bajecznymi kolorami filmów typu "Gdzie jest Nemo?" czy "Shrek". Przez większość czasu mamy tu bowiem nie tylko produkcję bardzo ubogą w szczegóły, ale też kompletnie czarno-białą. Moim zdaniem efekt wypadł genialnie, taka forma nadaje filmowi realizm i duszę, zdaję sobie jednak sprawę, że w naszym kraju "Persepolis" nie zaskarbi sobie zbyt wielu fanów, którzy zrażą się prostotą rysunków Satrapi. Myślę, że poprzez takie wykonanie autorka chciała pokazać, że nie sama animacja jest w tym filmie najważniejsza, ale historia w nim przedstawiona.

Po obejrzeniu "Persepolis" nie mogłem wyjść z podziwu dla genialności tego filmu. Porusza on tak ogromną ilość problemów, że aż nie sposób ich wszystkich wymienić. Protest przeciwko wojnie i dyktaturze, trudny okres dorastania, brak poczucia własnej tożsamości, uprzedzenia wobec innych narodowości i wyznań, dyskryminacja kobiet, to tylko kilka wątków, które udało się wcisnąć twórcom w niewiele ponad dziewięćdziesiąt minut filmu. Oglądając "Persepolis" nie czułem jednak przeładowania pomysłami, za to wdzięcznie chłonąłem to co autorka miała mi do przekazania. Dzięki osobom takim jak Satrapi mam jeszcze siłę wierzyć, że tradycyjny film animowany nie umarł a jego magia nie wygasła i wciąż zachwyca kolejne pokolenia.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 70% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Aldo_Martinez
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

o