Recenzja filmu Fałszerze (2007)
Stefan Ruzowitzky

Cinkciarze w czasach horroru

Powstało już sporo filmów o uciemiężeniu narodu żydowskiego podczas drugiej wojny światowej. Każdy z nich starał się w taki czy inny sposób przedstawić jak najbardziej realistycznie okrucieństwo ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Fałszerze (2007)
Powstało już sporo filmów o uciemiężeniu narodu żydowskiego podczas drugiej wojny światowej. Każdy z nich starał się w taki czy inny sposób przedstawić jak najbardziej realistycznie okrucieństwo ze strony oprawcy oraz różnorodne stany mentalnej oraz materialnej pożogi, jaka dotknęła naród wybrany. Wielu reżyserów porywało się na opowiadanie wzniosłych i przejmujących historii, a że temat jeszcze długo będzie wzbudzał skrajne emocje, to i filmów będzie jeszcze przybywać. Austriacki reżyser Stefan Ruzowitzky powziął się przełożenia na celuloid kolejnego etapu z życia holocaustu, a dokładniej jednego z największych przekrętów finansowych w dziejach, mocno zresztą opartego na faktach.

Nie mający sobie równych w przestępczym światku fałszerzy Żyd Salomon "Sally" Sorowitsch (Karl Markovics) na chwilę przed wybuchem wojny zostaje złapany przez Majora Friedricha Herzoga (Devid Striesow). W 1942 roku zostaje przeniesiony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen i na polecenie Majora staje na czele żydowskiej grupy rzemieślników i specjalistów od "papierkowej roboty", wykorzystywanej do uczestnictwa w słynnej operacji "Bernhard", mającej na celu zalanie angielskiej gospodarki milionami fałszywych banknotów i doprowadzenie jej do upadku. Sally oddany swojej profesji w stu procentach zaczyna siermiężną walkę z czasem, starając się jednocześnie zażegnywać wszelkie konflikty wybuchające w żydowskiej grupie.

"Fałszerze" to przede wszystkim historia opowiedziana w sposób surowy i bezwzględny. To, co uderza na pierwszy rzut oka, to warunki, w jakich owa grupa zostaje przetrzymywana. W tajemnicy przed samym naczelnikiem obozu trzymani są w podobnych do innych koszarach, jednak odcięci od reszty nieszczęśników nie narzekają na brak dobrego jedzenia, muzyki, ciepłej wody czy też wygodnych i miękkich prycz. Wszystko po to, aby uprzyjemnić im czas niewolniczej pracy, jaką wykonują na rzecz oprawcy. Trzymani jednak pod pistoletem ścigają się z czasem, co rusz nasłuchując katuszy i horroru, jaki hitlerowcy urządzają więźniom za drewnianą ścianą, oddzielającą ich od reszty obozu. W takich właśnie momentach fałszerzom zaczynają ciążyć wyrzuty sumienia. Budzi się w nich poczucie, iż sami również przyczyniają się do wojennej niesprawiedliwości. Mając świadomość "luksusów" w jakich przyszło im żyć jeden z nich – Adolf Burger (August Diehl), specjalizujący się w naświetlaniu banknotów, zaczyna przeprowadzać akcje sabotażowe, mające ukrócić długie miesiące starań Sally'ego i reszty fałszerzy w wytworzeniu idealnego rodzaju papieru do produkcji banknotów.

Wszechobecna presja i chęć przeżycia za wszelką cenę, staje się motorem napędowym poczynań żydowskiej grupy. Dla większości z nich nie ma znaczenia, jakie konsekwencje przyniesie ich praca, jeśli to właśnie ona pozwoli im przeżyć jeszcze jeden dzień. Sally, kierujący się maksymą "nigdy nie wydawaj swoich kolegów", za wszelką cenę stara się nie doprowadzić do upadku morale grupy i choć wielokrotnie jego wyraz twarzy mówi nam, że rasę ludzką traktuje z godną potępieńca pogardą, nie wykazując za grosz empatii, to jednak w swoich poczynaniach okazuje się być oddanych liderem grupy, na którym spoczywa odpowiedzialność utrzymania przy życiu kilkudziesięciu Żydów.

Akcja przez większość czasu prowadzona jest w stylu paradokumentu. Kamera prowadzona jest głównie z ręki, co nie tylko podnosi dynamikę, ale zwykle przy tego typu formalnych zagraniach reżyserowi udaje się wzbudzić w widzach poczucie zatarcia się ekranowej fikcji, tak jakby widz również uczestniczył w tym horrorze, co w tym wypadku moim zdaniem się udało. Nie wykorzystując banalnej gry na emocjach widza, ale starając się jak najdosadniej oddać charakter tej nietypowej sytuacji, Ruzowitzky pokazał absurd, w jakim uczestniczą fałszerze. Żydowscy więźniowie, którzy nie do końca są w stanie zrozumieć stan "łaski", z jakim się zetknęli, sąsiadując jednocześnie z horrorem odbywającym się przez ścianę, częściej będą zmuszeni stawić czoła własnemu sumieniu i barierom psychologicznym, aniżeli samym Niemcom.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 36% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).