Recenzja filmu Absolwent (1967)
Mike Nichols

Cierpienia młodego Benjamina

Lata 60. XX wieku w USA to okres zmian obyczajowych, społecznych i politycznych. Przedłużająca się wojna w Wietnamie doprowadziła do protestów i postulatów zakończenia działań wojennych. To wtedy ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Absolwent (1967)
Lata 60. XX wieku w USA to okres zmian obyczajowych, społecznych i politycznych. Przedłużająca się wojna w Wietnamie doprowadziła do protestów i postulatów zakończenia działań wojennych. To wtedy powstał ruch hippisowski, propagujący pacyfizm i ekologię, sprzeciwiający się światu dorosłych, normom, instytucjom, konserwatywnej moralności, ideologii sukcesu i konsumpcyjnemu stylowi życia. Na sile zyskała walka o wyzwolenie czarnej ludności, rozwinął się także ruch feministyczny.

Zmiany te wywarły także wpływ na kino amerykańskie. W 1966 roku zniesiono Kodeks Haysa (strażnika moralności w Hollywood), a twórcy filmowi zaczęli podejmować tematy bliskie młodym ludziom, opowiadając się za realizmem. Rozwinęło się kino kontestacyjne. Jednym z pierwszych jego przedstawicieli był "Absolwent" w reżyserii Mike’a Nicholsa.

Film opowiada historię młodego chłopaka kończącego college, który staje przed trudnym zadaniem wkroczenia w dorosłe życie. Benjamin czuje się zagubiony. Nie potrafi dać prostej odpowiedzi na pytanie: "co teraz?". Jest głosem pokolenia lat 60., odrzuca propozycje dorosłych, nie chce stawać do wyścigu po sukces. Pragnie uciec i rozmyślać. Taką formą ucieczki od życia okazuje się dla niego romans z atrakcyjną żoną wspólnika jego ojca – panią Robinson. Od teraz życie kręci się wokół pływania w basenie i spotkań z kochanką... do czasu, gdy chłopak poznaje młodą córkę państwa Robinsonów.

Oprócz kontrowersyjnego tematu romansu młodzika z dojrzałą kobietą film podejmuje inne istotne sprawy: odrzucenie konserwatywnej moralności (symbolicznie przedstawione w scenie zatarasowania drzwi kościoła krzyżem), zakłamania i nastawienia na karierę. Ta nowatorska wtedy tematyka pozostaje świeża i dzisiaj, gdyż wielu z dawnych buntowników zaprzedało z czasem swoje ideały, stając się tymi, przeciwko którym występowali. Aktualna jest także niepewność głównego bohatera co do czekającej go przyszłości. Sądzę, że większość absolwentów szkół ponadgimnazjalnych czy studiów czuje się podobnie jak Ben, wkraczając w samodzielne życie. Przekonujące przedstawienie tych rozterek nie byłoby jednak możliwe bez dobrej gry aktorskiej.

Dustin Hoffman – aktor, grający głównego bohatera został wybrany, wbrew doradcom, przez reżysera Mike’a Nicholsa, który odrzucił innych, bardziej doświadczonych i klasycznie przystojnych aktorów, m.in. Roberta Redforda. Dustin nie przypomina amanta. Jednak jego charakterystyczna fizjonomia idealnie pasuje do postaci zagubionego, nie mogącego odnaleźć się w rzeczywistości chłopca. Ciekawa postać wykreowana przez Hoffmana kontrastuje z płaską i nieciekawą bohaterką Katharine Ross. Grana przez nią Elaine Robinson jest typową przedstawicielką naiwnych i niewinnych dziewczątek, które boją się klubów ze striptizem i które nie potrafią walczyć o siebie. Postać ta jest widmem stereotypowego przedstawiania kobiet przez kinematografię (nie tyko amerykańską). Szkoda, że w filmie polemizującym z konserwatyzmem nie pokuszono się o ciekawszy obraz młodej dziewczyny.

Mimo wszystko polecam "Absolwenta" ze względu na niezwykły klimat osiągnięty poprzez mistrzowskie operowanie obrazem i wypełnienie go muzyką duetu Simon and Garfunkel. Sceny, którym towarzyszą utwory "Sound of Silence" czy "Mrs Robinson" nabierają zarówno głębi znaczenia, jak i lekkości odbioru. Szczególnie wymowna staje się ostatnia, rewelacyjna scena, która pozostaje w widzu jeszcze długo po wyłączeniu filmu i prowokuje próbę sformułowania własnej odpowiedzi na pytanie: "co teraz?"
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (23 głosy).
sylvia_de_kat
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)