Recenzja filmu Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989)
Peter Weir

Ciężar czterech filarów

Robin Williams pokazał w tym filmie klasę, a Robert Sean Leonard i Ethan Hawke stworzyli doprawdy niezapomniane kreacje.
Filmweb sp. z o.o.
W Akademii Weltona, prestiżowej szkole średniej dla chłopców, rozpoczyna się właśnie nowy rok szkolny. Uczniowie zasiadają w kaplicy, by wysłuchać uroczystego przemówienia dyrektora Nolana (Norman Lloyd) i po raz kolejny przypomnieć sobie, dlaczego placówka, w której pobierają nauki, jest od lat najlepszą szkołą średnią w Stanach Zjednoczonych i otwiera swoim wychowankom drogę na czołowe uniwersytety w kraju. Otóż receptę na sukces stanowią cztery podstawowe wartości, będące symbolicznymi filarami podtrzymującymi Akademię Weltona (czy też Helltona, jak nazywają ją starsi uczniowie). Są nimi Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość. To one dźwigają ten przybytek wiedzy. Pytanie, kto JE udźwignie? Kandydatów jest co najmniej kilku. 


Neil Perry (Robert Sean Leonard) redaguje szkolną księgę pamiątkową i jest bardzo zaangażowany w życie Akademii, zbiera także same najlepsze oceny. Celuje zwłaszcza w chemii, ponieważ zamierza zostać lekarzem. Właściwie należałoby powiedzieć, że to jego ojciec tak zaplanował, bo sam Neil nie jest do końca pewien, co chciałby robić w życiu. Todd Anderson (Ethan Hawke) to nowy współlokator Neila. Wcześniej uczył się gdzie indziej, ale zmienił szkołę ze względu na rodzinną tradycję; Akademię Weltona ukończył jego starszy brat. Todd jest nieśmiały i małomówny, z trudem można usłyszeć, co mówi, nie najlepiej jest także u niego z poczuciem własnej wartości. Miał szczęście, że został współlokatorem Neila, gdyby bowiem trafił na Richarda Camerona (Dylan Kussman) ciężko byłoby mu się tu z kimkolwiek zaprzyjaźnić. Cameron to egoista i lizus, który potrafi się nieźle ustawić, ale nikogo tak naprawdę nie lubi. Są jeszcze: dusza towarzystwa, Charlie Dalton (Gale Hansen), spec od łaciny, Steven Meeks (Allelon Ruggiero), jego kumpel Gerard Pitts (James Waterston) i oczywiście Knox Overstreet (Josh Charles), którego wprost nie sposób nie lubić. Czy ci chłopcy podołają wymaganiom pedagogów i oczekiwaniom rodziców? Łatwo na pewno nie będzie. W końcu bycie honorowym, zdyscyplinowanym i doskonałym w celu podtrzymania szkolnej tradycji to nie lada zadanie. Chłopcom w ich zmaganiach towarzyszyć będzie nowy nauczyciel angielskiego, John Keating (Robin Williams), który sam przed laty ukończył Akademię Weltona, więc doskonale wie, z czym borykają się tutejsi uczniowie. Postanawia on wnieść w ich szkolne życie coś nowego. Jego niecodzienne metody dydaktyczne najpierw wzbudzają zdziwienie, a później - entuzjazm chłopców, którzy wreszcie na własnej skórze mogą się przekonać, że istnieją nauczyciele, którzy nie tylko wymagają, ale też inspirują. Wraz z Keatingiem uczniowie wkraczają w świat poezji i uczą się "spijać soki życia".

"Stowarzyszenie Umarłych Poetów" w reżyserii Petera Weira to dziś już film klasyczny. Na podstawie napisanego przez Toma Schulmana oskarowego scenariusza powstała nawet książka autorstwa N.H. Kleinbaum, a sami przyznacie, że kolejność, gdzie to film jest inspiracją dla dzieła literackiego, spotykana jest stosunkowo rzadko. No bo kto chciałby czytać coś, co już zobaczył na ekranie? W przypadku takiej opowieści jak ta śmiało można odpowiedzieć, że wiele osób. Zostawmy jednak na boku książkę i wróćmy do filmu. 


Oprócz doskonałego scenariusza ogromną siłę obrazu Weira stanowią równie doskonali aktorzy. Robin Williams, którego wszyscy znamy i kochamy jako komika, tutaj pokazuje nam zgoła inne oblicze. John Keating to postać, której nie można odmówić poczucia humoru, ale która zdecydowanie nie jest komiczna. Williams, portretując ekscentrycznego nauczyciela, udowodnił całemu światu, że jest aktorem wszechstronnym, który potrafi zagrać w dramacie nie gorzej niż w komedii, a ja pokusiłabym się o stwierdzenie, że nawet lepiej. Krytycy zdaje się mieli podobne zdanie, gdyż za rolę Keatinga aktor nominowany był do Oscara, Złotego Globu i do nagrody BAFTA (nawiasem mówiąc, kiedy wreszcie dostał Oscara, to również nie za żadną z komedii, ale za "Buntownika z wyboru"). 

Ale nie tylko Robin Williams pokazał w tym filmie klasę. Robert Sean Leonard i Ethan Hawke stworzyli doprawdy niezapomniane kreacje. Podobnych aktorskich popisów, choćby tylko zbliżonych poziomem do ról Neila i Todda, próżno szukać w ich dorobkach zarówno przedtem jak i potem. Trochę to smutne zważywszy na fakt, że kiedy powstawało "Stowarzyszenie Umarłych Poetów", obaj byli nastolatkami u progu kariery, teraz zaś przekroczyli już czterdziestkę, a perspektywa powtórzenia sukcesu sprzed lat tylko się od nich oddala... Kilka słów pochwały należy się także pozostałym aktorom. Gale Hansen, wcielający się w Charliego, stworzył na ekranie postać o niezwykle silnej osobowości. Kogoś, od kogo pewność siebie bije na kilometr i jest w tym wiarygodny od pierwszej do ostatniej minuty. Josh Charles, czyli filmowy Knox, wspaniale, moim zdaniem, sportretował nastolatka, przeżywającego pierwszą miłość, a James Waterston i Allelon Ruggiero wprowadzili do obrazu nieco humoru.


Być może brak mi obiektywizmu, ale nie potrafię wyrazić się o omawianym filmie inaczej niż w samych superlatywach. Nie wyłamię się też oceniając muzykę autorstwa niezrównanego Maurice'a Jarre'a. Jego kompozycje to prawdziwy majstersztyk. Przysłowiowa wisienka na torcie. Każdy dźwięk jest tu dokładnie na swoim miejscu i wspaniale podkreśla klimat dzieła. Wierzcie mi, bez znudzenia można tego słuchać całymi godzinami.

Podsumowując, "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" to moim zdaniem film niezrównany, wybitny pod każdym względem. Wszelkie dotychczasowe próby naśladownictwa; i "Uśmiech Mony Lizy" z Julią Roberts wykładającą historię sztuki, reklamowany jako żeńska wersja "Stowarzyszenia...", i bollywoodzka produkcja, "Miłość żyje wiecznie", w której gwiazdor indyjskich ekranów, Shah Rukh Khan, wciela się w ekscentrycznego nauczyciela muzyki, same w sobie nie takie złe, w zestawieniu z filmem Weira mogą tylko rozczarować.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (21 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)