Recenzja filmu Czasem słońce, czasem deszcz (2001)
Karan Johar

Chodzi o to, by kochać rodziców...

Nieprawdopodobna dawka kiczu, którego nie da się porównać nawet z wenezuelskimi telenowelami, teatralna, przerysowana gra aktorska od pierwszych minut przeszkadzają w obiorze filmu. Ale jakaś ...
Filmweb sp. z o.o.
Nieprawdopodobna dawka kiczu, którego nie da się porównać nawet z wenezuelskimi telenowelami, teatralna, przerysowana gra aktorska od pierwszych minut przeszkadzają w obiorze filmu. Ale jakaś tajemnicza siła nie pozwala podnieść się z fotela i warto zastanowić się, co jest przyczyną, że po krótkim momencie oswojenia z postaciami i scenicznym, efekciarskim przepychem, widz zaczyna płakać i śmiać się na przemian, poddając się magii egzotycznego kina. Nawet pioruny grzmiące za każdym razem w tle, gdy padają srogie słowa ojca pod adresem syna, nie są w stanie popsuć przyjemności oglądania najdroższej bollywoodzkiej produkcji

"Czasem słońce, czasem deszcz" ukazał się właśnie na DVD i dla tych którzy mają trudności z wysiedzeniem na seansach kinowych dłużej niż dwie godziny, to świetna okazja, żeby obejrzeć film "na raty".
Od razu jednak zapewniam, że nie będzie takiej potrzeby, bo ci, którzy pozwolą się porwać ekranowej ferii barw, imponującym dekoracjom, profesjonalnym układom choreograficznym i nieziemskiej urodzie głównych aktorów - największych gwiazd Bollywoodu - nie będą rozczarowani.

W "Czasem słońce, czasem deszcz" najważniejsza jest miłość, która natrafia na niespodziewane przeszkody, ale mimo zawirowań - zgodnie ze schematem, według którego powstają tego rodzaju filmy - wszystko kończy się szczęśliwie. Chemii i iskrzenia między bohaterami jest sporo, ale brak scen miłosnych, które w Bollywood są niedopuszczalne. Substytutem erotyzmu jest tu taniec, w którym aktorzy znajdują się blisko siebie, a także stroje eksponujące atrakcyjność i seksualność bohaterów, jak prześwitujące męskie koszule czy obcisłe spodnie.

Szczegóły na temat pracy nad megaprodukcją, którą obejrzało 1,5 miliarda widzów, kompletowania obsady, budowania dekoracji, przygotowywania kostiumów, wyboru ścieżki muzycznej zawarte są w dodatku "Jak powstaje Bollywood".

W filmie istotną rolę odgrywają muzyka i taniec. Piosenki, które zostały umieszczone na pierwszej płycie jako osobny dodatek, maja podgrzewać atmosferę filmu i pojawiają się zawsze wtedy, gdy następuje kulminacja emocji.

Kolejne dodatki zawarte na płycie to oryginalny indyjski zwiastun filmowy oraz "Ulubione sceny Karana Johara", które nie zmieściły się w filmie. Każda sekwencja ilustrowana jest rozbudowanym komentarzem reżysera objaśniającym, dlaczego nie zdecydował się ich umieścić w ostatecznej wersji.

Swoją opinią zgodziła się opatrzyć film Małgorzata Sadowska, dziennikarka "Przekroju", która w dodatku "Lubię ten film" opowiada o zaletach obrazu Johara, który rozmachem dorównuje hollywoodzkim produkcjom.

Dźwięk w wersji oryginalnej zapisano w formacie 2.0, w wersji angielskiej w formacie DD 5.1.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 78% uznało tę recenzję za pomocną (50 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)